Kiedy spotykamy się z kulturą wysoką, to często bywa tak, że każda z jej form ma swoich odbiorców. Ale nie zawsze. O wyjątkach decydują wyjątkowi ludzie. A tacy bez wątpienia blisko siedem lat temu postanowili wspólnie zaśpiewać. Idea zrodziła się z pasji i takie też otrzymała imię ,,Pasjonata”.
Kiedy spotykamy się z kulturą wysoką, to często bywa tak, że każda z jej form ma swoich odbiorców. Ale nie zawsze. O wyjątkach decydują wyjątkowi ludzie. A tacy bez wątpienia blisko siedem lat temu postanowili wspólnie zaśpiewać. Idea zrodziła się z pasji i takie też otrzymała imię ,,Pasjonata”.
Kiedy powstawał chór, nikt w Świętajnie nie myślał o trudnościach, o tym, jak oczarować publiczność i podbijać wciąż nowe rzesze melomanów w Polsce i poza jej granicami. Chcieli razem śpiewać i tylko to się liczyło. Jak bardzo, widać dziś, kiedy „Pasjonata”, koncertując po Europie, zachwyca koneserów i odkrywa piękno tej mało znanej formy sztuki, dla wielu ludzi. Gdziekolwiek zawędrują, jesteśmy z nich dumni. Nie tylko mieszkańcy gminy Świętajno, skąd głównie pochodzą chórzystki i chórzyści, ale cały powiat szczycieński, bo to właśnie oni są najpiękniejszą wizytówką naszej ziemi. Do chóru należą też osoby spoza gminy Świętajno. Kulisy sławy i popularności odsłania dyrygent Joanna Gawryszewska.
Co pani, jako dyrygentowi, sprawia najwięcej radości podczas pracy z chórem?
Osobiście bardzo czekam na cotygodniowe spotkanie z chórzystami z „Pasjonaty”. Bardzo dobrze, że odbywają się one w poniedziałki, gdyż dają mi energię na cały tydzień. Wrażenia z minionego tygodnia, żarty, które towarzyszą próbom, czasami miłe okazje, przy których śpiewane jest symboliczne "Wiwat, wiwat niech żyje nam", a przede wszystkim pasja i ciekawość do poznania nowych dźwięków i wspólnego śpiewu sprawiają, że wytwarza się niepowtarzalna atmosfera i więź między ludźmi. Ponadto osoby śpiewające w chórze są bardzo wymagające. Skutkuje to tym, że stale szukam nowego repertuaru, żeby był ciekawy i pasujący do tego właśnie składu osobowego, przez co rozwijam się i nie spoczywam na laurach.
Jest pani nie tylko dyrygentem, ale i współorganizatorem występów, co bardziej absorbuje?
Jedna rola wiąże się bardzo z drugą i obie mają ze sobą dużo wspólnego. W obu przypadkach ma się bowiem do czynienia z zespołami osób, które pracują na wspólny sukces. Dyrygując chórem, pozostaję w kontakcie i przyjaźniach z dyrygentami licznych chórów. Chcemy się spotykać, śpiewać, integrować, szerzyć ideę chóralnego śpiewu. Stąd pomysły na koncerty i inne wydarzenia kulturalne. Jestem przekonana, że są one potrzebne i służą dobrej sprawie, więc organizacja ich jest na pewno absorbująca, ale i przyjemna. Generalnie mówiąc: lubię być organizatorem takich wydarzeń. Mogę być wówczas po trosze reżyserem, scenarzystą, aranżerem, jak i menadżerem. W pracy z chórem jest podobnie, choć jest to ciągła i rozłożona na dłuższe etapy praca. Obie bardzo lubię.
Skoro mówimy o organizowaniu wydarzeń kulturalnych. Co dalej z Turniejem Chórów w Spychowie, czy będziecie wspierać „Przyjazne Spychowo” w realizacji XI edycji?
Turniej Chórów jest mi jako dyrygentowi chóru Pasjonata bardzo bliski. Jeżdżąc po całej Polsce jako uczestnik i słuchacz wielu festiwali i konkursów chóralnych, a mając na uwadze gminę Świętajno, jej zasoby, a przede wszystkim amfiteatr w Spychowie, pomyślałam sobie, że jest to wymarzone miejsce na spotkanie chórów z całej Polski. Na szczęście spotkałam na swojej drodze osoby ze Stowarzyszenia „Przyjazne Spychowo" (Jerzy Gąska, Waldemar Popielarczyk, Adam Mierzejewski i inni), którzy nie znając tematu, zaufali mi i pomimo że był to temat „niszowy" kupili go. I tak już od 11 lat odbywa się Turniej Chórów, i wszedł na stałe do kalendarza imprez gminy Świętajno. Jako kierownik artystyczny tego wydarzenia, wspólnie z Zarządem „Przyjaznego Spychowa”, już rozpoczęliśmy przygotowania do XI edycji Turnieju. Odezwały się już też pierwsze zainteresowane udziałem chóry. Chór „Pasjonata” wielokrotnie występował jako gość i jednocześnie gospodarz Turnieju. W różny sposób również członkowie chóru wspierali tę inicjatywę i myślę, że w tym roku nie będzie inaczej.
Jak ocenia Pani rok 2015 dla chóru, jakie wydarzenia przyniosły najwięcej radości, a co było najtrudniejsze?
Najwięcej radości przyniosła nam letnia trasa koncertowa na południe Polski. Odwiedziliśmy Górę Św. Anny, Kłodzko, Wambierzyce, Kalwarię Zebrzydowską oraz Jasną Górę. Najbardziej zaskakującym i najtrudniejszym momentem były plany związane ze zmianą miejsca prób i spotkań.
Naszych mieszkańców bardzo interesują sukcesy chóru, proszę wymienić największe z nich od momentu powstania?
Sukcesy to: nagranie płyty z kolędami, współpraca z Radiem Olsztyn, co zaowocowało czterema audycjami oraz występy na Litwie i Białorusi.
W jakich najciekawszych miejsca śpiewaliście?
Litwa, Białoruś, Licheń, Dolny Śląsk, Kaszuby.
A gdzie chcielibyście zaśpiewać?
Marzeniem naszym jest udział Chóru w Rio de Janeiro, podczas karnawału, a poważnie zaśpiewać koncert w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej z okazji 90–lecia Polskiego Związku Chórów i Orkiestr.
Bierzecie udział w bardzo wielu wydarzeniach, jak znajdujecie na to czas?
Po prostu kochamy muzykę i na to zawsze znajdujemy czas.
Nad jakim nowym repertuarem pracują chórzystki i chórzyści?
Pracujemy nad repertuarem wielkopostnym, a przygotowując się do udziału w Międzynarodowym Festiwalu Kultur latem 2016 roku, śpiewamy różnorodny repertuar, aby nasz występ był ciekawy.
Jakie macie plany na rok 2016 r.?
To na pewno koncerty wielkopostne na terenie powiatu, udział w koncercie wielkanocnym w którym zaśpiewają wszystkie chóry z naszego powiatu. Rozwój dalszej współpracy z chórami z Brukseli i chórami polonijnymi z Obwodu Kaliningradzkiego. Udział w Międzynarodowym Festiwalu w Toskanii.
Chór Pasjonata ma już swoją uznaną markę. Ile osób ją buduje i stale śpiewa w chórze?
Czynnie uczestniczy 35 chórzystów, w tym 9 panów. Głównie są to mieszkańcy gminy Świętajno, ale też kilka osób przyjeżdża ze Szczytna, Lipowca czy Marksewa.
Co sprawia najwięcej trudności?
Bardzo trudna jest realizacja zamierzeń ze względu na skromność środków finansowych. Trudnym jest też pozyskanie nowych członków do chóru, zwłaszcza młodych.
Co dla pani daje praca z chórem?
Jest dla mnie niekończącą się przygodą, szansą na samorozwój, realizację umiejętności i pasji, możliwością spotkania, poznania i pracy z ciekawymi ludźmi, ciągłą nauką, bodźcem do innych artystycznych działań, miejscem, gdzie narodziły się przyjaźnie, a także dobrą zabawą, przyjemnością i satysfakcją.
Czego państwu życzyć na dalsze lata pracy?
Na pewno środków pozwalających zająć się tylko tym, co potrafimy robić najlepiej – śpiewaniem. Młodych i chętnych nowych członków. I najważniejsze – kryształowych głosów.
Myślę, że absolutnie wszyscy podpiszemy się pod
tymi życzeniami i będziemy trzymać kciuki, aby się spełniły.
Informacje o Chórze Pasjonata ze Świętajna przygotował Zarząd
chóru, a z Joanną Gawryszewską - dyrygentem i współorganizatorką
pracy chóru rozmawiał
Panie Karolu nie przejmować się krytyka. I tak jest Pan ładniejszy od Kiersikowskiego
Romek
2026-04-19 18:22:04
A filmiku z detonacji nie ma? Łee...
Jan
2026-04-19 18:20:07
Strzeżcie się przestępcy, świecący i pijacy nad jeziorami. Oto nadjeżdżają Moto diabłyyyy
Daniel
2026-04-19 13:54:10
Brawo brawo brawo Dalszego rozwoju
Jianna
2026-04-18 06:20:04
Wieś. tańczy i śpiewa W sweterku...w Parlamencie Europejskim Koszmar .
Joanna
2026-04-17 17:48:37
no to jest cudowne, obraz upadku, rzadow DEWELOPERUCHÓW
StaryMilicjant
2026-04-17 15:19:47
A na zdjęciu ostatnim: To wszystko kiedyś będzie Twoje. Co? Te zasłony? Znawcy wiedzą o co chodzi
Tytus
2026-04-17 04:56:38
Dla mnie ten tekst to marksizm: kobieta = „klasa pracująca”, wykonująca darmową pracę, mężczyzna = „klasa posiadająca”, korzystająca z tej pracy, rodzina = „fabryka reprodukcji społecznej”, tradycja = narzędzie utrzymania nierówności, macierzyństwo = forma ekonomicznego przymusu. A gdzie w tym wszystkim miłość czy autor rozumie, że robimy rzeczy bezinteresownie w imię wyższych wartości. Nie wiem w jakim otoczeniu obraca się autor, ale w moim znam wielu mężczyzn, którzy są wspaniałymi mężami i ojcami.
Taki Tam
2026-04-16 16:14:46
Brawo!!! Coś takiego marzyło mi się w Szczytnie od dawna, a gdy przeczytałam na stronie www parafii św.Brata Alberta w zakładce Demografia parafii takie słowa \"Pustych domów i mieszkań w granicach parafii jest około 28%, co odpowiada 914 niezamieszkanym pomieszczeniom\", to się przeraziłam. Jeśli w każdej z pozostałych czterech parafii jest też po kilkaset pustostanów - to kłopot z brakiem lokali i z bezdomnością bezdomnych z konieczności byłby chyba z głowy...
Tutejsza
2026-04-16 14:36:51
Litosci, jaką perla. Chyba Perła piwo walającą się tam po śmietnikach. Zróbcie zdjecua bardziej wstydliwym miejscom. Przecież tamnic się nie dzieje. Nawet lokalu w końcu nie wybudowali. Tam nawet nie ma co zjeść niestety oprócz kebaba a nawet jeden kebab się zamknął. Idźcie tam mieszkać i pracować to zobaczymy jaka to perla w koronie. Tereny może i piekne ale bieda aż piszczy. Gdyby warszawiacy nie stawiali tam domków to by prawie nikogo tam nie było.
Jan
2026-04-16 07:17:27