Sobota, 17 Styczeń
Imieniny: Antoniego, Henryki, Mariana -

Reklama


Reklama

Mazurskie Malediwy „uciekają”. Wójt Jedwabna: „Jeziora nie da się oszukać, ono żyje z nieba”


Śnieg spadł w listopadzie — pierwszy raz od lat. - Ucieszył mnie jak rzadko, chyba jestem jedynym wójtem, który się z tego cieszy — mówi wójt Sławomir Ambroziak, patrząc na dane IMGW o sytuacji jeziora Świętajno. Akwen, nazywany „Mazurskimi Malediwami”, cofa się od kilku sezonów. Mieszkańcy widzą studnie, turyści zdjęcia „suchych plaż”, a naukowcy mówią wprost: winne jest parowanie i brak dopływów.



W piątek, 5 grudnia w Nartach odbyła się specjalna konferencja w sprawie jeziora. Z wójtem Ambroziakiem spotykamy się kilka dni po konferencji w Nartach, podczas której IMGW przedstawiło długo wyczekiwany raport. Co naprawdę dzieje się z jednym z najczystszych jezior w regionie?

 

 

To zapytam najprościej, jak się da. Czy jezioro Świętajno wyschnie?

Nie. Nie wyschnie. Ma w swojej środkowej części dużą głębię. To jest jego naturalna „ochrona”.

 

To skąd te widoczne cofki?

IMGW w raporcie wskazuje jedną główną przyczynę. Parowanie. Zmiany klimatyczne. Wyższa temperatura, inna wilgotność, inny rozkład opadów. Woda z jeziora ucieka przede wszystkim do góry. Nie ma czym zasilić jeziora, bo nie ma dopływów.

 

No właśnie: brak dopływów, brak rzek, nic go nie zasila?

Ono leży dokładnie na granicy działu wodnego. Nie jest przepływowe. To zamknięta misa.

 

IMGW mówi też o niekorzystnej proporcji zlewni. Co to znaczy „po naszemu”?

Lustro jeziora to 40 procent całej zlewni. To bardzo dużo. Dla porównania: jezioro Branickie ma… 4 procent. U nas efekt jest taki, że deszcz pada w dużej części bezpośrednio na wodę, a nie na teren, który mógłby ją zasilać podziemnie. Mówiąc wprost, to, co spadnie obok jeziora na grunt, nie dopłynie do jeziora.

 

Czyli: duża tafla = dużo parowania, mało retencji.


Reklama

Dokładnie.

 

Mieszkańcy często mówią: „wysychamy, bo hotel, pensjonaty, agroturystyka ciągną wodę”.

Według danych IMGW zużycie wody przez hotele, pensjonaty, pola kempingowe — cały sezon turystyczny — to 11 milimetrów spadku poziomu wody… w skali roku.

 

11 milimetrów?

Tak. Gdyby nawet tej wody nikt nie wypił, i tak by wyparowała. Tak działa bilans wodny.

Problemem nie jest turystyka, tylko hydrologia i klimat.

 

To co można zrobić? Jak opóźnić tę degradację?

Naukowcy wskazują dwa kierunki. Po pierwsze — przebudowa systemu melioracyjnego na północnych brzegach, na polach wsi Brajniki. Po drugie — uporządkowanie gospodarki wodnej trzech jezior: Świętajno, Brajniki i Warchały.

 

W raporcie jest też o zrzutach wody z Jeziora Brajnickiego.

Tak, za dużo wody jest tam spuszczane, m.in. pod połowy rybackie. Jeśli ograniczy się te zrzuty, rośnie poziom wód podziemnych, a to spowalnia ucieczkę wody z jeziora Świętajno.

 

No dobrze — a kto ma wykonać te wszystkie działania?

Wody Polskie. To jest właściciel jeziora, który wydaje decyzje dla rybaków, dla rolników, dla melioracji. My — jako gmina — nie mamy takich kompetencji administracyjnych.

 

Reklama

Co może zatem gmina?

Będziemy swoje robić: rozmawiamy z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim, z dr. Michałem Łopatą, z którym współpracujemy od lat. Chcemy opracować projekt zgodny z rekomendacjami IMGW i szukać własnych środków, bo do niektórych programów po prostu się nie kwalifikujemy.

 

Na koniec pytanie, które pada zawsze: dlaczego to jezioro jest tak kluczowe dla gminy?

Bo wokół niego są trzy wsie. Bo to największe zagłębie turystyczne w powiecie. A liczby mówią same za siebie: 15 sierpnia — według danych operatorów komórkowych — na terenie gminy przebywało 33 tysiące osób. Nie przejazdem. Dłużej niż osiem godzin.

 

A gmina Jedwabno ma…?

3,5 tysiąca mieszkańców zameldowanych. Plus około 2,2 tysiąca osób niezameldowanych, ale realnie tu mieszkających. Razem jakieś 5,7 tysiąca. I do tego potrafi przyjechać trzydzieści kilka tysięcy turystów. To pokazuje skalę odpowiedzialności.

 

Wrócę do początku: mówił Pan, że ten listopadowy śnieg… cieszył.

Cieszył bardzo. (śmiech). Chyba jestem jedynym wójtem, który z tego się cieszy. Bo prawda jest taka, że przy wszystkich działaniach technicznych, melioracji, współpracy z naukowcami — najważniejsza jest ilość opadów. To ona zdecyduje, jak szybko jezioro będzie się podnosiło albo opadało.

 

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama