Czytelnicy urodzeni kilkadziesiąt lat temu znają z pewnością tę prawidłowość, a młodsi już wkrótce (tak, tak czas leci szybko!) będą mogli ją potwierdzić. Chodzi bowiem o tematykę towarzyskich rozmów jakie prowadzi się w gronie znajomych i przyjaciół w różnych okresach życia. Żartowałem kiedyś z tego, lecz dziś mogę z całą powagą, chociaż z lekkim przymrużeniem oka poświadczyć. O rozmowach dam wypowiadał się nie będę, taki odważny nie jestem.
Natomiast pierwsza dorosłość to wśród chłopaków przede wszystkim dziewczyny będące absolutnie dominującym tematem i rzecz jasna obiektem zainteresowania. Poza tym jest jeszcze jakieś hobby, może coś na temat szkół czy studiów, potem pracy, dzieci itp, lecz tematy damsko – męskie nie mają konkurencji.
Później niestety powoli się to zmienia aż w końcu klient ma na karku „siątkę”, a piękne dziewczyny widzi coraz częściej w twarzowych białych fartuchach. Rozmowy zaś zaczynają się obracać wokół chorób cudzych i własnych. Taka kolej rzeczy. Już mądry królewski błazen Stańczyk powiedział, że najwięcej mamy fachowców od zdrowia, bo każdy coś na ten temat wie. Sam to już od paru lat widzę i słyszę. Tu boli, tam strzyka, tego nie jem, tego nie piję… Sorki, z tym ostatnim to trochę się rozpędziłem. Coś się jednak w ostatnich latach zmienia i warto o tym wspomnieć.
Może nie codziennie, ale w miarę regularnie odwiedzam siłownię. Nie chodzi już rzecz jasna o targanie ciężarów czy budowę efektownego „kaloryfera”. Ot, rozruszanie zastałych mięśni i stawów na różnych przyrządach, trochę bieżni, orbitera, stacjonarnego rowerka. Taki poranny intensywny rozruch na cały dzień.
Przypuszczałem, że będę raczej zawyżał tam średnią wieku, ale po paru miesiącach tej zabawy już jestem spokojny. Ćwiczą, rzecz jasna, młodzi panowie, że o paniach nie wspomnę, ale jest też spora grupa fajnych chłopaków z szóstym, a nawet i siódmym krzyżykiem na karku i nikogo to nie dziwi. Warto docenić jak ambitnie i ze sporym rozsądkiem dozują ćwiczenia.
Głównie na pobudzenie troszkę już zwolnionego krążenia. Co ambitniejsi wspomagają się dostępnymi napojami czy miksturami regeneracyjnymi i wokół tego krążą fachowe rozmowy. Wymiana informacji o cud dietach, możliwościach fizjoterapeutów czy przewagach rowerowych i narciarskich też nie należy do rzadkości.
Wspominałem w tym miejscu już zresztą o tym, jak intensywnie jest wykorzystywana przez dojrzałą publiczność ścieżka dookoła jeziora, nowa trasa rowerowa czy dukty leśne. Wędrując w ubiegłym roku po bieszczadzkich szlakach też z uznaniem patrzyłem na cokolwiek straszą młodzież zaliczającą ambitnie kolejne połoniny. Niestety, kontuzja już mnie wyeliminowała z narciarskich zjazdów, lecz na stokach i to nie najłatwiejszych widywałem często narciarzy, którzy mieli za sobą ponad pół wieku stażu na deskach.
O wodniakach nie wspomnę. Zarówno na morzu, jak i na jeziorach, a równie często w portowych tawernach spotykam kolegów, przed którymi z szacunkiem uchylam czapki. Miałem przyjemność przed dwoma laty uczestniczyć w zlocie polonijnych żeglarzy z całego świata, który zakończył się w Gdyni. Na pokładach rozpiętość wieku wynosiła lat kilkadziesiąt, od pędraków swobodnie już sobie radzących z takielunkiem po starych kapitanów dobijających dziewięćdziesiątki.
Na wodzie wszyscy są równi, każdy ma swoją część pracy do zrobienia i do metryki się nie zagląda. W tym towarzystwie o stanie zdrowia wspomina się rzadko, raczej tylko wtedy, gdy uniemożliwia aktywność, a to często pobudza do znalezienia innej jej formy. Z wielkim uznaniem na przykład kibicuję znajomej pani, której kontuzja uniemożliwiła wszystkie bardziej wysiłkowe możliwości ruchu, więc skoncentrowała się i to z wielkim powodzeniem na… nurkowaniu. I to wcale nie w basenie.
To prawda, że wiek robi swoje i często ogranicza nasze możliwości, ale ja widać zawsze można sobie znaleźć jakiś sposób na rozruszanie, które oderwie byłego licealistę od roztrząsania wieści o chorobach, lekach i innych nieciekawych przypadłościach. Niby truizm, po co jeszcze raz o tym wspominać? Otóż środki przeznaczane na tzw. służbę zdrowia są, jak wiadomo niewystarczające i pomimo obietnic się nie zwiększą - nie mam złudzeń. Dostęp do lekarzy się nie poprawi.
Zamiast więc wyczekiwać w wielogodzinnych czy nawet wieloletnich (!) kolejkach spróbujmy najpierw się zastanowić a potem znaleźć jakąś formę ruchu dostosowaną do stopnia sprawności. Nie do wieku, bo to jest kwestia drugorzędna. Natomiast nasze samorządy (co do władz tzw. centralnych nie mam złudzeń) warto dopilnować, aby o potrzebach właśnie tej starszej troszkę młodzieży też pamiętały. Mniej wtedy wydamy na szpitale i w sumie bardzo się opłaci.
Wiesław Mądrzejowski (wiemiod@wp.pl)
Brawo WRÓBEL!!!
P2ST
2026-05-04 22:38:57
Gdzie znaleźć nowy rozkład jazdy zkmszczytno
2026-05-04 20:51:10
Tak patrzebinpatrze, że kiedyś jak miały być remonty ulic to po prostu był jakiś wykaż i było git. Przecież to są normalne zadania samorządowe do zrobienia. Nikt nikomu laski nie robi że remontuje się chodniki. Ale nie. Dziś to trzeba co chwilę pokazać burmistrza Ocha, jak gdyby on sam to osobiście robił. Przecież to burmistrz zapewne robi wyliczenia, plany i nie ma do tego żadnych wydziałów w ratuszu. Taka propaganda co artykuł, że szok. To Mańkowskiego tak nie promowano z też robiono i remonty itp. Dziś jakiś głupi park się lekko ogarnie na osiedlu i potem robo się jego uroczyste otwarcie. Młodsi nie pamiętają Polskiej Kroniki Filmowej. Ta sama idea widzę, se cały czas przyświeca pewnym wladzom
Romek
2026-05-01 19:42:00
Jeszcze żeby pompa zabytkowa wróciła na cmentarz komunalny.
Nikodem.
2026-05-01 10:56:03
To Slalomucha zepsuł! Chce uzyskać większościowy pakiet udziałów w tężni!
Kamil
2026-04-29 21:20:41
Ktoś tu napisał, że Kazik stracił w jego oczach. No może w oczach innych zyskał? A może Kazika to nie obchodzi co kto o nim myśli bo myśli po swojemu a nie tak jak każdy sobie by chciał? Więcej empatii w komentarzach i nie poczuwania się jako elita...
Bartek
2026-04-27 12:07:00
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04