Jezioro Świętajno wysycha i nie pomogły wczesne działania samorządu, jak np. budowa sieci wodociągowej otaczającej akwen. Za środki własne i pozyskane z WFOŚiGW gmina zleciła wykonanie badań i analizę przyczyn i możliwości walki o wody w jeziorze. Raport, zaprezentowany publicznie 5 grudnia, nie pozostawia złudzeń: za wysychaniem stoją nie tylko zmiany klimatyczne, ale też działalność człowieka – od setek prywatnych studni, przez melioracje sprzed dziesięcioleci, po wiosenne zrzuty wody na połowy węgorza. Eksperci podkreślają jedno: jezioro da się uratować tylko wtedy, gdy mieszkańcy, turyści i samorząd zaczną działać razem.
Problem obniżania wód w jeziorze Świętajno znany jest już od końca lat 90 ubiegłego wieku. W ostatnich trzech latach proces ten przyspieszył. Brzeg cofnął się o ponad pięć metrów. Mieszkańcy Nart nie kryją przerażenia. Tym bardziej, że z jeziora wielu z nich żyje, prowadząc agroturystyki, wynajmując domki czy przyjmując gości w pensjonatach. Właściciel jeziora Wody Polskie problem widzi, ale czy chce z nim coś zrobić? W lutym br. zmuszone do zainteresowania się tematem większej aktywności jednak nie wykazały. Może teraz będzie inaczej…
W piątek, 5 grudnia, w Nartach z zainteresowanymi mieszkańcami Nart, Warchał i Brajnik spotkali się ponownie wójt gminy Jedwabno oraz przedstawiciele Wód Polskich i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Przedstawiono wyniki badań przeprowadzonych przez Państwowy Instytut Badawczy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Raport to blisko 60 stron analiz możliwych przyczyn zjawiska oraz potencjalnych sposobów na jego zatrzymanie. W dokumencie znalazła się również analiza jezior Brajnickiego i Warchały, których stan ma wpływ także na jezioro Świętajno.
Wśród przyczyn ubywania wód we wszystkich trzech akwenach pojawiają się te dotyczące wzrostu rocznych temperatur, wydłużenie okresu wegetacji roślin i pobierania przez nie wód gruntowych. Łączny proces parowania z wody, gleby i roślin na przestrzeni ostatniego pół wieku znacznie wzrósł. Natomiast w ciągu ostatnich 10 lat parowanie wody wielokrotnie przeważało nad ilością opadów: deszczu i śniegu. Obok naturalnych, klimatycznych powodów ubywania wody w jeziorach są jeszcze czynniki ludzkie. Tu naukowcy nie mają wątpliwości, człowiek w sytuacji jedwabieńskich jezior nie jest bez winy.
Mieszkańcy szukali winy w zlokalizowanym w Warchałach hotelu, który wodę czerpie z własnych ujęć. Zapomnieli przy tym, że sami korzystają ze studni głębinowych, a nie wybudowanych przez gminę wodociągów. I o ile jedno czy dwa ujęcia nie byłyby kłopotliwe, o tyle intensywnie rozbudowana sieć domków letniskowych, pól namiotowych czy agroturystyki w łącznym bilansie może nawet przekraczać hotelowe zapotrzebowanie. Jak wskazują badacze ich wspólne zużycie wody może obniżać taflę wody o 11 mm rocznie.
To jednak wciąż niewiele. Większy wpływ na degradację jeziora mają mniej czy bardziej odległe urządzenia melioracyjne, wymagające modernizacji, a nawet przebudowy. Znaczenie ma np. niekontrolowany zrzut wody na jazie Rybaczówka podczas połowów węgorza. Wówczas przepływy wody na Kanale Nowy Dwór, które są następstwem zrzutów realizowanych przez dzierżawcę jeziora Brajniki, powodują zalewanie pól i łąk w oddalonej o kilka kilometrów miejscowości Witówko. Badacze szacują, że z jeziora woda ubywa w tempie metra sześciennego na sekundę i rekomendują przebudowę jazu, co zasadniczo jest w gestii Wód Polskich.
Na spotkaniu dyrektor ostrołęckiej zlewni Wód Polskich Sławomir Lipka zadeklarował, że umowie z dzierżawcą akwenu się przyjrzą i będą reagować. Jak dalece i skutecznie – trudno powiedzieć tym bardziej, że wśród zalecanych działań były wskazane i inne związane z melioracją. Ta, głównie w postaci rowów osuszających pola i łąki, pochodzi jeszcze w dużej części z czasów pruskich, a obecnie znacznie przekłada się na obniżenie poziomu wód podziemnych i powierzchniowych zasilających jeziora. Do tego drenaż terenów położonych na północ od jeziora Świętajno zmniejsza obszar zasilania jeziora i przyspiesza odpływ wód do jeziora Brajnickiego.
