Czwartek, 22 Styczeń
Imieniny: Dominiki, Mateusza, Wincentego -

Reklama


Reklama

„Ten samochód został zrobiony pod nas”. Rozmowa z Arkadiuszem Deptułą, naczelnikiem OSP Świętajno


Dwa dni przed Sylwestrem do remizy w Świętajnie wjechał nowy wóz. Volvo, napęd 4x4, cztery tysiące litrów wody, nowa technologia i cena, która jeszcze niedawno wydawała się poza zasięgiem – ponad 1,4 mln zł. Dziś emocje już opadły, samochód został uzbrojony i przygotowany do działań. To dobry moment na rozmowę o sprzęcie, ludziach i odpowiedzialności. Rozmawiamy z naczelnikiem jednostki druhem Arkadiuszem Deptułą.



Zacznijmy od konkretów. Co dokładnie przyjechało do Świętajna?

Nowy samochód dotarł do nas 29 grudnia. To Volvo z napędem 4x4. Ma zbiornik na 4000 litrów wody i 400 litrów środka pianotwórczego. Pompa ma wydajność 1600 litrów na minutę, jest działko wodno-pianowe – standard, ale w nowoczesnym wydaniu. Załoga sześcioosobowa.

 

Koszt?

Milion czterysta osiemdziesiąt tysięcy złotych.

 

Do tej pory używaliście mercedesa, duża różnica?

Ogromna. Mercedes był z 2009 roku i był bardzo dobrym, niezawodnym samochodem, ale tu mówimy o przeskoku technologicznym. To trochę jak dawniej przejście ze Stara do Mercedesa – wtedy wszyscy się cieszyli. A to Volvo zostało zrobione dokładnie pod nas.

 

Co to znaczy „pod was”?

Po rozmowach z konstruktorami i koordynatorem projektu samochód został ergonomicznie przygotowany. Każdy sprzęt ma swoje miejsce, swoją przegródkę. Kiedyś przyjeżdżał samochód, a my sami „upycha­liśmy” wyposażenie. Teraz wszystko jest zaplanowane od początku. Do tego kabina: radia, ładowarki, latarki, kamery – wszystko zamontowane na stałe. Odkładasz sprzęt na miejsce i on się automatycznie ładuje. Nie ma ciągania kabli po garażu.

 

Czyli gotowość bojowa szybciej?

Dokładnie. Liczy się czas, porządek i powtarzalność. W stresie nie szukasz sprzętu – wiesz, że jest tam, gdzie zawsze.

 

A co z poprzednim samochodem?


Reklama

Mercedes trafił do OSP Piasutno. Dla nas to było ważne, żeby dalej służył – po prostu w innym miejscu.

 

Jak dziś wygląda potencjał OSP Świętajno?

Mamy nowe Volvo, drabinę ratowniczą i lekki samochód ratowniczo-rozpoznawczy – Nissana. Na tle powiatu jesteśmy doposażeni podobnie jak inne jednostki, ale trzeba podkreślić jedno: jesteśmy jedną z nielicznych jednostek w województwie, które mają na wyposażeniu drabinę ratowniczą.

 

I ta drabina pracuje nie tylko w Świętajnie.

Tak. Jeździ po całym powiecie. Zdarza się, że gdy podnośnik PSP w Szczytnie jest wycofany, to my zabezpieczamy cały powiat. To duża odpowiedzialność.

 

Ilu macie dziś strażaków?

Wyjazdowych – 19. Łącznie w jednostce 36 osób. W 2026 roku będziemy obchodzić 80-lecie OSP Świętajno.

 

Ty sam jesteś naczelnikiem, ale też strażakiem zawodowym.

Tak. Pracuję w PSP w Giżycku. Ochotnikiem jestem od 22 lat, od młodzieżowej drużyny. Zawodowo – od dwóch lat.

 

Dlaczego OSP? Dlaczego ten mundur?

Rodzinne tradycje. Tata zaczynał i dalej jest związany z OSP. A później… to wciąga. Pomoc ludziom, ale też strażacka rodzina. To nie są zwykłe znajomości. To jest zaufanie, które buduje się latami i sprawdza w trudnych akcjach.

 

OSP Świętajno wyjeżdża często?

Około 70 razy w roku. Teraz dominują miejscowe zagrożenia – wypadki, zdarzenia losowe.

Reklama

 

Przez te 22 lata był wyjazd, który szczególnie zapadł Ci w pamięć?

Tak. Zdarzenie sprzed kilku lat – śmierć trzech osób w jednym z zakładów w naszej gminie. Bardzo trudna akcja. Trzy osoby naraz, dramatyczne okoliczności. Jedna osoba wpadła do silosu z odpadami, kolejne próbowały ratować i też zginęły. Takie rzeczy zostają w człowieku na długo.

 

Dwa dni przed Sylwestrem spełniło się duże marzenie. Co dalej?

Chcemy powołać komitet fundacji nowego sztandaru i połączyć to z obchodami 80-lecia jednostki, które przypadają właśnie w 2026 roku. Obecny sztandar jest z 1966 roku – to już zabytek, który powinien trafić do gabloty, a nie jeździć po uroczystościach.

 

Na koniec – komu należą się podziękowania za wasze Volvo?

Na początku Pani Wójt Alicji Kołakowskiej, Radzie Gminy z Panią Przewodniczącą na czele i Pani Skarbnik Magdalenie Majewskiej – za decyzję, od której wszystko się zaczęło.

Pracownikom urzędu: Ewelinie Bors, Jerzemu Janowskiemu i Anecie Szydlik – za prowadzenie projektu na każdym etapie.

Michałowi Wojciechowskiemu z OSP Jedwabno, a jednocześnie radnemu powiatowemu – za merytoryczne wsparcie od początku aż po wspólny powrót samochodem z fabryki.

I przede wszystkim naszym Druhom. Bez determinacji tej ekipy nic by się nie udało. Dzięki temu dziś możemy nieść pomoc jeszcze skuteczniej.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama