Monika Witkowska – autorka bloga „Kuchnia Nasza Polska”, pasjonatka historii dawnej kuchni i przedwojennych receptur – wraca do rodzinnego Szczytna, aby wspólnie z Joanną Zembrzuską-Król zaprosić mieszkańców do kulinarnej podróży sprzed stu lat. Już 31 maja w restauracji Niebieski Zaułek odbędą się warsztaty „Retro gotowanie – wiosna”, podczas których uczestnicy ugotują pełen przedwojenny obiad według receptur Ćwierczakiewiczowej, Disslowej i Monatowej.
Wystarczy zamknąć oczy. Pachnie masłem, świeżym rabarbarem i cytryną. Na stole stygną puszyste kotleciki ziemniaczano-twarogowe, obok stoją szparagi podane „po polsku”, a ktoś właśnie opowiada, dlaczego sto lat temu baby drożdżowe pieczono nawet na… 96 żółtkach. Tak będzie wyglądał wieczór 31 maja w restauracji Niebieski Zaułek w Szczytnie. Bez pośpiechu. Za to z historią, smakiem i kuchnią, która pamięta jeszcze przedwojenne kredensy.
„Retro gotowanie – wiosna” nie będzie zwykłym kursem kulinarnym. To raczej podróż do świata dawnych książek kucharskich, rodzinnych zeszytów poplamionych mąką i stołów, przy których gotowanie było rytuałem, a nie obowiązkiem do odhaczenia między pracą a telefonem. Przewodniczką po tym świecie będzie Monika Witkowska – tłumaczka, autorka bloga „Kuchnia Nasza Polska”, pasjonatka historii kuchni i przedwojennych receptur. Urodziła się w Szczytnie, tu chodziła do liceum, dziś mieszka w Krakowie, ale – jak sama przyznaje – regularnie wraca, żeby „pooddychać mazurskim powietrzem”.
To właśnie ona zabierze uczestników warsztatów do świata Ćwierczakiewiczowej, Disslowej i Monatowej – legend dawnej polskiej gastronomii.-
- Dawna kuchnia fascynuje mnie od lat, bo opowiada historię zwykłego życia - mówi Monika Witkowska. - Uwielbiam moment, kiedy w starym przepisie obok receptury na tort znajduję porady o czyszczeniu sreber albo „druzganiu porzeczek szpilką do koków”. To trochę jak podróż w czasie.
I właśnie ten klimat będzie najważniejszy podczas spotkania w Niebieskim Zaułku.
Na uczestników czeka wspólne gotowanie czterodaniowego obiadu według autentycznych przedwojennych przepisów. W menu znajdą się m.in. szparagi na dwa sposoby, wykwintna zupa rakowa z chrupiącymi diablotkami, puszyste kotleciki ziemniaczano-twarogowe z wiosenną zieleniną i legendarna legumina truskawkowo-rabarbarowa z dziką różą.
Do tego domowy kwas cytrynowy i opowieści, których próżno szukać w nowoczesnych książkach kucharskich.
– Chcemy pokazać, że dawna kuchnia nie była skansenem – tłumaczy Joanna Zembrzuska-Król, pomysłodawczyni wydarzenia i właścicielka restauracji Niebieski Zaułek. – Te przepisy do dziś potrafią zachwycić smakiem, lekkością i pomysłowością. A przy okazji uruchamiają wspomnienia. Bardzo zależało mi, żeby Monika przyjechała właśnie do Szczytna.
Ich znajomość trwa prawie dwadzieścia lat.
– Już wtedy zarażała wszystkich pasją do gotowania – wspomina Joanna. – Do dziś pamiętam torbę pełną jej domowych konfitur, nalewek i słodyczy, którą dostałam kiedyś pod choinkę. Każde spotkanie z jej kuchnią było czymś wyjątkowym. Pomyślałam, że Szczytno musi zobaczyć, jaką mamy artystkę kulinarną.
I właśnie dlatego warsztaty będą miały bardziej domowy niż akademicki charakter. Tu nikt nie będzie odmierzał emocji kuchenną wagą.
Będzie można dowiedzieć się: jak według XIX-wiecznej etykiety jadano szparagi, czym była słynna legumina z książek Lucy Maud Montgomery, dlaczego dawniej „po polsku” oznaczało konkretny sposób przygotowywania potraw i gdzie dziś szukać autentycznych przedwojennych przepisów.
– W dziewiętnastowiecznych książkach najbardziej zaskakuje mnie bogactwo składników – opowiada Monika Witkowska. – Parmezan, kapary, mleko migdałowe czy tapioka były wtedy czymś normalnym. Zniknęły z polskich kuchni dopiero w czasach PRL-u. Dziś wracają.
Niebieski Zaułek od dawna buduje swoją markę wokół atmosfery spotkania i kuchni, która ma opowiadać historię. Tym razem historia będzie miała smak wiosny sprzed stu lat. I pewnie trochę będzie pachniała masłem, drożdżowym ciastem i świeżym koperkiem. Bo są takie przepisy, które nigdy się nie starzeją. Trzeba tylko odkurzyć stare zeszyty.

Rozmowa z Moniką Witkowską przed warsztatami „Retro gotowanie – wiosna” w Niebieskim Zaułku
Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z dawną kuchnią?
Bardzo zwyczajnie. Jeszcze na studiach zakochałam się w pieczeniu ciast. Szukałam idealnych przepisów na polskie klasyki – dobrego sernika krakowskiego, baby drożdżowej czy makowca. Testowałam przepisy z internetu, ale ciągle czegoś mi brakowało. W końcu pomyślałam: może warto zajrzeć do autentycznych przedwojennych książek kucharskich? I to był strzał w dziesiątkę. Trafiłam do świata genialnych mazurków, puszystych pączków i tortów, które do dziś robią na mnie ogromne wrażenie.
Co najbardziej fascynuje Cię w tych starych recepturach?
To, że one opowiadają historię codziennego życia. Obok przepisu na tort można znaleźć rady dotyczące czyszczenia sreber albo przygotowywania domu na święta. Uwielbiam ten świat dawnych miar, wag i trochę zapomnianych słów. Kuchnia okazuje się świetnym sposobem opowiadania o historii.
Wiele osób wyobraża sobie dawną kuchnię jako bardzo ciężką i prostą. A jaka była naprawdę?
Bardzo różnorodna i momentami zaskakująco nowoczesna. W przedwojennych książkach mamy parmezan, kapary, mleko migdałowe czy egzotyczne przyprawy. Było mnóstwo ryb, podrobów, dzikiego ptactwa, zapomnianych dziś warzyw korzeniowych. To nie była nudna kuchnia. Wręcz przeciwnie.
Podczas warsztatów będzie też legumina. Dzisiaj mało kto wie, czym właściwie była.
A kiedyś wszyscy wiedzieli! Leguminy pojawiają się w literaturze dziecięcej, choćby w „Ani z Zielonego Wzgórza”. To cała grupa deserów – lekkich, często mlecznych, owocowych, bardzo eleganckich. Na warsztatach przygotujemy wersję truskawkowo-rabarbarową z dziką różą. Idealną na wiosnę.
A co najbardziej zaskakuje współczesnych ludzi podczas takich spotkań?
Chyba to, że te przepisy są naprawdę smaczne. I że wiele współczesnych trendów kulinarnych wcale nie jest nowych. Dawniej jadano sezonowo, wykorzystywano lokalne składniki, gotowano zgodnie z rytmem natury. Dzisiaj wracamy do tego samego, tylko pod nowymi nazwami.
Gotowanie to dla Ciebie bardziej historia czy emocje?
Jedno i drugie. Bo przecież każdy z nas ma jakiś smak dzieciństwa. Jakąś zupę, ciasto albo zapach, który natychmiast przenosi nas do domu rodzinnego. Dawna kuchnia ma niezwykłą moc przywoływania wspomnień.
Restauracja Niebieski Zaułek, ul. Polska 33A, Szczytno
niedziela, 31 maja, godz. 17.30
około 2–3 godziny
koszt warsztatów:
100 zł – przy wpłacie do 28 maja
120 zł – cena regularna
Zapisy: 502 651 621
Liczba miejsc ograniczona. Bo przedwojenne stoły, jak się okazuje, też miały swoje limity.
Bardzo dobry pomysł. A może tak do każdej trasy jakaś mapka do wydrukowania sobie?
jans
2026-06-09 20:20:57
Widowiskowo wygląda: Plac zabaw dla dzieci w miejscowości Jurgi gm.Pasym. Trawa ma metr wysokości.
Turysta .
2026-06-09 16:59:54
Kim jest Yaugeni Laguna?
2026-06-09 14:15:21
I kto Go teraz zastąpi... Szkoda. Żyć marzeniami, kupić wymarzony obiektyw i nie zdążyć go użyć. Szok.
Jans
2026-06-09 13:07:11
Ciekawe komu zamknięcie tego przystanku przyniesie korzyści...kiedyś nazywano takie coś korupcją.
Polak
2026-06-09 11:10:45
Ale co to za cenzura? Dlaczego Tygodnik wyłączył możliwość komentowania tej sprawy na fejsie? Burmistrz prosił czy pani Dyrektor? To o jednych można pisać a o innych nie można?
Zbynek
2026-06-09 11:06:25
Jaki raj? Ten kto to pisał lub zlecił napisanie, nie ma świadomości o tych szlakach. Te podobno szlaki są słabo oznakowane. Szczególnie jak ktoś nie jest mieszkańcem danego regionu, to może się pogubić. Powinny być poustawiane tabliczki informacyjne jakim kolorem oznaczony jest konkretny szlak. Gdzie jest informacja o tych szlakach? Jeżdżąc od wielu lat po lasach naszego powiatu widzę mało osób, które jeżdżą po tych trasach. Raczej są to osoby które przemieszczają się w konkretnym celu np. nad jezioro. Może dlatego że jest brak informacji.
Rowerzysta
2026-06-09 09:53:37
A czemu Tygodnik wyłączył komentarze na fejsie? Co to za cenzura? Marcin prosił czy pani Dyrektor? To co? O jednych można pisać, a o innych nie wolno??? To jak nie można to i ten artykuł wywalcie.
Zbynek
2026-06-09 08:45:44
Fajnie byłoby zobaczyć trasę na mapce
KAROLINA
2026-06-09 08:09:49
ale JAK TO przecież brakuje milionów rąk do pracy i MUSIMY sprowadzać kolorowych książąt Sawanny
Klasyk
2026-06-09 07:57:25