Na stole oranżada, w tle piosenki z czasów PRL-u, na ścianach obrazy, fotografie, wiersze i rękodzieło. Ale najważniejsze są twarze. Te same, które wracają tu od lat. Czasem starsze, czasem bardziej nieśmiałe, czasem już bez tych, którzy byli od początku. XXV Przegląd Twórczości Artystycznej i Literackiej Osób z Niepełnosprawnościami Powiatu Szczycieńskiego to dziś coś znacznie więcej niż konkurs. O tym, jak z małego pomysłu narodziło się jedno z najbardziej poruszających wydarzeń integracyjnych w powiecie, rozmawiamy z Dorotą Studniak – prezes Stowarzyszenia Pomocy na Rzecz Osób z Niepełnosprawnościami w Szczytnie i kierownikiem Warsztatu Terapii Zajęciowej.
Już 21 maja w Miejskim Domu Kultury w Szczytnie odbędzie się gala podsumowująca XXV Przegląd Twórczości Artystycznej i Literackiej Osób z Niepełnosprawnościami Powiatu Szczycieńskiego. Tegoroczna edycja wydarzenia odbywa się pod hasłem „Pamięć, która ma smak oranżady – codzienność w czasach PRL”.
Organizatorem wydarzenia jest Stowarzyszenie Pomocy na Rzecz Osób z Niepełnosprawnościami w Szczytnie. Gala rozpocznie się o godz. 10:00 w sali Miejskiego Domu Kultury.
To wydarzenie od ćwierć wieku integruje osoby z niepełnosprawnościami, ich rodziny, instruktorów, terapeutów i mieszkańców powiatu. Przegląd od początku miał być czymś więcej niż tylko konkursem artystycznym. Chodziło o stworzenie miejsca spotkania, rozmowy i pokazania talentów osób, które przez lata pozostawały na marginesie życia społecznego.
O tym, jak z małego pomysłu narodziło się jedno z najbardziej poruszających wydarzeń integracyjnych w powiecie, rozmawiamy z Dorotą Studniak – prezes Stowarzyszenia Pomocy na Rzecz Osób z Niepełnosprawnościami w Szczytnie i kierownikiem Warsztatu Terapii Zajęciowej.
„25 lat temu chcieliśmy po prostu pokazać ich prace”
To już ćwierć wieku Przeglądu. Pamięta pani początek?
Bardzo dobrze. Choć dziś trudno wskazać jedną osobę, która wymyśliła Przegląd. To rodziło się w głowach całej kadry Warsztatu Terapii Zajęciowej. Pracowaliśmy z osobami z niepełnosprawnościami i widzieliśmy, jak ogromny potencjał, talent i wrażliwość pozostają kompletnie niewidoczne. W tamtych czasach osoby z niepełnosprawnościami rzadko miały przestrzeń, żeby pokazać swoją twórczość publicznie. A przecież tworzyli rzeczy niezwykłe.
I wtedy pojawił się pomysł konkursu?
Tak. Ówczesna kierownik WTZ Marianna Kask dała nam zielone światło. Organizację powierzono Stowarzyszeniu Pomocy na Rzecz Osób z Niepełnosprawnościami. Początkowo myśleliśmy głównie o wystawie prac. Chcieliśmy je po prostu pokazać ludziom.
„Najważniejsze okazało się spotkanie”
Ale szybko okazało się, że chodzi o coś więcej.
Zdecydowanie. Po pierwszym Przeglądzie zobaczyliśmy, że dla uczestników równie ważne jak nagrody było samo spotkanie. Rozmowa. Możliwość bycia razem. Dla wielu osób z niepełnosprawnościami to był moment wyjścia z izolacji. Wtedy zrozumieliśmy, że to wydarzenie musi mieć też wymiar integracyjny.
Dlatego do dziś po podsumowaniu jest wspólne spotkanie przy stole?
Tak. To nigdy nie była tylko gala i rozdanie dyplomów. Zawsze organizowaliśmy miejsce, gdzie można usiąść, napić się kawy, zjeść coś dobrego i po prostu pobyć razem. Dla wielu uczestników to najważniejsza część dnia.
„Nie chcieliśmy nagradzać współczucia”
Jedna rzecz w historii Przeglądu bardzo zwraca uwagę. Jury nie zna autorów prac.
Bo od początku bardzo nam zależało na uczciwej ocenie. Nie chcieliśmy, żeby ktoś wygrywał dlatego, że ma trudniej. Jury oceniało efekt końcowy, nie historię autora. I czasami to budziło emocje.
Nie wszyscy to rozumieli?
Zwłaszcza kiedyś. Część środowiska uważała, że osoby z niepełnosprawnościami powinny być traktowane ulgowo. My byliśmy przeciwnego zdania. One nie potrzebują litości. Potrzebują szansy i normalnego traktowania. To ogromna różnica.
„Tematy zaczęły nas zaskakiwać”
Przegląd przez lata bardzo się zmienił?
Bardzo. Na początku dawaliśmy tematy proste: marzenia, podróże, Mazury. Potem zauważyliśmy, że uczestnicy interpretują je niezwykle osobiście i odważnie. Wtedy zaczęliśmy podnosić poprzeczkę. Pojawiły się cytaty literackie, teksty piosenek, motta. I to był strzał w dziesiątkę.
