Ponad 515 tys. zł dopłaty, 7,3 tys. ton odpadów i recykling na poziomie 23,59 proc. – zamiast wymaganych 55 proc. Dane za 2025 rok pokazują jasno: system śmieciowy w Szczytnie się nie spina. Problem pogłębia coś jeszcze – w deklaracjach brakuje blisko 3 tysięcy mieszkańców, którzy nie dokładają się do kosztów. Takie dane wyłaniają się z rocznej analizy stanu gospodarki odpadami komunalnymi za 2025 rok.
Ponad 7,3 tys. ton odpadów, 6,9 mln zł kosztów i system, który nie pokrywa się z opłat mieszkańców. W 2025 roku Szczytno musiało dopłacić do gospodarki odpadami 515 693,27 zł. Jednocześnie poziom recyklingu osiągnął zaledwie 23,59% – przy wymaganych 55%.
System utrzymuje się z opłat mieszkańców. W 2025 roku do kasy miasta wpłynęło 6 164 305,74 zł. To było za mało. Łączne koszty funkcjonowania systemu wyniosły 6 908 160,03 zł. Najwięcej pochłonął odbiór i zagospodarowanie odpadów – 5 904 347,59 zł. Reszta to m.in. koszty obsługi, PSZOK oraz zakup pojemników.
Różnica jest konkretna: ponad pół miliona złotych, które miasto musiało dołożyć. Na koniec roku zaległości mieszkańców sięgnęły 273 699,09 zł. Jednocześnie dane pokazują coś więcej. W Szczytnie mieszkało 20 740 osób, ale w deklaracjach śmieciowych ujęto tylko 17 896 mieszkańców. Brakuje blisko 3 tysięcy osób. To oznacza, że część mieszkańców systemu po prostu nie finansuje.
W 2025 roku odebrano 7 328,39 ton odpadów. Najwięcej to odpady zmieszane: 4 295,94 ton, czyli 58,62% całości. Bioodpady: 1 145,35 ton (15,62%). Na jednego mieszkańca przypada średnio 409 kg odpadów rocznie.
Dominacja odpadów zmieszanych ma prosty skutek. Recykling nie działa. W 2025 roku poziom odzysku wyniósł 23,59%. Wymagany poziom to 55%. Różnica jest ogromna. To nie tylko kwestia środowiska, ale też kosztów. Im mniej segregacji, tym więcej odpadów trafia do droższych procesów przetwarzania.
Do przekształcenia termicznego skierowano 1 325,39 ton odpadów. To 17,06% całego strumienia. To efekt dużej ilości odpadów zmieszanych, które nie nadają się do recyklingu.
Szczytno nie przetwarza odpadów samodzielnie. Wszystkie trafiają: do stacji przeładunkowej w Trelkowie, następnie do instalacji w Olsztynie. Zakład obsługuje 37 gmin. Miasto nie ma pełnej kontroli nad kosztami końcowymi.
Analiza jest jednoznaczna. System działa, ale się nie spina. Za dużo odpadów zmieszanych. Za niski poziom recyklingu. Za mało wpływów względem kosztów.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23