Naukowcy mówią jasno: odwrócenie procesu nie będzie łatwe. Można go jednak spowolnić lub zahamować, ale tu potrzebna jest szeroko zakrojona współpraca. Gmina już podjęła kolejne działania, budując hydrofornię w Piduniu i alternatywny wodociąg łączący ją z Nartami i Warchałami. Obecna na spotkaniu Grażyna Tomczak właścicielka hotelu Natura Mazur już zadeklarowała, że gdy tylko gmina te inwestycje wykona, hotel włączy się do nowego wodociągu.
Wójt Sławomir Ambroziak mówił jasno, że woda do miejscowości będzie pompowana, tak aby nie było spadków ciśnienia czy przerw w jej dostawie w okresach, gdy na tym obszarze przebywają turyści, a może już mieszkańcy?
- W miesiącach zimowych na terenie gminy przebywało o około 2,2 tys. osób więcej niż zameldowanych na stałe. Tylko jednego dnia, dokładnie 15 sierpnia tego roku, na terenie naszej gminy przebywało aż 33 tysiące osób – mówił Ambroziak. Wójt liczy, że mieszkańcy będą do gminnego wodociągu przyłączać się solidarnie. Bo tylko wspólnym wysiłkiem jezioro można uratować. A to dla gminy ma kluczowe znaczenie, bo na nim oparta jest lokalna gospodarka – turystyka.
Mieszkańcy usłyszeli również deklaracje od prezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Bartosza Nowickiego i Rafała Wilczka, wiceprzewodniczącego sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego. Obaj zapewnili, że zrobią wszystko, by wesprzeć gminę w pozyskaniu środków na ratowanie jeziora.
Szkoda tylko, że taki człowiek został patronem tej placówki. Najpierw gmina powinna go rozliczyć z subwencji którą pobierał na dzieci które fikcyjnie były przypisane do tej placówki. Nie mówiąc już o innych wyskokach Pana Andrzeja. Jakie społeczeństwo, gmina to i taki patron. Dobrze, że jeszcze szkoła nie została nazwana imieniem proboszcza, bo przecież on jest też zasłużony uczy w szkole.
Kuratorium
2026-02-11 13:58:40
Czy uwzględnicie wreszcie Kamionek
Kris
2026-02-11 01:42:29
Jak to co będzie z Łąką Dymerska? Nazwa ja Kępą Dymerska
Romek
2026-02-10 20:43:24
A co będzie z odcinkiem koło Łąk Dymerskich ? Tam dopiero jest zła nawierzchnia. Z asfaltu wystają kępa za kępą. Lepiej by było, aby tam nawierzchnię wymienić, bo ktoś se zrobi krzywdę i zarządca będzie płacił odszkodowanie. Ja wiem, że koło Szczytna jest większy ruch i przy okazji pan starosta z radnymi może się pokazać że coś jest robione, ale tam też jest jeżdżone. Krystian
Rowerzysta
2026-02-09 11:12:40
Zwięźlnie, merytorycznie i wszystko jasne
Czytelnik
2026-02-09 08:57:37
Oj nie lubisz Pana Krzysztofa, odpuść i nie zaczepiaj emeryta, z tym płaczem i odśnieżaniem to przegiąłeś
Do ,, Uczestnika ruchu\"
2026-02-08 11:42:17
No i gitara, teraz proszę nałożyć większe opłaty dzikim śmieciarzom, którzy podjeżdżają samochodami na blokowiska, i pozbywają się swoich śnieci za darmo. Jeżeli nikt z tym nic nie zrobi, to czemu mam i ja płacić?
nikoś
2026-02-08 11:28:58
Skoro każda donacja ma znaczenie, to dlaczego zlikwidowano w Szczytnie punkt szpitalu, w którym tę krew pobierano? Nie opłacało się? Nie dosyć że ludzie honorowo, ZA DARMO oddają własną krew, to jeszcze mają do Olsztyna jeździć, albo na autobus czekać. Wolę już moją krew sprzedać, niż dopłacać za to, że chcę za darmo ją oddać.
nikoś
2026-02-08 11:23:49
Na przytwierdzonej tablicy pamiątkowej S.P. Andrzeja błędnie podano datę: jest 6 luty, a powinno być 6 lutego. To prawie tak jakby napisano 6 lótego, zamiast 6 lutego.
Krzysztof Pawłowicz
2026-02-07 15:48:34
Panie Klasyk, idź pan i zobacz czy nie jesteś przypadkiem w lesie i grzybków nie szukasz, co?
mareczek
2026-02-06 15:29:19