Chodzi o to, żeby człowiek nie przyjechał tu tylko coś zjeść. Ma usiąść, poczuć zapach schabowego smażonego na smalcu, zobaczyć parę nad miską ramenu, usłyszeć gwar przy sąsiednim stole i pomyśleć: dobrze, że takie miejsca jeszcze powstają. O Karczmie Czym Chata Bogata w Wałpuszu, pierogach, które wygoniły go z domu, ramenie, który uratował biznes, i golonce większej niż niejeden plan na życie opowiada Mariusz Tomasz Kuś.
Czym Chata Bogata w Wałpuszu – karczma z nowym sercem
Wałpusz 66A. Kilka minut od Szczytna. Adres niby prosty, choć – jak żartuje Mariusz Kuś – niektórzy zdążyli już zabłądzić po okolicy, zanim trafili pod właściwe drzwi. Warto jednak szukać. Bo za tą nazwą kryje się miejsce, które właśnie zaczyna nowy rozdział.
- Oficjalnie wystartowaliśmy 4 czerwca, na czerwcówkę - mówi Mariusz Tomasz Kuś, właściciel Karczmy Czym Chata Bogata. - Pomysł pojawił się dwa miesiące wcześniej. Właściciele karczmy w Wałpuszu chcieli sprzedać obiekt, ja nie jestem jeszcze bogatym człowiekiem, więc zaczęliśmy rozmawiać o wynajmie. I tak znaleźliśmy wspólny mianownik.
To miejsce nie startuje od zera. Wcześniej miało swoją renomę, szczególnie dzięki pizzy. Ale teraz ma pachnieć inaczej. Bardziej karczmą. Bardziej kuchnią, która nie udaje lekkiej sałatki, kiedy w środku marzy o golonce.
- Chcę odwrócić trend - mówi Kuś. - Wcześniej pizza była głównym produktem, a kuchnia dodatkiem. Teraz ma być odwrotnie. Pizza zostaje, bo była dobra i ludzie ją lubią, ale sercem miejsca mają być dania karczmiane.
Golonka większa niż głód
W menu pojawia się wszystko to, co brzmi jak zaproszenie do stołu, przy którym nikt nie liczy kalorii.
Jest solidna porcja golonki. Są schabowe smażone na smalcu. Są żeberka wieprzowe, policzki wołowe, pierogi lepione ręcznie i kartacze, które kończą się szybciej, niż kuchnia zdąży złapać oddech.

- Kartacze praktycznie robimy codziennie, bo po dniu pracy się kończą - mówi właściciel. - Ekipa w Ostródzie, która jest dla mnie ogromnym wsparciem, znowu musi produkować, żebyśmy mieli co sprzedawać.
To zdanie dobrze opisuje filozofię tego miejsca. Tu nie chodzi o kartę napisaną pod zdjęcia w internecie. Chodzi o jedzenie, które musi wyjść z rąk, z garnka, z patelni, z doświadczenia. Takie, które zostawia ślad nie tylko na talerzu.

Pierogi, które wygoniły go z domu
Mariusz Kuś nie jest nowy w gastronomii. Gotuje od około 15 lat. Najpierw w domu. Potem na blogu kulinarnym. Później w biznesie, który jak wiele historii w polskiej gastronomii, musiał przejść przez pandemię, inflację i momenty, kiedy najłatwiej byłoby zgasić światło.
- Żona pracowała, ja gotowałem - opowiada. - Zawsze mnie ciągnęło do kuchni. Kiedyś mówiłem, że nie chciałbym mieć restauracji, bo bym to znienawidził. Okazało się, że jednak nie.
W 2020 roku pandemia zamknęła jego wcześniejszą działalność. Prowadził mobilną hurtownię warzyw, współpracował z restauracjami, podglądał szefów kuchni, patrzył, jak robią fantastyczne rzeczy. A potem przyszedł moment, w którym trzeba było zacząć od nowa.
- Zacząłem lepić pierogi w domu - wspomina. - Po miesiącu żona wyrzuciła mnie z tymi pierogami, bo powiedziała: albo mąka, albo ja. Za dużo było sprzątania.
Wynajął więc lokal w Ostródzie. Tak zaczęła się pierwsza Czym Chata Bogata. Najpierw pierogi. Potem obiady. Produkty w słoikach. Kuchnia polska. Schabowy. Domowe smaki. Aż przyszły kolejne trudności.
- Dwa, trzy lata temu miałem się już zamykać - przyznaje. - Mówiłem żonie: dobra, wyprzedajemy wszystko, zajmę się czymś innym. Ale potem jeszcze luty, potem Wielkanoc, potem majówka. I jakoś się ruszyło.
Ramen, który rozpalił ogień
Przełom przyszedł z najmniej oczywistej strony. Ramen.
- Kolega zasugerował, żebym go wprowadził - mówi Kuś. – Miałem opory, bo człowiek stylizował się na kuchnię polską, schabowego, pierogi, a tu nagle ramen? Ale pomyślałem: dlaczego nie?
To był strzał w dziesiątkę. W Ostródzie miesięcznie sprzedawały się setki porcji. Ramen napędził opinie, przyciągnął nowych gości i dał energię do dalszego działania.
- Ten ramen był iskrą, która rozpaliła ogień - mówi właściciel. - Dzięki niemu przetrwałem. Nigdy się go nie pozbędę.
Dlatego w Wałpuszu też będzie ramen. Obok golonki, schabowego, pierogów i kartaczy. Bo Czym Chata Bogata ma być dokładnie taka, jak nazwa obiecuje: szeroka, szczodra i trochę nieoczywista.

Karczma dla tych, którzy chcą czegoś więcej
Mariusz Kuś pochodzi z Żywiecczyzny, ale od ponad 20 lat związany jest z Ostródą. Przyjechał tam w 2003 roku na majówkę. I został.
- Poznaliśmy się z żoną przez SMS-a, który trafił nie tam, gdzie miał trafić - opowiada. - Spotkaliśmy się w połowie drogi. Tylko że ona miała dwie godziny, a ja cztery. Taka była połowa drogi. Potem przyjechałem do Ostródy na majówkę i ta majówka trwa do dziś.
W Wałpuszu chce stworzyć miejsce, które będzie żyło nie tylko w sezonie. Turyści przyjadą latem, to jasne. Ale karczma ma być przede wszystkim dla mieszkańców powiatu szczycieńskiego. Dla ludzi ze Szczytna, Wałpusza, okolicznych miejscowości. Dla tych, którzy chcą gdzieś wyskoczyć na obiad, rodzinne spotkanie, wieczór z muzyką albo po prostu na konkretną miskę czegoś dobrego.
- Karczma na uboczu żyje w sezonie, bo turystów nie brakuje - mówi. - Problem zaczyna się po sezonie. Dlatego chciałbym wspólnie z mieszkańcami powiatu szczycieńskiego zbudować to miejsce. Tak jak udało się w Ostródzie.
Nie wywozić gości, tylko pokazać swoje
Właściciel nie ukrywa, że liczy także na lokalne samorządy, firmy i instytucje. Bo jeśli powiat ma swoje miejsce z kuchnią, klimatem i przestrzenią, to nie trzeba z każdą delegacją jechać do Mikołajek, Giżycka czy dalej.
- Fajnie byłoby chwalić się swoim miejscem, a nie sąsiednim powiatem - mówi Kuś. - Jesteśmy otwarci na inicjatywy miejskie, gminne i powiatowe. Chcemy być widoczni na mapie gastronomicznej, turystycznej i rekreacyjnej.

Karczma może pomieścić około 130 osób. Są już zapytania o komunie na przyszły rok. Można tu zorganizować urodziny, imieniny, osiemnastkę, rodzinny obiad, firmowe spotkanie.
Ale Kuś myśli dalej. Na piętrze widzi klub muzyczny. Karaoke. Koncerty. Wieczory taneczne. Miejsce dla ludzi 40+, którzy chcieliby jeszcze raz pobawić się przy „Coco Jambo”, zjeść pizzę, napić się piwa i nie udawać, że przyszli tylko na herbatę.
- Chciałbym, żeby w piątek, sobotę i niedzielę dudniło tu muzyką - mówi. - Żeby ludzie przychodzili posiedzieć, zjeść, napić się czegoś i spędzić czas w fajnym towarzystwie.
Kuchnia z karczmianym sznytem i odrobiną szaleństwa
Czym Chata Bogata w Wałpuszu nie chce być restauracją, która wybiera jedną szufladkę i grzecznie się w niej zamyka.
Będzie karczmianie. Będzie po polsku. Będzie syto. Ale będą też dania, które Kuś przywiózł z Ostródy: ramen, tajskie curry, makarony z owocami morza, krewetki w tempurze, pierogi gyoza.
- Chciałbym, żeby to było miejsce dla całej rodziny - mówi. - Takie, gdzie dzieciaki też znajdą coś dla siebie. Bo największy problem rodziców to często dzieci, które mają swoje upodobania.
W planach jest również współpraca z Michałem Denesiukiem, kucharzem ze Szczytna, znanym w regionie, który ma wesprzeć karczmę wiedzą o kuchni warmińsko-mazurskiej.
- Michał ma ogromną wiedzę i doświadczenie regionalne - mówi Kuś. - Bardzo chciałbym, żeby był tutaj wsparciem.

Sam Michał żartuje, że wystarczy mu piwo i miska zupy. Kuś odpowiada od razu:
- Miskę zupy tak, piwo zostawmy gościom – śmieje się.
I właśnie taki ton ma mieć to miejsce. Bez napuszenia. Z humorem. Z jedzeniem, które nie boi się masła, smalcu, bulionu, mięsa i dobrego sosu.
Miejsce, które trzeba zbudować wspólnie
W tej historii najciekawsze nie jest to, że powstała kolejna restauracja. Najciekawsze jest to, że za karczmą stoi człowiek, który wiele razy mógł się zatrzymać, ale za każdym razem mówił: jeszcze spróbujemy.
Pierogi zaczęły się w domu. Ramen uratował Ostródę. Wałpusz ma być nowym rozdziałem.
- Nigdy się nie poddawałem - mówi Mariusz Kuś. - Niezależnie od tego, co robiłem.
Czym Chata Bogata w Wałpuszu chce być miejscem, do którego jedzie się po smak, ale wraca dla atmosfery. Po golonkę, która wymaga czasu. Po kartacze, które znikają przed końcem dnia. Po schabowego smażonego tak, jak trzeba. Po ramen, który nie pasuje do karczmy tylko pozornie. I po tę prostą przyjemność, że można usiąść przy stole i dostać coś prawdziwego.

Bo dobra karczma nie zaczyna się od szyldu. Zaczyna się od człowieka, który wie, że jeśli już karmić, to tak, żeby gość jeszcze w drodze do domu myślał, kiedy wrócić.
Najczęściej zadawane pytania
Gdzie znajduje się Karczma Czym Chata Bogata? Karczma mieści się pod adresem Wałpusz 66A, kilka minut jazdy od Szczytna. W nawigacji warto wpisać: Karczma Czym Chata Bogata w Wałpuszu.
Co można zjeść w Karczmie Czym Chata Bogata?
W menu pojawiają się dania karczmiane: golonka ważąca ponad kilogram, schabowe smażone na smalcu, żeberka, policzki wołowe, pierogi, kartacze oraz pizza. Właściciel zapowiada także ramen, tajskie curry, krewetki w tempurze, pierogi gyoza i inne dania znane z lokalu w Ostródzie.
Czy można zorganizować tu imprezę rodzinną?
Tak. Lokal jest otwarty na komunie, urodziny, imieniny, osiemnastki i spotkania firmowe. Karczma może pomieścić około 130 osób.
Czy restauracja działa tylko dla turystów?
Nie. Właściciel podkreśla, że chce budować to miejsce przede wszystkim z mieszkańcami Szczytna i powiatu szczycieńskiego. Karczma ma żyć przez cały rok, nie tylko w sezonie turystycznym.

naruszenie konstrukcji wiezy
wojt jaskol stasiek
2026-07-09 04:23:57
gdyby nie ta wieza to nie bylbyl w radiu
wojt jaskol stasiek
2026-07-09 04:21:31
koordynator sobie ustala dyzury a starosta placi
ollsza
2026-07-09 04:18:51
to dooncz ta pzybudowke
jery
2026-07-08 20:43:04
Szanowny XXX nie tylko autor uważa wybór Batyra za wątpliwy. Przesłanki sa takie ze powinny zostać policzone glosy we wszystkich komisjach, bo Pańscy czyli pisowscy strażnicy wyborów je sfałszowali, jak zwykle tam gdzie Ci komuniści z PiS cokolwiek robią. Jak zwykle mój wpis zostanie usunięty przez admina.
j23
2026-07-08 08:50:47
Jakos teznia chyba nie ma kamienia i funkcjonuje
Romek
2026-07-07 05:00:54
Ogłaszają konkursy, rozstrzygają je, wygrywają ostatecznie to i upamiętnienia są warci...
Follower
2026-07-06 22:06:55
Szanowny Panie, Czuję się wywołany to tablicy. Mam wrażenie, że nie do końca zrozumiał Pan intencję mojego komentarza. Przede wszystkim nie chciałem Pana obrazić ani deprecjonować, używając określenia „elita”. Nie napisałem, że należy Pan do elity, lecz że sam przedstawia się Pan często jako osoba stojąca nieco wyżej od tych, których poglądy polityczne Pan krytykuje. Moim zdaniem celowo przeciwstawia Pan dwa światy: świat ludzi kulturalnych, wyrobionych, świadomych oraz świat zwykłych obywateli (wyznawców), którzy dokonują niewłaściwych wyborów politycznych. Moją intencją był sprzeciw wobec dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Uważam, że uczestnictwo w koncertach filharmonicznych, znajomość zasad savoir-vivre\'u czy zainteresowanie kulturą wysoką nie czynią nikogo człowiekiem wartościowszym od tych, którzy mają inne zainteresowania lub odmienne poglądy polityczne. Chciałbym również zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. W swoich felietonach regularnie podważa Pan wybór Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta RP, sugerując wprost, że jego mandat jest wątpliwy. Moim zdaniem nie ma ku temu wystarczających podstaw. Mam wrażenie, że taka narracja coraz bardziej wpisuje się w retorykę środowisk skupionych wokół hasła „Silni Razem” z Romanem Giertychem na czele. To oczywiście Pańskie prawo, jednak sądzę, że osoba o Pańskim doświadczeniu, wiedzy i niewątpliwej erudycji nie musi sięgać po argumentację, która przez wielu obywateli traktowana jest jako niepoważna, lekko mówiąc. Pozdrawiam
XxX
2026-07-06 17:29:24
A może coś o \"2-godzinnym\" prezydencie Trzaskowskim i jego umiejętnościach w zakresie zarządzania szpitalami oraz ochronie sygnalistów? Czy dalej tępe bicie w bębenek dla elitarnego betonu?
Kurek
2026-07-06 12:34:12
Szkoda że na zdjęciach nie ma zwycięzców a tylko osoby z drugiego miejsca. Chłopcy mają 16 i 17 lat. Brawo Kuba i Kacper
Marek
2026-07-05 21:36:04