Wtorek, 18 Sierpień
Imieniny: Anity, Elizy, Mirona -

Reklama


Reklama

Przychodzą na warsztaty, zostają dla ludzi. Tak działa Dom Sąsiedzki w Szczytnie


Jednego dnia lepią pierogi, innego tkają, robią motanki albo uczą się przygotowywać desery. Ale w Domu Sąsiedzkim przy Stowarzyszeniu „Nasza Szczycieńska Ziemia” najważniejsze dzieje się między zajęciami. Seniorzy przychodzą tu po nowe umiejętności, a zostają dla rozmów, znajomości i poczucia, że mają swoje miejsce.



Przy jednym stole ktoś nawleka, ktoś poprawia wzór, ktoś pokazuje sąsiadce, jak ułożyć materiał. Rękodzieło jest pretekstem. Rozmowa zaczyna się sama. Tak wyglądają spotkania seniorów w Domu Sąsiedzkim. Raz są warsztaty tkackie, innym razem motanki, gotowanie albo zajęcia cukiernicze. Program się zmienia, ludzie zostają ci sami. I właśnie to jest tu najważniejsze.

- Najbardziej lubię to, że możemy się tutaj spotkać. Czasem przychodzę z myślą, że nauczę się czegoś nowego, a wychodzę przede wszystkim z dobrym humorem. No i zawsze jest o czym porozmawiać - mówi jedna z uczestniczek.

 

NIE TYLKO ZAJĘCIA

Na warsztatach powstają konkretne rzeczy. Tkaniny, lalki motanki, wypieki, pierogi, desery. Ale efekt końcowy nie jest jedynym powodem, dla którego seniorzy wracają na kolejne spotkania. Przy pracy pojawiają się rozmowy. Ktoś coś podpowie, ktoś opowie własny sposób, ktoś przyniesie pomysł z domu. W ten sposób zajęcia przestają być tylko zajęciami. Powstaje grupa.


Reklama

 

Reklama

PIEROGI, ROGALIKI I „JAGODOWY ZAWRÓT GŁOWY”

Dużo miejsca zajmują spotkania kulinarne. Podczas warsztatów „Mazurskie smaki” seniorzy lepili pierogi z jagodami. Były też rogaliki z nadzieniem i zajęcia cukiernicze poświęcone deserom oraz monoporcjom. Jednym z ostatnich spotkań był „Jagodowo-drożdżowy zawrót głowy”. Najpierw pracowały ręce, potem piekarnik. Na końcu został zapach drożdżowego ciasta i stół, przy którym nikt nie spieszył się do wyjścia. Takie momenty najlepiej pokazują, po co powstał Dom Sąsiedzki. Nie po to, żeby tylko wypełnić czas. Po to, żeby być razem.

 

„POWSTAJE COŚ WIĘCEJ NIŻ WARSZTATY”

Organizatorzy przyznają, że właśnie relacje są największą wartością tych spotkań.

- Na warsztaty przychodzą osoby z różnymi zainteresowaniami i doświadczeniami, ale bardzo szybko okazuje się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Jedni coś pokazują, inni podpowiadają, ktoś przynosi swój pomysł. I tak powstaje coś więcej niż warsztaty. Powstaje grupa, a tak naprawdę wspólnota, która po prostu lubi być razem - podkreśla Dorota Poniatowska, przedstawicielka Stowarzyszenia „Nasza Szczycieńska Ziemia”.

 

To nie jest więc miejsce, w którym seniorzy są wyłącznie odbiorcami gotowej oferty. Współtworzą spotkania. Przynoszą własne doświadczenia, umiejętności i pomysły. Z czasem zaczynają też czekać nie tylko na temat kolejnych zajęć, ale przede wszystkim na ludzi, których tam spotkają.

 

MIEJSCE, DO KTÓREGO CHCE SIĘ WRACAĆ

Dom Sąsiedzki działa dzięki prostemu mechanizmowi. Jest stół. Są materiały, przepis albo krosno. Ktoś zaczyna pracę. Ktoś obok pyta, jak to zrobić. Po chwili zaczyna się rozmowa. I właśnie z takich drobnych sytuacji buduje się coś, czego nie da się wpisać w harmonogram zajęć. Znajomości. Poczucie obecności. Wspólnota. Bo w Domu Sąsiedzkim seniorzy nie przychodzą tylko po to, żeby coś zrobić. Przychodzą po to, żeby być razem.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama