Czwartek, 16 Kwiecień
Imieniny: Adolfiny, Odetty, Wacława -

Reklama


Reklama

„Chcą, żeby było jak kiedyś”. Jerzy Niemczuk: kobiety już nie kupują tego układu


Czy da się wrócić do świata, w którym wszystko było „po staremu”? Jerzy Niemczuk nie zostawia złudzeń. W swoim felietonie pokazuje koszt, jaki przez lata ponosiły kobiety – i tłumaczy, dlaczego dziś coraz częściej mówią „nie”. To tekst o pracy bez zapłaty, o systemie, który się wyczerpał, i o rzeczywistości, która zmienia się szybciej, niż wielu chciałoby przyznać.



O tym, żeby było jak dawniej, ale nie będzie.
Kobiety w wersji tradycyjnie patriarchalnej mają być służbą porządkową, aprowizacyjną, gastronomiczną, podejmować z oddaniem misję wychowawczą wobec dzieci, a nocami obowiązkowo wykazywać gotowość seksualną, co oznacza, że wykonują jednocześnie prace na kilku etatach nieopłatnie, czyli w istocie niewolniczo. Kobiety w krajach afrykańskich mają jeszcze więcej na głowie, bo muszą nosić wodę. 


Część z kobiet, które wykonały te niewolnicze roboty, już w wieku przedemerytalnym, jest porzucana przez mężczyzn, na rzecz których je wykonywały. Często zostaje z dziećmi częściowo tylko odchowanymi. Jedynym świadczeniem, na jakie mogą liczyć, są tak zwane alimenty, te jednak nie pokrywają w pełni kosztów dalszego wychowywania i kształcenia potomstwa i - jak stwierdzają sądy - są one nie dla nich, ale dla dzieci. 


Nic dziwnego, że poszkodowane nie kwapią się do rodzenia dzieci, na których utrzymanie i wykształcenie nie będzie ich stać, tym bardziej że za równorzędną pracę dostają mniej od mężczyzn. Taniej i bezpieczniej samej się wykształcić, żeby zarabiać przynajmniej trochę lepiej od mężczyzn, którym brakuje wykształcenia. 
Zdarza się oczywiście, że czasami przedstawiciele tej drugiej płci zostają z własnym potomstwem, ale przyznajmy, że jest to znacznie rzadsze i przez odwieczną tradycję gorzej widziane, bo oznacza, że wybrali oni nieodpowiednie i niezgodne z tradycją osoby.  


Reklama


Ogólnie rzecz ujmując bycie kobietą jest w sumie nieopłacalne i wysoce ryzykowne.


Prostym rozwiązaniem, żeby podtrzymać pożądany przez mężczyzn obyczaj, jest zmuszenie kobiet, żeby rodziły więcej. Jeśli już urodzi, to jest szansa, że się przywiąże, wychowa i udostępni narodowi kolejnych Polaków potrzebnych, żeby podnieść potencję gospodarki, że raczej ich nie porzuci dla mniej zużytej i zapracowanej oraz atrakcyjniejszej, a wychowa na tradycyjną modłę. W przyszłości, na emeryturze - oczywiście niższej niż mają mężczyźni - zajmie się niedołężnymi rodzicami, ponieważ ten rodzaj opieki jest też jej domeną. W wersji tradycyjnej bowiem osoba żeńska, nawet mocno zużyta, nadaje się jeszcze do użycia pod koniec życia rodziców lub teściów. Chętnych do tej misji coraz bardziej zaczyna brakować. 


Zakaz nie tylko aborcji, ale i antykoncepcji świadczy o tym, że i koncepcji zaczyna brakować, żeby deficytom demograficznym zaradzić. 


Ślub kościelny zawiera rotę małżeńskiej przysięgi a w niej słowa o nieopuszczaniu aż do śmierci, nie dość, że gwarancji to nie daje, to jeszcze praktyka słowom zaprzecza. Trudniej w nie uwierzyć niż w szczęśliwe życie pozagrobowe. 


Młodzi mężczyźni, którym kobiet chętnych do całkowitego udomowienia zaczyna brakować, skazani na samoobsługę, czują się zagubieni i zamiast ich dalej szukać, wolą mieszkać z matkami, które jeszcze są wierne tradycji, co jest kolejnym dla nich obciążeniem. 

Reklama


Wyobraźmy sobie los istoty, która kocha, dochowuje wierności, rodzi i dzieci też kocha, pierze, gotuje, sprząta, mniej zarabia, mniejsze ma szanse na awans, a potem zostaje opuszczona przez męża, zostaje z dziećmi, do których nie ma z czego dopłacać, bo alimenty są za niskie albo ich nie dostaje, potem dziecko z nimi zostaje do czasu, kiedy się trzeba zająć niedołężnymi rodzicami.


A teraz wyobraźmy sobie osobę, która z pełną świadomością się na ten los zdecyduje. Dość beznadziejne zadanie, zupełnie jak ten los. Zamiast się dziwić, że brakuje chętnych, dziwię się, że jeszcze się takie w ogóle znajdują. Rzadziej zauważana różnica między płciami polega też na tym, że dla mężczyzn praca jest wszystkim, a dla kobiet wszystko, co robią, jest kolejną z wielu wykonywanych prac obowiązkowych. 
Jerzy Niemczuk

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama