Aż 172 dzieci znajduje się w w naszym powiecie pod opiekę rodzin zastępcy i rodzinnych domów dziecka. W Starostwie Powiatowym w Szczytnie zainaugurowano akcję „PLED – Tak rośnie dobro – Przyszyj się do nas”, której celem jest symboliczne otulenie ciepłem i wsparciem dzieci oraz osób w trudnej sytuacji. - Skrót PLED można rozszyfrować, jako Przyszłość, Los, Emocje, Dzieciństwo - mówi Marta Ziółek, szefowa PCPR w Szczytnie.
W poniedziałek, 17 marca w holu starostwa spotkali się przedstawiciele lokalnych władz i instytucji, by wspólnie rozpocząć proces tworzenia SERCA PLED-u – wyjątkowego koca złożonego z kawałków materiałów, przyniesionych i zszytych przez uczestników. Pierwsze fragmenty zszyli starosta szczycieński Jarosław Matłach oraz dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Szczytnie Marta Ziółek.
- Jest to symbol, który kojarzy się z ciepłem i bezpieczeństwem – mówi Marta Ziółek. - Chcielibyśmy, aby nasze dzieci tak się właśnie czuły.
Akcja PLED ma na celu promocję rodzicielstwa zastępczego. Organizatorzy liczą, że do inicjatywy dołączy jak najwięcej mieszkańców.
- Na dziś mamy zabezpieczone wszystkie 172 dzieci – mówi pani Marta. - Ale patrzymy w przyszłość z niepokojem. Bo liczba dzieci rośnie, a rodzin nie przybywa. W tej chwili mam 10 rodzin zastępczych zawodowych, 18 niezawodowych i 56 spokrewnionych. W naszym powiecie działają też cztery rodzinne domy dziecka.
Kto może zostać rodziną zastępczą?
- Wbrew powszechnemu myśleniu nie musi być to wyłącznie rodzina, mogą to być też osoby samotne, ale po szczegóły zapraszam do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Szczytnie – zachęca Marta Ziółek.
Hmm
Najpierw pan Matłach reklamował się ze 100 letnią staruszką, a teraz z małą dziewczynką. WSTYT. Trzeba się wziąć do pracy, a nie brylujecie w gazetach. Tak w ogóle część urzędników zachowuje się jakby byli nadludźmi i że trzeba ich tylko wychwalać. Czas na zmiany.
Kamil
Dziś mamy durne czasy. Organizuje się durne akcje, z których tak naprawdę to nic nie wynika. Niech władze potrzymają te dzieciaki dłużej na rękach a najlepiej w swoich domach na zawsze. Ciężka pracę to wykonują pracownicy domów dziecka, o których w zasadzie to nigdy się nie pisze, a którzy nie pchają się na afisz tylko po prostu pracują. To jak z przecinaniem wstęg na zakończonych budowach. Wiecznie burmistrz, wojt lub starosta. Może pokażcie kiedyś te ekipy, które w pocie czoła i za przeciętne pieniądze to naprawdę wykonują dla ludzi.