Pieprzony koronowany wirus przewrócił nam życie do góry nogami. Akurat teraz, gdy wiosna za oknem, gdy ma się zaplanowanych kilka ważnych wjazdów (unikalna konferencja naukowa, parotygodniowa rehabilitacja w trudno dostępnej klinice), gdy dogadane są wspólne imprezki z wnukami… Teraz wszystko w łeb.
Konferencja odwołana, klinika zamknięta, wnuki podpuszczone przez rodziców zarzekają się, że przynajmniej do lata dziadka nie chcą oglądać, żeby go nie zarazić. Pozostaje siedzenie w domu na czterech literach. Choleryczny mój przekorny charakter wytrzymał to może ze trzy dni. Ile można zajmować się porządkami wokół domu, jak długo wgapiać się w ekran telewizora, gdzie nawet na Netflixie coraz trudniej znaleźć coś ciekawego. Jakoś tak dziwnie mieć mnóstwo wolnego czasu, spokojnie poleżeć w łóżku nawet do siódmej…
Pierwsza reakcja, gdy po wyjściu spod porannego prysznica stanąłem na wadze. Ooooo… nieciekawie. No tak, był czas to się pichciło to i owo. A jak się już upichciło to i zjeść trzeba. Do tego genialny chlebek, który uziemiona też w domu małżonka była uprzejma upiec w ilości odpowiedniej dla rozbudowanej rodziny. A chlebek tuczy, oj tuczy. Piwko też się nie wiem skąd pojawiło, bo przecież normalnie piję je z przyjemnością raczej latem jako najlepsze antidotum na upał. Teraz upał to tylko w okolicy kominka.
Na zewnątrz pomimo słoneczka mróz trzyma nawet w dzień. Ale ta waga… Nie ma więc wyjścia, trzeba się ruszyć. Na zmianę intensywny wielokilometrowy spacerek najpierw wokół jeziora, a później okolicznymi lasami. Jak tego mało, to mimo mrozu wciągam na grzbiet narciarską (chyba już się w tym celu nie przyda) ciepłą kurtkę, podwójne getry i na rower. Tu już można sobie pozwolić na dłuższe przejażdżki, na razie też lasami dookoła Szczytna. Można sobie spokojnie nakręcić trzydzieści parę kilometrów i jak na początek sezonu poczuć znów własne nogi.
I tu chapeau bas przed mieszkańcami naszego miasta. Jesteście naprawdę dzielni i rozsądni! Około południa nawet na Placu Juranda tylko kilkanaście samochodów. Stamtąd aż do ścieżki rowerowej pod lasem mijam może parę osób, na palcach można policzyć. Wcześniej na ścieżce wokół jeziora zwykle już zatłoczonej spotykam dokładnie trzy osoby. Aż do samego Ochódna widzę na nowym asfalcie tyko dwoje rolkarzy, jednego rowerzystę i młodą mamę z wózkiem. To akurat chyba już przesada.
Jak słyszałem, jakiś idiota zamknął wstęp do lasu gdzieś w białostockiem. Rozumiem laski pod Warszawą czy Krakowem. Faktycznie tam może być ciasno, jak w tramwaju. Ale spacer w naszych puszczach nie przypuszczam, by komuś zaszkodził nawet w czasie zarazy. Jak już chwalę mieszkańców, to wypada też wspomnieć o pracodawcach.
Nie wiem jak inni, ale na przykład w Novum czy w niektórych sieciach handlowych wprowadzono nowy rozkład czasu pracy, kiedy mijające się zmiany nie mają okazji na spotkanie. Rozsądek. Zresztą chyba po fali paniki i wykupu towarów wszystko wróciło do normy poza zaopatrzeniem w środki odkażające. Zza biurka mam widok na parking przed jedną z licznych w mieście „biedronek”.
Zwykle nie ma tam gdzie szpilki wetknąć, a w tej chwili stoją daleko od siebie trzy samochody. Gdy musiałem wybrać się na małe zakupy, to w sklepie nieliczni kupujący stoją karnie w kolejce do kasy ponad metr jeden za drugim, kasjerki w rękawiczkach, ale nie wszędzie oddzielone jakąś prowizoryczną taflą plastiku. Mały szok za to w jednym ze sklepów mięsnych. Panie sprzedające wprawdzie w rękawiczkach, lecz bez ich zmiany zarówno kroją, pakują mięso i wędliny i kasują pieniądze. Hmmm… Kupiłem wędlinkę fabrycznie zapakowaną w folię.
Takie przewietrzenie mózgownicy i odrobina fizycznego wysiłku doskonale wpływa na pomysłowość w zagospodarowaniu czasu. Przypomniałem sobie o kilku zaczętych, ciekawych rzeczach do napisania.
Przy okazji szukania gdzieś zawieruszonych do tego materiałów odkryłem parę rzeczy, które już dawno chciałem przeczytać i skutecznie odłożyłem. Teraz będą jak znalazł. Na telewizor więc chyba w najbliższym czasie nie spojrzę. Mam dość, szczególnie gdy niebacznie dzisiaj przy śniadaniu zobaczyłem jednego z ministrów.
Usiłował nieudolnie wytłumaczyć, dlaczego pomimo ostrzeżeń i wcześniejszych zapewnień nie ma ani wystarczającej ilości środków ochrony dla naprawdę bohatersko pracujących lekarzy i personelu szpitali ani środków do dezynfekcji, że o testach i respiratorach nie wspomnę. Nawet łgać ten nieszczęśnik nie potrafi. Nie wiem czy staruszek Urban jeszcze jest na chodzie, ale mógłby tych łgarzy przynajmniej tego nauczyć.
Wiesław Mądrzejowski (wiemod@wp.pl)
Wszystkim strzelającym miłośnikom petard, polecam na kolejnego sylwestra przeprowadzić eksperyment. Wsadzić sobie petardę bądź rakietę w zadek.
Tego tego
2026-01-03 14:17:00
Ostatnio podróżowałem od Gołdapi do Warszawy I jestem tak mile zaskoczony skutecznością Nasz służb drogowych Stan naszych szczycieńskich dróg był bez wątpienia najlepszy Brawo
Jerzy
2026-01-03 13:10:33
Od tygodni pojawiały się informacje o nadciągających opadach śniegu i nasi drogowcy byli na nie przygotowani. Brawo!!! dla tych ludzi. Za to Farszafiacy nadal myślą, że planeta płonie i nie potrafią zrozumieć, czemu zimą pada śnieg. XD
Polak
2026-01-02 13:04:48
Ten czytelnik to raczej pracownik drogowców.
Samochwała.
2026-01-02 12:44:54
A ja chciałbym prosić kierowców odśnieżających ul. Suwalską aby uszanowali ciężką pracę mieszkańców , którzy rano o godz. 6 przed wyjściem do pracy w pocie czoła odśnieżają chodnik przy swojej posesji a za chwilę przejeżdża Pan z pługiem z taką prędkością, że cały śnieg z ulicy przerzuca na właśnie odśnieżony chodnik oraz wjazd na posesję.
Roman
2026-01-02 10:16:13
Zima to test też dla właścicieli dróg.
Proporcja 50/50.
2026-01-01 19:54:07
Taka fucha w partii, która szoruje po dnie w sondażach wyborczych...
Kamil
2026-01-01 05:35:53
Znałem kiedyś P.Gołaszewskiego ojca lub dziadka, który mieszkał w Szczytnie i prowadził zakład fotograficzny. Pozdrawiam serdecznie. Jurek
Jurek
2025-12-30 22:30:41
serio? kto teraz bedzie zap.. na pensje włodarzy? no kto?
Maks
2025-12-30 10:02:55
Uważam, że pisanie o latach zaniedbań w sprawie wieży to takie powielanie schematu jak gdyby ta wieża miała wynieść Szczytno na piedestał i dać 1000 miejsc pracy. To naprawdę nie sztuka po prostu wziąć duży kredyt. Pamiętajmy, że wtedy inne rzeczy nie będą robione. Przecież przez lata wiele inwestycji w mieście zrobiono, obecnie są. Nie da się wszystkiego jednocześnie. Był zrobiony zamek, teraz czas na wieże po prostu
Kamil
2025-12-29 07:57:14