Jednego dnia lepią pierogi, innego tkają, robią motanki albo uczą się przygotowywać desery. Ale w Domu Sąsiedzkim przy Stowarzyszeniu „Nasza Szczycieńska Ziemia” najważniejsze dzieje się między zajęciami. Seniorzy przychodzą tu po nowe umiejętności, a zostają dla rozmów, znajomości i poczucia, że mają swoje miejsce.
Przy jednym stole ktoś nawleka, ktoś poprawia wzór, ktoś pokazuje sąsiadce, jak ułożyć materiał. Rękodzieło jest pretekstem. Rozmowa zaczyna się sama. Tak wyglądają spotkania seniorów w Domu Sąsiedzkim. Raz są warsztaty tkackie, innym razem motanki, gotowanie albo zajęcia cukiernicze. Program się zmienia, ludzie zostają ci sami. I właśnie to jest tu najważniejsze.
- Najbardziej lubię to, że możemy się tutaj spotkać. Czasem przychodzę z myślą, że nauczę się czegoś nowego, a wychodzę przede wszystkim z dobrym humorem. No i zawsze jest o czym porozmawiać - mówi jedna z uczestniczek.
NIE TYLKO ZAJĘCIA
Na warsztatach powstają konkretne rzeczy. Tkaniny, lalki motanki, wypieki, pierogi, desery. Ale efekt końcowy nie jest jedynym powodem, dla którego seniorzy wracają na kolejne spotkania. Przy pracy pojawiają się rozmowy. Ktoś coś podpowie, ktoś opowie własny sposób, ktoś przyniesie pomysł z domu. W ten sposób zajęcia przestają być tylko zajęciami. Powstaje grupa.
PIEROGI, ROGALIKI I „JAGODOWY ZAWRÓT GŁOWY”
Dużo miejsca zajmują spotkania kulinarne. Podczas warsztatów „Mazurskie smaki” seniorzy lepili pierogi z jagodami. Były też rogaliki z nadzieniem i zajęcia cukiernicze poświęcone deserom oraz monoporcjom. Jednym z ostatnich spotkań był „Jagodowo-drożdżowy zawrót głowy”. Najpierw pracowały ręce, potem piekarnik. Na końcu został zapach drożdżowego ciasta i stół, przy którym nikt nie spieszył się do wyjścia. Takie momenty najlepiej pokazują, po co powstał Dom Sąsiedzki. Nie po to, żeby tylko wypełnić czas. Po to, żeby być razem.
„POWSTAJE COŚ WIĘCEJ NIŻ WARSZTATY”
Organizatorzy przyznają, że właśnie relacje są największą wartością tych spotkań.
- Na warsztaty przychodzą osoby z różnymi zainteresowaniami i doświadczeniami, ale bardzo szybko okazuje się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Jedni coś pokazują, inni podpowiadają, ktoś przynosi swój pomysł. I tak powstaje coś więcej niż warsztaty. Powstaje grupa, a tak naprawdę wspólnota, która po prostu lubi być razem - podkreśla Dorota Poniatowska, przedstawicielka Stowarzyszenia „Nasza Szczycieńska Ziemia”.
To nie jest więc miejsce, w którym seniorzy są wyłącznie odbiorcami gotowej oferty. Współtworzą spotkania. Przynoszą własne doświadczenia, umiejętności i pomysły. Z czasem zaczynają też czekać nie tylko na temat kolejnych zajęć, ale przede wszystkim na ludzi, których tam spotkają.
MIEJSCE, DO KTÓREGO CHCE SIĘ WRACAĆ
Dom Sąsiedzki działa dzięki prostemu mechanizmowi. Jest stół. Są materiały, przepis albo krosno. Ktoś zaczyna pracę. Ktoś obok pyta, jak to zrobić. Po chwili zaczyna się rozmowa. I właśnie z takich drobnych sytuacji buduje się coś, czego nie da się wpisać w harmonogram zajęć. Znajomości. Poczucie obecności. Wspólnota. Bo w Domu Sąsiedzkim seniorzy nie przychodzą tylko po to, żeby coś zrobić. Przychodzą po to, żeby być razem.
Radni ustalają jakiego tu następnego wała wykręcić przed końcem kadencji żeby prezydent z PO jak swój niemiecki lider przytulił kolejną kopertę
Avio
2026-08-17 06:41:39
A gościem specjalnym będzie Rafał Trzaskowski i będą uczyć jak opilowywać katolików z przywilejów...
Heniek
2026-08-16 21:29:14
Piszę raz jeszcze, bo tygodnik chyba kasiorę dostał i negatywnych komentarzy nie publikuje. Wysypisko śmieci nam robią i mamy się z tego cieszyć?
Wolf
2026-08-15 10:46:58
Żeby tylko ta współpraca z Akademia Policji nie skończyła się tak jak projekt Inoopolice z WSPol wtedy Ile tys. umoczono. Przewodniczący Pan Łachacz powinien wiedzieć najlepiej.
HT
2026-08-14 22:58:03
Chore przepisy i chory rząd , czekamy na wybory
Robo
2026-08-14 20:28:20
Oszukac przeznaczenie 2 po szczyciensku
Tytus
2026-08-13 19:17:39
Uciekł?? Nawet przez chwilę medal nie był w jego zasięgu. Kolejna wycieczka
Judge
2026-08-13 11:45:56
To dopiero inwestycja! Szrotowisko świata na Mazurach! Sukces godny mistrzów!
wolf
2026-08-12 16:41:38
dajcie mu kolejny zakaz, pa ja ce. a ta droga to co to? szutrówka? to ile mozna zap.lać po szutrówce???
Klasyk
2026-08-12 10:57:58
No tak. Uzurpator pałacu prezydenckiego ułaskawił kibola. Ironia autora jest o tyle ciekawa, że pomija najważniejszy szczegół: Staruch nie został skazany za pobicie, gangsterkę czy działalność przestępczą, lecz za przebywanie w niewłaściwym sektorze, mimo że Motor Lublin wydał na to zgodę, a sąd kompletnie tego szczegółu nie uwzględnił. Można być przeciwnikiem ułaskawienia, ale warto zachować proporcje. Zastanawia mnie również, dlaczego podobnego oburzenia u szanownego Pana nie wywołują afery dotyczące pieniędzy publicznych: Pokoje vip, holendernie zarobki lekarzy, czy ostatni temat okradanie powodzian. W takim zestawieniu ułaskawienie człowieka ukaranego zakazem stadionowym wygląda raczej na temat zastępczy niż problem pierwszej wagi. Pozdrawiam.
XxX
2026-08-11 06:21:20