Najpierw pojawia się pogardliwe słowo, potem fałszywa wiadomość, a na końcu przekonanie, którego nie zmienią już żadne fakty. Jerzy Niemczuk pisze o niechęci wobec Ukraińców, empatii zarezerwowanej tylko dla „swoich” i propagandzie, która może przygotować grunt pod kolejne kłamstwa. Ostrzega też, że pierwszą ofiarą wojny zawsze staje się prawda.
O zatrutych źródłach niechęci
Znaliśmy ją od lat. Młoda, dzielna, aktywna zawodowo, ceniona jako profesjonalistka. Imponowało nam, że bezinteresownie pomaga beznadziejnie choremu, poświęcając czas, którego zawsze jej brakuje.
Jej empatia okazała się ograniczać tylko do „swoich”. Już we wcześniejszych rozmowach pojawiały się niepokojące tego sygnały. Najpierw o Cygankach, które „bezwstydnie szczały” na ulicach jej rodzinnego miasta. Z pogardą i obrzydzeniem o „czarnych” i „ciapatych”. Ostrzegaliśmy ją, że nie tolerujemy takich uwag, nie z powodu poprawności politycznej, tylko szacunku dla człowieka, kimkolwiek jest.
Ostatnio wybuchnęła nienawiścią do Ukrainek, które rzekomo gremialnie jeżdżą autokarami do Putina, a ten im rozdaje mieszkania w Moskwie. Zdziwiona, że nie wiemy, a przecież Internet od tego huczy.
Oczywista oraz idiotyczna manipulacja. Jest jak w sprostowaniu radia Erewań sprzed pół wieku, że pod Kremlem rozdają rowery.
Nie rozdają, lecz kradną i nie na Placu Czerwonym, ale w całej Rosji.
Ukrainki jeżdżą w drugą stronę, na Zachód, uciekając, często z dziećmi, przed wojną ze zniszczonych i okradanych przez Rosjan domów. A dzieci to Rosjanie im kradną.
Moja żona usłyszała od znajomej, że żaden argument jej nie przekona. Żaden. Nienawiść jest afektem łatwiejszym od miłości, w miłości trzeba się jednak starać, nawet jeśli jest ślepa i głucha na argumenty. Nienawiść można sobie zaszczepić pijąc z zatrutego źródła i zostać jej gorliwym nosicielem.
Polska gościnność zmieniła wektor. Teraz częściej słychać „wy…dać”.
Empatia, która w istocie czyni nas bardziej ludzkimi, zarezerwowana jest wyłącznie dla swoich.
Nawet naszym własnym osiągnięciom w imię nienawiści można zaprzeczyć wbrew faktom. Polska jest liderem gospodarczym głównie dzięki dobrze wykorzystanej pomocy z UE. Cały świat to widzi. Bez ponad miliona pracujących u nas Ukraińców także nie byłoby to możliwe, bo nasze społeczeństwo się starzeje i mamy deficyt rąk do pracy, który uzupełniają. Z niczego nas nie ograbiają, pomoc dla nich to znacznie mniej niż ich wkład w nasz wzrost gospodarczy. Wiedzą o tym i pracodawcy, i ekonomiści, także ci za kanałem La Manche, którzy w ramach brexitu zamknęli drogę dla pracowników ze wschodu Europy i teraz ściągają ich z Dalekiego Wschodu.
Ci, którzy zostają i walczą, dają nam cenny czas na zatrzymanie rosyjskiego najeźdźcy. Walczą też o nas ze świadomością, że ich żony i dzieci znajdują schronienie w bezpiecznym dla nich kraju.
Nadwątlanie tej wiary jest drogą do politycznego samobójstwa, a odbywająca się ostatnio licytacja rządu i opozycji, kto mniej im pomagał, brzmi obrzydliwie.
Na domiar złego dostaliśmy czas, żeby zadbać o przyszłość, a tracimy go na rozpamiętywanie zbrodni sprzed osiemdziesięciu paru lat, co stało się ważniejsze od dzisiejszego egzystencjalnego zagrożenia dla obu naszych narodów.
Klęska Ukrainy ten stan nasili, bo Rosja nie tylko pojawi się na naszych granicach, ale przejmie uzbrojenie i armię. Niechętną wprawdzie do boju z nami, ale pod lufami karabinów wymierzonych w plecy pójdzie, jak bywało w przeszłości.
Być może niedługo będziemy mieli do czynienia z kolejną fałszywą wiadomością, która będzie brzmiała o wiele bardziej prawdopodobnie. Że ukraińscy naziści skierowali przeciwko Polsce swoje drony, żeby pomścić gnębionych u nas rodaków i wciągnąć nas do wojny. One nadlecą pod fałszywą banderą i znajdzie się wielu, którzy w tę opowieść uwierzą, bo bandera im się skojarzy z banderowcami, a pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda.
Jerzy Niemczuk
W. Nosowicz
Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.
XxX
Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.