Dlaczego?
Bo nagle zaczęliśmy dostawać nie tylko piękne prace, ale też bardzo głębokie interpretacje. Dziś jury ocenia już nie tylko warsztat, ale również sposób myślenia o temacie.
„Niektórych już z nami nie ma”
Przez 25 lat wokół Przeglądu przewinęło się mnóstwo ludzi.
I wielu z nich jest z nami do dziś. Placówki, nauczyciele, terapeuci, artyści, jurorzy. Niektórzy uczestniczą w tym wydarzeniu niemal od początku. Są też osoby, których już niestety nie ma… Ale pamiętamy o nich bardzo mocno.
To chyba trochę historia całego środowiska osób z niepełnosprawnościami w powiecie.
Tak właśnie to czuję. To nie jest już tylko konkurs. To wspólnota ludzi, którzy przez lata budowali coś ważnego razem.
„Po jubileuszu mówimy: kończymy. I zaraz planujemy kolejny”
Były momenty zmęczenia?
Oczywiście. Organizacja Przeglądu to kilka miesięcy pracy. Ogrom pracy. I czasami po jubileuszach siadamy z zespołem i mówimy: „No dobrze, lepiej już chyba się nie da, może to zakończmy”. Zapada cisza… a po chwili zaczynamy wymyślać następny temat.
(śmiech)
„PRL pachnie oranżadą”
Tegoroczny temat brzmi: „Pamięć, która ma smak oranżady – codzienność w czasach PRL”. Skąd taki pomysł?
Chcieliśmy wrócić do wspomnień. Ale nie po to, żeby się śmiać z PRL-u. Raczej przypomnieć sobie zwykłą codzienność tamtych lat. Smaki, dźwięki, emocje. Dlatego podczas podsumowania będzie oranżada, będą potrawy z tamtych czasów, muzyka z epoki. Chcemy stworzyć klimat wspomnień.
„To moja pierwsza i jedyna praca”
Pani sama jest związana ze Stowarzyszeniem od 25 lat.
Od 2000 roku. To była moja pierwsza praca zawodowa i właściwie całe moje dorosłe życie zawodowe związane jest ze SPRON-em.
Nie miała pani nigdy ochoty odejść?
Nie. Bo to nie jest tylko praca. Oczywiście bywa trudna, bardzo emocjonalna i wyczerpująca. Ale daje też ogromne poczucie sensu. Widzę ludzi, którzy dzięki terapii, sztuce czy zwykłemu spotkaniu odzyskują pewność siebie. I wtedy wiem, że warto.
XXV Przegląd Twórczości Artystycznej i Literackiej Osób z Niepełnosprawnościami Powiatu Szczycieńskiego odbędzie się już wkrótce w Szczytnie. Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie jest otwarte dla wszystkich mieszkańców. Bo – jak mówią – najważniejsze w nim od początku były nie tylko prace, ale spotkanie ludzi.
Bardzo dobry pomysł. A może tak do każdej trasy jakaś mapka do wydrukowania sobie?
jans
2026-06-09 20:20:57
Widowiskowo wygląda: Plac zabaw dla dzieci w miejscowości Jurgi gm.Pasym. Trawa ma metr wysokości.
Turysta .
2026-06-09 16:59:54
Kim jest Yaugeni Laguna?
2026-06-09 14:15:21
I kto Go teraz zastąpi... Szkoda. Żyć marzeniami, kupić wymarzony obiektyw i nie zdążyć go użyć. Szok.
Jans
2026-06-09 13:07:11
Ciekawe komu zamknięcie tego przystanku przyniesie korzyści...kiedyś nazywano takie coś korupcją.
Polak
2026-06-09 11:10:45
Ale co to za cenzura? Dlaczego Tygodnik wyłączył możliwość komentowania tej sprawy na fejsie? Burmistrz prosił czy pani Dyrektor? To o jednych można pisać a o innych nie można?
Zbynek
2026-06-09 11:06:25
Jaki raj? Ten kto to pisał lub zlecił napisanie, nie ma świadomości o tych szlakach. Te podobno szlaki są słabo oznakowane. Szczególnie jak ktoś nie jest mieszkańcem danego regionu, to może się pogubić. Powinny być poustawiane tabliczki informacyjne jakim kolorem oznaczony jest konkretny szlak. Gdzie jest informacja o tych szlakach? Jeżdżąc od wielu lat po lasach naszego powiatu widzę mało osób, które jeżdżą po tych trasach. Raczej są to osoby które przemieszczają się w konkretnym celu np. nad jezioro. Może dlatego że jest brak informacji.
Rowerzysta
2026-06-09 09:53:37
A czemu Tygodnik wyłączył komentarze na fejsie? Co to za cenzura? Marcin prosił czy pani Dyrektor? To co? O jednych można pisać, a o innych nie wolno??? To jak nie można to i ten artykuł wywalcie.
Zbynek
2026-06-09 08:45:44
Fajnie byłoby zobaczyć trasę na mapce
KAROLINA
2026-06-09 08:09:49
ale JAK TO przecież brakuje milionów rąk do pracy i MUSIMY sprowadzać kolorowych książąt Sawanny
Klasyk
2026-06-09 07:57:25