Poniedziałek, 6 Lipiec
Imieniny: Antoniego, Bartłomieja, Karoliny -

Reklama


Reklama

Pomnik za publiczne pieniądze czy zwykła tablica? Burza wokół Budżetu Obywatelskiego. Radna pyta burmistrza


Kamienna tablica z nazwiskami autorów projektu „Zielona Wyspa” wywołała jedną z najgorętszych lokalnych dyskusji ostatnich tygodni. Do sprawy włączyła się radna Malwina Prusińska, która skierowała do burmistrza oficjalną interpelację z pięcioma pytaniami. W mediach społecznościowych zawrzało – jedni mówią o „pomniku za życia”, inni przekonują, że autorzy projektu mają prawo podpisać swoją inicjatywę. Teraz wszyscy czekają na odpowiedź władz miasta.



Spór dotyczy kamienia ustawionego w ramach projektu „Zielona Wyspa”, zrealizowanego z Budżetu Obywatelskiego. Na tablicy umieszczono nazwę projektu oraz nazwiska jego autorów. Właśnie ten element stał się przedmiotem publicznej debaty.

Do sprawy odniosła się radna miejska Malwina Prusińska, która złożyła do burmistrza Stefana Ochmana interpelację dotyczącą zasad upamiętniania autorów projektów realizowanych z Budżetu Obywatelskiego.

 

- Nie kwestionuję samej realizacji projektu „Zielona Wyspa”. Zależy mi jednak na zachowaniu równych zasad wobec wszystkich mieszkańców. Jeżeli autorzy jednego projektu zostali upamiętnieni w przestrzeni publicznej, warto wyjaśnić, czy podobne standardy będą obowiązywały również wobec pozostałych projektów – zarówno tych z poprzednich edycji Budżetu Obywatelskiego, jak i tych, które zostaną zrealizowane w przyszłości - podkreśla radna Malwina Prusińska.

W swojej interpelacji pyta między innymi: czy miasto planuje ustawienie podobnych tablic lub kamieni przy wszystkich projektach zrealizowanych w ramach Budżetu Obywatelskiego, czy taki standard będzie obowiązywał w kolejnych edycjach programu, kto podjął decyzję o umieszczeniu tablicy z nazwiskami autorów projektu, jaki był koszt wykonania i montażu kamienia oraz z jakich środków został sfinansowany, czy była to jednorazowa inicjatywa, czy element założeń projektu.


Reklama


Były burmistrz dolał oliwy do ognia. Sprawę nagłośnił Krzysztof Mańkowski, publikując w mediach społecznościowych krótki, ale mocny komentarz.

- Niektórzy zgłaszają projekty dla mieszkańców, inni najwyraźniej dla własnej nieśmiertelności. Budżet obywatelski to nie konkurs na pomnik za życia. Dobra inicjatywa broni się efektami, a nie tabliczkami z nazwiskami - napisał.

Jego wpis błyskawicznie zdobył dziesiątki komentarzy i wywołał szeroką dyskusję. Mieszkańcy podzieleni. W komentarzach dominowały głosy krytyczne. Pani Bożenna napisała: „Już sobie pomniki stawiają”. Pani Iwona ironizowała, że „tylko patrzeć, jak ulice będą swoimi nazwiskami nazywać”.

Pan Bogusław zwrócił uwagę, że nazwiska na tablicy zapisano większą czcionką niż nazwę Budżetu Obywatelskiego, a pan Marcin skwitował sprawę słowami: „Jak chcą zabłyszczeć, to niech brokatem się posypią”.

Krytyczne opinie wyrażali również inni. Pojawiły się także głosy popierające autorów projektu. Pan Andrzej napisał: „Po efektach ich poznacie. Niech każdy przedstawi swoje”.

Reklama

Do dyskusji włączyła się również pani Kamila, która przekonywała, że tablica nie miała być formą autopromocji.

Podkreśliła, że znajduje się na niej jedynie nazwa projektu oraz nazwiska jego autorów, a o realizacji inwestycji zdecydowali mieszkańcy w głosowaniu Budżetu Obywatelskiego. Jej zdaniem o wartości projektu powinien decydować efekt, jaki pozostawia dla mieszkańców, a nie sam fakt umieszczenia nazwisk na tablicy.

 

Interpelacja została złożona 30 czerwca i wpłynęła do Urzędu Miejskiego 1 lipca. Teraz burmistrz będzie musiał odnieść się do wszystkich pytań postawionych przez radną.

Od tej odpowiedzi może zależeć nie tylko przyszłość jednej tablicy, ale również to, czy w kolejnych latach autorzy zwycięskich projektów Budżetu Obywatelskiego będą upamiętniani w podobny sposób, czy też pozostanie to jednorazowym wyjątkiem.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama