Sobota, 13 Grudzień
Imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji -

Reklama


Reklama

Szczytno w ogniu sporów o tożsamość i historię. Zapraszamy na wykład Sławomira Ambroziaka


Słowo „repolonizacja” wraca do Szczytna jak bumerang. Raz w sporach o niemieckie nazwy w parku, innym razem w politycznych wystąpieniach, które grzeją emocje bardziej niż treść. 26 listopada w Muzeum Mazurskim w Szczytnie odbędzie się wykład Sławomira Ambroziaka – prawnika, regionalisty, autora książek o historii powiatu. O tym, czy Szczytno naprawdę trzeba repolonizować i skąd w ogóle wzięła się ta debata, rozmawiamy jeszcze przed spotkaniem. Odpowiedzi? Nie wszystkie padną dziś. Najważniejsze dopiero w muzeum.



W zapowiedzi wykładu pytanie jest mocne: Czy Szczytno trzeba repolonizować? To już samo w sobie wystarczy, by pełna sala była pewna. To jak – trzeba?

To jest pytanie, na które odpowiem dopiero tym, którzy przyjdą na wykład. Celowo. Bo to nie jest temat do dwuzdaniowej formułki. A poza tym — 80. rocznica istnienia nowych społeczności na Mazurach zobowiązuje. To dobry moment, żeby zastanowić się wspólnie, kim my tu dziś jesteśmy.

 

Dla wielu mieszkańców historia Mazur zaczęła się… no właśnie: kiedy? 1945? 1950? Kiedy możemy mówić o polskim Szczytnie?

Nie tyle o polskim, co o nowej społeczności. W obecnym kształcie powiat szczycieński ma 80 lat. To nie celebracja PRL-u. To 80 lat życia razem ludzi, którzy tu przyjechali po wojnie, z różnych stron. I którzy zbudowali nową, wspólną tożsamość. To jest punkt wyjścia.

 

Ale wcześniej?

Prusy. Niemcy. Ale z bardzo silnym elementem polskości — który po 1945 roku zniknął wraz z państwem, do którego należał. I nie da się mówić o współczesnej tożsamości, nie wiedząc, co było przedtem.

 

To dlaczego ten teren jest tak specyficzny? Tyle tu napięć, sporów, różnych tradycji. Skąd to?

Mazury zawsze były terenem pogranicza. I są nim nadal. Formalnie jesteśmy w Polsce. Mentalnie — stoimy na styku dwóch ogromnych tradycji: polskiej i niemieckiej. To dotyczy całych tzw. Ziem Odzyskanych. Tylko u nas widać to ostrzej, bo tu te światy przez wieki żyły bardzo blisko siebie i się przenikały.


Reklama

 

Skąd pomysł, żeby akurat teraz podjąć temat repolonizacji?

To nie jest nowy temat. Od lat badałem procesy społeczne po 1945 roku. Od 2020 roku — już bardzo szczegółowo. I nagle wydarzenia polityczne, wystąpienia, antyniemieckie hasła… to wszystko zaczęło wypływać na powierzchnię. Ludzie zaczęli o tym rozmawiać. A ja pomyślałem: skoro i tak siedzę w tym po uszy, to podzielę się wynikami badań.

 

Czyli ta sytuacja z parkiem Andersa — nazwami niemieckimi… to był zapalnik?

Park to może 20 procent problemu. Tylko wierzchołek. Spraw jest dużo więcej. I żadnej z nich nie da się rozwiązać bez zrozumienia, co wydarzyło się na Mazurach po 1945 roku. Nie opowiem dziś wszystkiego, bo od tego jest wykład.

 

W zapowiedzi mamy: „Czy Szczytno trzeba repolonizować?” To hasło od razu dzieli emocje. Skąd ta konkretna forma?

Bo od kilku lat pracuję nad analizą procesów tożsamościowych. A nagle pojawił się realny problem społeczny — ludzie zaczęli spierać się o to, czy wolno używać nazw niemieckich, czy można je eksponować w przestrzeni. Do tego wystąpienia polityków, które dolały oliwy do ognia. To mi - tak powiem szczerze — spadło z nieba. Idealny moment, żeby wreszcie wyjaśnić, jak to wygląda w świetle badań, a nie emocji.

 

Jaka jest główna teza wykładu? Bez zdradzania wszystkiego — jaki kierunek tej rozmowy chce Pan nadać?

Reklama

Chciałbym, żebyśmy przestali patrzeć na historię Mazur przez pryzmat uproszczeń. Że byli Niemcy, przyszli Polacy, koniec. To tak nie działa. Najpierw musimy zrozumieć, kim byli ci, którzy tu mieszkali przed 1945 rokiem, kim byli ci, którzy tu przyjechali po wojnie – i jak te światy próbowały się ze sobą „dogadać”. Czy im się to udało? To jest dopiero pytanie.

 

Czyli tę całą dyskusję o repolonizacji, niemieckich nazwach, tożsamości – da się zrozumieć dopiero, gdy cofniemy się o 80 lat?

Tak. Bo większość dzisiejszych konfliktów wynika z niezrozumienia procesów, które zaczęły się po wojnie. Jakie społeczności tu przyjechały? Jak się asymilowały? Co przejęły z dawnych Mazur, a czego nie? Jak wyglądał tu stosunek do Niemców? Jak tworzono tożsamość regionalną? Tego nikt nie uczy, nikt nie bada. A teraz to wraca. Z siłą, której się nie spodziewaliśmy. Musimy prześledzić te całe 80 lat i chcę to zrobić na tym wykładzie.

 

To proszę na koniec jeszcze raz zaprosić mieszkańców na wykład.

26 listopada, godzina 17:00, Muzeum Mazurskie w Szczytnie. Postaram się opowiedzieć rzeczowo, opierając się na kilkuletnich badaniach. I odpowiedzieć na pytanie, które wisi nad tym miastem od miesięcy. Czy trzeba repolonizować? Czy w ogóle da się repolonizować coś, co w obecnym kształcie ma dopiero 80 lat?



Komentarze do artykułu

Polak do Śmieszka

Sam gnaj do podstawówki, skoro tak za nią tęsknisz. Trzeba było uważać na lekcjach a nie spać, było chodzić do szkoły, a nie wagarować i nie byłoby tych emocji dziś.

Śmieszek

Do Polaka: właśnie - wzajemnie! Jednak nauki z podstawówki by się przydały.

Marcel

zaraz historia przed 1945 to szwabska historia i niech szwaby sobie ją zabierają.

Polak

Śmieszek nie ośmieszaj się!

Śmieszek

Wróć do szkoły podstawowej - tam się dowiesz co to są Ziemie Odzyskane. Więcej nie ma co pisać.

Karol Kuligowski.

Jakie \"tak zwane Ziemie Odzyskane?\" To są -przynajmniej w części- odzyskana polskie terytoria.

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama