W piątek, 27 lutego 2026 r., zmarł Witold Prychodko. Miał 77 lat. Mieszkał w Kamionku, prowadził stołówkę „Pryma” w Szczytnie, działał w kole łowieckim „Jeleń”. Przez lata łączył kuchnię z pasją do lasu. Uroczystości pogrzebowe odbędą się 2 marca w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczytnie.
Witold Prychodko urodził się w styczniu 1949 roku w Szczytnie. Jak mówił, był „trzecim Budrysem”, synem rodziny przesiedlonej z Kresów. Dorastał przy ul. Władysława IV. Chodził do „trójki”, kończył „czwórkę”. Krowy pasał, pomagał rodzicom na siedmiu hektarach pola.
Zawodu uczył się w masarni PSS przy ul. Ogrodowej. Został masarzem. W tygodniu raz trzymał w rękach książki, drugi raz kiełbasę. Wspominał, że w połowie lat 60. produkowano w Szczytnie setki kilogramów wędlin dziennie. Miasto było mniejsze, ale pracy nie brakowało.
Do lasu zaprowadził go szwagier. Został myśliwym. Działał w kole „Jeleń” w Szczytnie. Pełnił funkcję chorążego sztandaru, później łowczego rejonowego, następnie dowódcy sztandarów kół łowieckich. Polowanie z czasem zamienił na spacer i obserwację. Las traktował jako odpoczynek po pracy.
Z gastronomią związał się w latach 80. Najpierw kiosk z kiełbaskami na targowisku, później dzierżawa stołówki POM przy ul. Wielbarskiej. W 1998 roku kupił „Prymę” przy Bartnej Stronie. Prowadził ją z żoną. Ona zajmowała się księgowością, on kuchnią i organizacją pracy. Specjalizował się w pieczeniu całych sztuk dziczyzny, choć – jak podkreślał – przepisy nie pozwalały mu podać gościom własnoręcznie upolowanego dzika bez przejścia przez skup.
Miał czworo dzieci: dwóch synów i dwie córki. Jeden z synów został policjantem, drugi prowadzi biznes. Starsza córka przejęła rodzinny interes. Najmłodsza pracowała i szukała własnej drogi. Prychodko mówił, że z wiekiem zamierza „odpoczywać aktywnie przy pracy i godnym jadle”.
Różaniec odbędzie się 1 marca o godz. 15.00 w Domu Pogrzebowym „Orkus” w kaplicy na cmentarzu w Szczytnie. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się 2 marca o godz. 10.30 różańcem i o godz. 11.00 Mszą Świętą w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Po Mszy nastąpi przejazd na cmentarz komunalny w Szczytnie.
Rodzina żegna go jako męża, ojca i dziadka. W Szczytnie zapamiętano go jako restauratora i myśliwego, który łączył pracę z pasją.
Kolega po kiju
Szkoda, dobry był i koleżeński. Śpij w spokoju.