Wtorek, 21 Lipiec
Imieniny: Fryderyka, Małgorzaty, Seweryny -

Reklama


Reklama

Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę


W felietonie „O głosach z ambony” Jerzy Niemczuk pyta, dlaczego część polskiego Kościoła tak głośno ocenia in vitro, osoby LGBT i społeczne przemiany, a znacznie ciszej mówi o krzywdach wyrządzonych we własnych szeregach. Autor ostrzega: słowa wypowiadane z pozycji autorytetu mogą wskazać słabszych jako winnych i uruchomić emocje, nad którymi później trudno zapanować.



O głosach z ambony
Na wypowiedzi polskiego Kościoła staram się nie reagować - nie jestem częścią tej wspólnoty - dopóki nie zabiera on donośnego głosu ex ambona w sprawach wszystkich nas dotyczących i o zdanie nie pyta. Wygląda na to, że nie pyta samego papieża, który w wielu kwestach ma inne zdanie niż znaczna część polskiego episkopatu. A jeśli nie pyta, to czy też nie błądzi?


Ojciec Rydzyk dla dzieci urodzonych dzięki procedurze in vitro jest jak zły ojczym. Samą procedurę uznaje za zbrodnię na milionach zarodków. A skoro są miliony, to zatem ludobójstwo. 


Skąd się wzięły, nie ma na to zgodnej z nauką odpowiedzi, więc najprawdopodobniej z głowy samego Rydzyka, który zarodek uznaje za człowieka od najwcześniejszego stadium, więc i spermę traktuje jako integralną część człowieczeństwa. Szukałem źródła tego przeświadczenia. Jedyne, które znalazłem, pochodzi z piosenki Monty

Pythona sprzed wielu lat: 
„Every sperm is great. If a sperm is wasted, God gets quite irate. Every sperm is sacred. Every sperm is great”.
Nie sądzę, żeby Rydzyk podśpiewywał ją sobie w oryginale, ale z pewnością jest zgodna z linią ortodoksyjnego tradycjonalizmu, gdzie kobiety pełnią wyłącznie funkcje służebne, podczas gdy ewangelicy od dawna dopuszczają je do najwyższych stanowisk. 


Reklama


Zadziwiającym dla mnie reliktem przeszłości są księże gospodynie. W istocie całodobowe – mają jeden dzień wolny od pracy, najczęściej poniedziałek - służące do wszystkiego, często marnie opłacane, zatrudniane na czarno i zostające na starość bez emerytury. Wypada pamiętać o zakonnicach, te mają wprawdzie prawo do najniższej emerytury, ale ostatecznie i ona wędruje do zakonu. Najbogatszy nasz latyfundysta, a także właściciel wielu innych dóbr swoich najbliższych poddanych nie rozpieszcza. 


Nie kieruję tych pretensji do Rydzyka, nie wiem nawet, czy ma gospodynię, z której usług korzysta, czy jest samoobsługowy jak większość ludzi w jego wieku, ale widzę, że troską szczególną otacza Ziobrę i Romanowskiego, ściganych za wielomilionowe sprzeniewierzenia, których sam był beneficjentem. Fundusze dla poszkodowanych szły na jego konto, więc ostrożniej byłoby modlić się w ciszy o korzystny wyrok, na co są szanse, bo sędziowie obawiają się powrotu PiS do władzy i rozliczeń z niezależności.   


Dla poszkodowanych, także w samym Kościele, dziecięcych ofiar pedofilii, mniej ma względów niż dla dobrostanu zarodków i podejrzanych z dziesiątkami udowodnionych zarzutów. 


Do tej pory polski Kościół nie rozliczył krzywd i znieprawień, które doprowadziły do wielu ludzkich dramatów. 
Wtóruje temu głosowi arcybiskup Jędraszewski. Zamiast zająć się dewiacjami we własnym środowisku, przypuszcza atak na LGBT. Jako rzekomą ideologię stawia je w jednym rzędzie z bolszewizmem i nazizmem, co brzmi kuriozalnie, bo homoseksualiści przez nazistów byli traktowani na równi z Żydami i trafiali do obozów zagłady. 

Reklama


To wszystko niespójne, haniebne i coraz bardziej odległe od powszechnych przekonań. 


Badania wskazują, że nasze społeczeństwo jest w znacznej mierze tolerancyjne, jednak głosy nienawiści ubrane w ornat, nawet odosobnione, mogą to zmienić. Nienawiść łatwo sobie znajduje ofiary. Wystarczy, że są słabe albo odosobnione, takie jak kobiety, dzieci i mniejszości. Trzeba je tylko wskazać. Atmosfera niepewności, lęk i bezradność naprędce wyszukają winnych. 


W panującym chaosie medialnym bezpieczniej się czują przebrani w patriotyczne kostiumy rzecznicy Kremla i przeciwnicy Unii. Tak jak rosyjski agent samozwańczo przesłuchujący Ukrainkę, chociaż to jego należy przesłuchać i prawdopodobnie przykładnie ukarać. W mętnej wodzie tacy jak on czują się bezkarni mimo zarzutów, które na nich ciążą. 


Kiedy społeczeństwo staje się bezrefleksyjną masą kierującą się emocjami, wystarczy impuls, żeby doprowadzić do tragedii. 
Jerzy Niemczuk



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama