Środa, 18 Marca
Imieniny: Reginy, Patryka, Zdyszka -

Reklama


Reklama

„Huu-hu-huu” w środku nocy. Michał Lenarciak wyprowadził ludzi do lasu pod Jedwabnem


Blisko 25 osób ruszyło nocą do lasu z leśniczym Michałem Lenarciakiem. Bez latarek, w ciszy, z nastawieniem na słuchanie. Spacer w Nadleśnictwie Jedwabno zakończył się tym, na co wszyscy czekali – wyraźnym głosem puszczyka.



Spotkanie zaczęło się jeszcze przed wyjściem w teren. W siedzibie Akademickiego Klubu Turystycznego w Olsztynie zgasło światło. Zamiast slajdów – dźwięki. Uczestnicy słuchali nagrań sów i odgłosów lasu. Padły konkretne przykłady. Puszczyk, uszatka, włochatka, płomykówka, puchacz i sóweczka. Pojawił się też syczek – gatunek, którego lęg w Polsce potwierdzono dopiero w 2025 roku. W tle ktoś rozpoznał lisa i kozła sarny.


Reklama

 

Leśnicy tłumaczyli różnice w głosach, mówili o okresie godowym i o tym, czego sowy potrzebują – starych drzew, dziupli, spokoju. O 21:00 grupa wyszła w teren. Bezchmurne niebo i światło księżyca pozwoliły iść bez latarki. Pod nogami skrzypiał śnieg. Uczestnicy szli wolno, przystawali, nasłuchiwali. W ciszy pojawiło się charakterystyczne „huu-hu-hu-huu”. Puszczyk. Dźwięk niósł się daleko. Dla części uczestników był to pierwszy moment, kiedy rozpoznali sowę tylko po głosie.

Reklama

 

Spacer nie polegał na szukaniu zwierząt wzrokiem. Chodziło o słuch. O zatrzymanie. O wejście w nocny rytm lasu. Nadleśnictwo Jedwabno zaprosiło, pokazało i pozwoliło usłyszeć coś, co zwykle ginie w tle. Tym razem las nie milczał.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama