Na co dzień są żołnierkami zawodowymi. Tym razem zamiast służby był zakwas, ziemniaki i nocne pieczenie. Małgorzata i Monika Klimek wygrały konkurs na najlepszy chleb podczas Festiwalu Chleba w Wielbarku, odtwarzając rodzinny przepis teściowej Agnieszki z Lejkowa. – Im dłużej ten chleb leży, tym jest lepszy – mówią zwyciężczynie.
Ich chleb nie powstał z przypadku. Była obietnica, rodzinny przepis i wspomnienie pieca, przy którym dawniej nie wolno było otwierać drzwi, żeby zimne powietrze nie zepsuło wypieku.
Z Małgorzatą i Moniką Klimek rozmawiamy chwilę po ogłoszeniu wyników.
Skąd pomysł, żeby wystartować w konkursie?
Obiecałyśmy kiedyś jednej osobie, że weźmiemy udział i odtworzymy przepis naszej teściowej. Ona zawsze piekła taki chleb. Z ziemniakami, na zakwasie, w piecu. Cały dzień był temu podporządkowany.
Pamiętacie ten rytuał?
Bardzo dobrze. Teściowa pilnowała temperatury. Goniła nas, żeby zamykać drzwi i nie wpuszczać zimnego powietrza. Teraz same robiłyśmy dokładnie to samo.
Czyli zaczęłyście od zakwasu?
Tak. Zakwas przygotowywałam przez tydzień. Na początku 100 gramów mąki i 100 gramów letniej wody. Potem codziennie, mniej więcej o tej samej porze, dokarmiałam go po 50 gramów mąki i wody.
Po czym wiadomo, że jest gotowy?
Zaczyna pracować, pojawiają się pęcherzyki. Wtedy widać, że można iść dalej.
A ziemniaki?
One robią robotę. Dzięki nim chleb jest miękki, sprężysty i długo zachowuje świeżość. Co ciekawe, im dłużej leży, tym lepiej smakuje. Dawniej piekło się raz na tydzień i taki bochenek miał ten czas wytrzymać.
To był Wasz pierwszy wspólny wypiek?
Tak, pierwszy taki na konkurs. W zeszłym roku nie mogłyśmy wystartować. Teraz czas pozwolił i postanowiłyśmy spróbować.
Przepis dostałyście od teściowej?
Tak, od naszej Agnieszki z Lejkowa. Tylko że ona wszystko robi na oko. Nie ma dokładnych gramatur. Dzwoniłyśmy więc do niej, wypytywałyśmy o składniki i kolejność. Resztę trzeba było wyczuć.
Wiedziała, że jej receptura idzie na konkurs?
Nie od początku. Była zaskoczona.
Mówiłyście że piekłyście do nocy?
Tak. To nie jest chleb, który robi się w godzinę. Najpierw zakwas, potem ciasto, potem pilnowanie pieca. To musi trwać.
A zawodowo zajmujecie się czymś zupełnie innym.
Jesteśmy żołnierkami zawodowymi.
Czyli w tygodniu mundur, a przed konkursem mąka po łokcie?
Można tak powiedzieć. Ale chyba właśnie dlatego ten wypiek tak nas wciągnął. To zupełnie inny rytm. Trzeba czekać, obserwować, niczego nie przyspieszać.
Jesteście z Wielbarka?
Mieszkamy tutaj od lat. Jedna z nas od dziewięciu, druga od dziewiętnastu. Pochodzimy jednak z Kurpi, z okolic Myszyńca. Mamy rodzinne związki z Łuką i Księżym Laskiem.
Czy po wygranej będzie można ten chleb gdzieś kupić?
Na razie nie. Nie pieczemy go na sprzedaż. To był rodzinny przepis i pierwszy taki wspólny wypiek.
Ale skoro wygrał, może teraz zacznie żyć własnym życiem?
Zobaczymy. Najważniejsze, że udało się odtworzyć smak, który pamiętała rodzina. I że komuś jeszcze smakował na tyle, żeby dać nam pierwsze miejsce.
To właśnie chleb Małgorzaty i Moniki Klimek zwyciężył w konkursie podczas Festiwalu Chleba w Wielbarku. Receptura nie powstała w pracowni technologicznej ani w piekarni. Przetrwała w pamięci, w rozmowach i w jednym zdaniu, które w takich rodzinnych przepisach pojawia się najczęściej: „wszystko na oko”.
Szacun. Jak ona to zrobila???
Bartek
2026-08-06 04:51:17
pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa
wojt jaskol stasiek
2026-08-04 21:46:50
Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.
W. Nosowicz
2026-08-04 20:31:03
Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.
XxX
2026-08-04 17:21:57
W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?
Waldemar
2026-08-03 18:39:39
\"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.
Polak
2026-08-03 16:17:07
A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?
.
2026-08-03 15:09:16
Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.
Andrzej
2026-07-31 12:18:42
Stac w miejscu?
Jan
2026-07-31 09:18:39
Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.
nikoś
2026-07-30 11:10:01