Wójt gminy Jedwabno, ale też pasjonat lokalnej historii. Człowiek, który nie tylko rządzi, ale i pisze. I to już po raz czwarty. Jego najnowsza książka „Dawne Jedwabno w 100 ilustrowanych opowieściach” ukazała się na początku sierpnia, a spotkania autorskie już trwają. - Każda z tych opowieści to fragment świata, który przeminął, ale nie zniknął – mówi Sławomir Ambroziak.
To już Pana czwarta książka. Skąd w ogóle ten pomysł? I skąd ta potrzeba, by pisać?
Zawsze interesowała mnie historia – szczególnie lokalna, żywa, ta, której można dotknąć. W dzieciństwie sięgałem po książki historyczne, z czasem zacząłem sam badać dzieje Jedwabna. Minęło już ponad 25 lat tych poszukiwań, archiwów, rozmów, dokumentów. Pomysł na książkę zrodził się po tym, jak postawiliśmy w gminie jedenaście tablic historycznych – wtedy poczułem, że to właściwy moment, by zebrać tę wiedzę w formie książki.
Tytuł brzmi bardzo konkretnie – sto opowieści, sto ilustracji. Czy faktycznie każda z nich to inna historia?
Tak. I nie są to tylko podpisy pod zdjęciem. Każdy rozdział – czy raczej każda strona – to samodzielna, oparta na źródłach opowieść. Czasem kilka stron dotyczy jednego tematu, by wejść głębiej w kontekst. Wybór był trudny – miałem dostęp do ponad 200 materiałów. Musiałem wybrać sto – najlepszych, najbardziej reprezentatywnych. Dwie trzecie z nich pochodzi ze zbiorów Kreisgemeinschaft Neidenburg, niemieckiej wspólnoty dawnych mieszkańców powiatu nidzickiego, do którego Jedwabno należało aż do 1954 roku. Książka to opowieść o Jedwabnie do 1945 roku.
Jak wyglądał proces zbierania ilustracji? Czy to były lokalne archiwa, prywatne zbiory?
Nie jestem kolekcjonerem. Ilustracje pochodzą głównie od pasjonatów z Polski i Niemiec. Zbieraliśmy je z wielu źródeł – dosłownie przeczesywaliśmy Europę. Niektóre są kolorowane, część to oryginalne pocztówki, część czarno-białe fotografie. Wśród nich znajdziemy zdjęcia kursów opieki nad niemowlętami, przedstawień teatralnych, imprez zakładowych, widoków na ulicę Wielbarską czy kościół ewangelicki. Są też zdjęcia lasów wokół Jedwabna – bo one też są częścią tej opowieści.
Działo się wówczas w Jedwabnie sporo.
To prawda. Ale i teraz sporo się dzieje.
Czy do 1945 roku w Jedwabnie było więcej mieszkańców niż obecnie?
Liczba jest bardzo podobna. W 1939 roku było 1288 mieszkańców. Obecnie nieco powyżej 1200 osób (jeszcze niedawno 1300).
Pracował nad tym wszystkim Pan sam?
Oj nie. Zaangażowanych było w to kilkanaście osób. I tu ciekawostka, między innymi Martin Hennig, wnuk ostatniego niemieckiego burmistrza i wójta Jedwabna. Nieocenioną pomoc dali też Witold Olbryś i Zbigniew Kudrzycki.
I wszystko to dotyczy samego Jedwabna? Nie całej gminy?
Wyłącznie Jedwabna. To bardzo świadomy wybór – chcieliśmy głębokiego, a nie szerokiego ujęcia. Mimo tego materiałów było aż nadto. Trudno było odrzucać.
Jakie obrazy dawnego Jedwabna wyłaniają się z książki? Czym różni się miejscowość sprzed 1945 roku od dzisiejszej?
To dwa światy. Przede wszystkim – zupełnie inni ludzie. Po wojnie cała społeczność została wymieniona. Dawni mieszkańcy wyjechali. Ale jest jedna zbieżność, która mnie uderza: przedsiębiorczość. Zarówno wtedy, jak i dziś Jedwabno było pełne inicjatyw. Przed wojną działały zakłady, sklepy, instytucje. Widać to na zdjęciach – ktoś otworzył mleczarnię, ktoś inny organizował kursy. To życie było gęste, bogate. Dziś to oczywiście inny świat, ale ta energia pozostała.
Czy zatem historia może być narzędziem rozwoju lokalnego?
Zdecydowanie. Pokazanie korzeni, tożsamości, dumy z miejsca – to daje ludziom oparcie. A książka to nie tylko zapis faktów. To wehikuł, który przenosi czytelnika w czasie. Myślę, że dzięki tej publikacji niektórzy zobaczą Jedwabno po raz pierwszy – choć mieszkają tu całe życie.
Gdzie i kiedy będzie można zdobyć książkę?
Premiera odbyła się na początku sierpnia. Książkę można było kupić podczas spotkań autorskich – w Szczytnie (7 sierpnia w Muzeum Mazurskim) i w Jedwabnie (5 sierpnia w Gminnym Ośrodku Kultury). Była też dostępna na stoiskach Jarmarku Mazurskiego 9 sierpnia oraz będzie dostępna podczas dożynek gminnych 15 sierpnia. Oczywiście także online – w Mojej Bibliotece Mazurskiej, prowadzonej przez wydawnictwo Oficyna Mazurska Retman Waldemara Mierzwy.
Dlaczego warto po nią sięgnąć? Co z niej wyniesie czytelnik?
Dla tych ilustracji – unikatowych, pięknych. Dla historii – nie tylko tej wielkiej, ale tej codziennej. O ludziach, których już nie ma, a którzy zbudowali to miejsce. I dla siebie – bo patrząc na Jedwabno sprzed stu lat, lepiej rozumiemy, kim jesteśmy dziś.
To Pana czwarta książka, a te wcześniejsze?
„Tajemnica generała Samsonowa”, „Historia straży ochotniczych pożarnych na terenie gminy Jedwabno” oraz „Historia parafii i kościoła w Jedwabnie”.
Dlaczego warto mieć w swojej biblioteczce te pozycje?
Unikalne, piękne ilustracje (stare zdjęcia, pocztówki, także kolorowane), bogata, rzetelna wiedza historyczna. To opowieści o życiu codziennym, przedsiębiorczości i wydarzeniach lokalnych, ukazujące bogate życie społeczności. Są tam naprawdę unikatowe rzeczy.
Niemczuk i Mądrzejewski naczelni szczycieński piewcy demokracji walczącej - silnie pracujący na wzrost poparcia Karola Nawrockiego. Dobrą robotę robicie Panowie! Oby tak dalej!
Zurom
2026-07-30 08:40:21
Sz.P. Autorze niezwykle łatwo rzuca Pan oskarżeniami o rosyjską dezinformację jak na oficera MO, którego na własną prośbę do KW MO w Toruniu, do wydziału kontrwywiadowczego....
Karakan
2026-07-30 08:36:45
Sprzedam Teściową z Teściem, za ten lot, a ich naprawdę lubię, oni mają 3 synów, więc po locie i tak zginę, a tym migu możemy zginàć w każdym locie zatem wynik O
Mirosław Obrębski
2026-07-29 17:12:57
To jest moja ulubiona kwiaciarnia, zawsze znajduję tu coś innego pięknego pasującego do okazji
Ewa
2026-07-29 15:59:58
Pewnie to ten od defibilatora z plaży miejskiej.
2026-07-29 08:20:19
A co Pan powie o pożytecznych idiotach bezkrytycznie powielających banderowską narrację? To są dopiero debile, prawda? To Zelenski zmienił nastawienie Polaków nie Putin, to Zelenski gloryfikuje UPA i tworzy Panteon dla tych morderców. Polacy w końcu zobaczyli prawdę, o której od lat mówił Putin, ale debile skutecznie go zaszczekiwali.
Polak
2026-07-27 15:13:49
Brawo! W końcu ktoś powiedział to głośno. Parking 50 m od jeziora. Tygodnik mógłby podpytać innych włodarzy czy przeznaczyli by tak cenny obszar na parking. Mieszkańcy spłatę odkupu wieży będą odczuwać 10 lat minimum. Natomiast parking i renowacja trupa to kolejne 20 lat zaciskania pasa.
Barbara
2026-07-27 14:48:33
Brawo!
Tomasz
2026-07-27 12:26:13
w plozach tylkp jurek tyczynski
jery
2026-07-27 12:25:33
uwazajcie na pluskwy w domkach
wojt jaskol stasiek
2026-07-26 07:50:51