Poniedziałek, 13 Lipiec
Imieniny: Brunona, Jana, Wery -

Reklama


Reklama

Od litewskiej ławki po mundialowy biznes. O tym, jak łatwo zgubić rozsądek - felieton Wiesława Mądrzejowskiego


Polityka żywi się wrogami, media błędami, a sport coraz częściej pieniędzmi. Wiesław Mądrzejowski tym razem pisze o niebezpiecznej modzie na dzielenie ludzi, własnej dziennikarskiej pomyłce i mundialu, który po raz pierwszy od sześćdziesięciu lat nie budzi w nim większych emocji. To felieton o rozsądku — towarze coraz rzadszym w czasach politycznych plemion, internetowych osądów i futbolu podporządkowanego biznesowi.



Moje trzy zdania. 15 06 2026
1. Przez lata wypraktykowana metoda – dokopanie politycznemu przeciwnikowi przez ustawienie go w pozycji wroga, bo bez wroga przecież nie ma polityki, to wszystko prowadzi szybko do sytuacji, która w Niemczech 100 lat temu była budowana trochę dłużej ale makabrycznie skutecznie, a my jesteśmy przecież zdolniejsi, nasze wybitne i najwybitniejsze elity chwilowo zapłakane i częściowo na emigracji, błyskawicznie wykorzystały np. skandaliczną decyzję Zełenskiego i rozpętały orgię podejrzeń a nawet oskarżeń, których efektem są jawne już próby segregacji narodowościowej, czy rasowej, zacznie się wkrótce zaglądanie w rozporki i metryki chrztu bo to się w opętanych cyfrową papką umysłach dobrze lokuje a przed wyborami jak znalazł.


Reklama


2. Przydarzył mi się błąd a nawet (wiel)błąd, na który nie można sobie pozwolić publikując i komentując w otwartych mediach, po prostu rozleniwiony litewskim nieróbstwem niedokładnie przeczytałem komunikat Urzędu Miasta i pozwoliłem sobie na złośliwy jak zwykle komentarz krytykując bezzasadnie jego działania w pewnej sytuacji na co szczęśliwie zwrócił uwagę jeden z Czytelników, któremu jestem niezmiernie wdzięczny, bardzo za to niedopatrzenie przepraszam i w ramach ekspiacji przekazuję stosowną kwotę na rzecz jednej ze szczycieńskich instytucji bardzo pomocy potrzebującej.


3. Rozpoczęły się finały mistrzostw świata w piłce nogą kopanej, transmisje z tej imprezy oglądam od 1966 roku (wcześniej polska telewizja ich nie transmitowała) kiedy w pamiętnym finale na Wembley Anglicy pokonali w dogrywce Niemców po kontrowersyjnym uznaniu jednej z bramek i gdzie brylował  genialny Portugalczyk Eusebio, miałem szczęście śledzić największe sukcesy naszej reprezentacji w finałach w Niemczech (1974), Argentynie, (1978) i w Hiszpanii (1982), a w tym roku po raz pierwszy mam jak na razie cały ten rozciągnięty w czasie cyrk, dokładnie w nosie, „atrakcje” dozuję sobie oszczędnie i może zacznę się mocniej interesować gdzieś od ćwierćfinałów, gdy do głosu dojdzie piłka nożna a nie pomysły biznesowe panów z FIFA.
WAM

Reklama

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama