Linijka spadająca na dłoń, ojciec uznający leworęczność za ułomność i lata pisania ręką, która nigdy nie była naprawdę jego. Jerzy Niemczuk zaczyna od własnego dzieciństwa, ale szybko wychodzi poza autobiografię. Pisze o historii uprzedzeń wobec mańkutów, języku, sporcie, sztuce i polityce. I pokazuje, jak długo zwykła cecha człowieka mogła być traktowana jak coś, co trzeba naprawić.
O leworęczności
13 sierpnia przeoczyłem dzień leworęczności. W moim przypadku częściowo utraconej. Dzisiaj wiemy, że nie jest ona fanaberią ani zboczeniem do skorygowania, ale neurobiologicznym uwarunkowaniem, które dotyczy dziesięciu procent każdej populacji.
Ja niestety w latach pięćdziesiątych byłem korygowany. Ojciec mnie odrzucał jako niepełnosprawnego.
- Gdzie z tą szmają?!
Nie nadawałem się do pomocy w domu. W szkole walono mnie linijką, aż któregoś dnia, kiedy wyszarpnąłem rękę, zanim na nią spadła, nauczycielka sama sobie przywaliła bardzo boleśnie i represje ustały.
Jednak pod presją przywykłem gryzmolić nieporadnie prawą. Jak najmniejszymi literami, przez co trudno było odczytać, więc stopni za to, co napisałem, nigdy nie miałem dobrych. Sam miałem z tym problem przez całe życie. Na studiach miałem przyjaciela, który potrafił odczytać moje hieroglify lepiej ode mnie. Do tej pory przy pisaniu najbardziej się męczę z dedykacjami.
Konwersja na prawą przydała mi się tylko do zabawiania dzieci, bo potrafię pisać jednocześnie prawą i lewą ręką, więc się przed nimi popisywałem.
Za to z rysunków w liceum byłem dobry. Wykonywałem na lekcji cztery. Za pierwsze trzy wykonywane pospiesznie dla kolegów dostawałem piątki, ostatni dla siebie - na co poświęcałem większość czasu – czwórki. Bo lewą. Gorszą.
Niechęć do tej odmienności trwała przez tysiąclecia. Rzymianie określali ją słowami sinistra albo laeva manu, po łacinie brzmiało neutralnie, ale przetrwało we współczesnym angielskim jako przymiotnik sinister, który ma nieprzyjemne konotacje i może oznaczać coś złowrogiego albo nawet zbrodniczego. To drugie określenie laeva ma prastary, praindoeuropejski rodowód i występuje w wielu językach.
W Japonii samurajowie mogli wprawdzie walczyć oburącz, jednak miecz musieli nosić po lewej stronie, żeby ich broń nie zetknęła się z mieczem idącego z naprzeciwka, co było śmiertelną obrazą.
Utrudnienia dla mańkutów istnieją do dzisiaj, co można odczuć przy odkręcaniu słoików. Ja doznałem dyskomfortu używając imbryczka, który zamiast poręcznego dla wszystkim uszka miał boczny uchwyt dla praworęcznych i z tego powodu szybko skończył w moich rękach marnie.
Lewica polityczna pojawiła się dopiero w czasach rewolucji francuskiej. W narodowym zgromadzeniu po prawej stronie zasiedli zwolennicy monarchii, po lewej zwolennicy ograniczenia królewskiej władzy. Miejsce to uświęcone jednak tradycją od wieków. Ci z lewej szli do piekła. Niebo było dla prawych. Po prawej stronie króla zasiadali jego najbliżsi i zaufani.
Odmienność przydaje się niekiedy w sportach walki i w tenisie, gdzie zawodnicy walczący z odwrotnej pozycji mają pewien handicap, bo nawykli do zmagań z praworęcznymi, a w piłce nożnej dobrzy zawodnicy na lewym skrzydle są poszukiwani.
Wśród lewonożnych nie brakowało sław piłkarskich z najwyższej półki: Pele, Messi, Maradona. W tenisie: Nadal, McEnroe, Navratilova i Monica Seles, a w Polsce tenisowe nadzieje rozbudziła Maja Chwalińska. W tej grupie jest też przez lata niepokonany bokser Michalczewski.
Wśród artystów Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Picasso, Paul Klee, Ludwik van Beethoven. U nas Andrzeje: Mleczko i Wajda. Swoją słynną laseczkę w lewej ręce trzymał Charlie Chaplin, a batutę Penderecki.
Za naszych czasów mańkuci lepiej sobie radzą nie tylko w sporcie i sztuce, gdzie zawsze mieli bogatą reprezentację. Także w polityce. Szczególnie w USA. Od 1981 roku prezydentami byli leworęczni - poza Bushem, Trumpem i Bidenem - którzy długo rządzili tym krajem. 28 z ostatnich 44 lat w Białym Domu rezydował leworęczny prezydent. U nas Duda dzierżył władzę w lewej dłoni przez dwie kadencje.
Dzisiejszy prezydent Stanów jest prawdopodobnie oburęczny, jednak czego się nie dotknie, to porażka. O takim się mówiło, że ma obie ręce lewe.
Jerzy Niemczuk
Radni ustalają jakiego tu następnego wała wykręcić przed końcem kadencji żeby prezydent z PO jak swój niemiecki lider przytulił kolejną kopertę
Avio
2026-08-17 06:41:39
A gościem specjalnym będzie Rafał Trzaskowski i będą uczyć jak opilowywać katolików z przywilejów...
Heniek
2026-08-16 21:29:14
Piszę raz jeszcze, bo tygodnik chyba kasiorę dostał i negatywnych komentarzy nie publikuje. Wysypisko śmieci nam robią i mamy się z tego cieszyć?
Wolf
2026-08-15 10:46:58
Żeby tylko ta współpraca z Akademia Policji nie skończyła się tak jak projekt Inoopolice z WSPol wtedy Ile tys. umoczono. Przewodniczący Pan Łachacz powinien wiedzieć najlepiej.
HT
2026-08-14 22:58:03
Chore przepisy i chory rząd , czekamy na wybory
Robo
2026-08-14 20:28:20
Oszukac przeznaczenie 2 po szczyciensku
Tytus
2026-08-13 19:17:39
Uciekł?? Nawet przez chwilę medal nie był w jego zasięgu. Kolejna wycieczka
Judge
2026-08-13 11:45:56
To dopiero inwestycja! Szrotowisko świata na Mazurach! Sukces godny mistrzów!
wolf
2026-08-12 16:41:38
dajcie mu kolejny zakaz, pa ja ce. a ta droga to co to? szutrówka? to ile mozna zap.lać po szutrówce???
Klasyk
2026-08-12 10:57:58
No tak. Uzurpator pałacu prezydenckiego ułaskawił kibola. Ironia autora jest o tyle ciekawa, że pomija najważniejszy szczegół: Staruch nie został skazany za pobicie, gangsterkę czy działalność przestępczą, lecz za przebywanie w niewłaściwym sektorze, mimo że Motor Lublin wydał na to zgodę, a sąd kompletnie tego szczegółu nie uwzględnił. Można być przeciwnikiem ułaskawienia, ale warto zachować proporcje. Zastanawia mnie również, dlaczego podobnego oburzenia u szanownego Pana nie wywołują afery dotyczące pieniędzy publicznych: Pokoje vip, holendernie zarobki lekarzy, czy ostatni temat okradanie powodzian. W takim zestawieniu ułaskawienie człowieka ukaranego zakazem stadionowym wygląda raczej na temat zastępczy niż problem pierwszej wagi. Pozdrawiam.
XxX
2026-08-11 06:21:20