Sukces czy klapa? Zdania internautów, mieszkańców i obserwatorów są podzielone. Sami uczestnicy mówią: „Petarda!”. Mowa o Festiwalu Jedwabno Mazury 2025. Z oficjalnych danych wynika, że w wydarzeniu wzięło udział ponad 1000 osób. Festiwal miał kosztować ponad 500 tys. zł. Wpływy ze sprzedaży biletów, reklam, odliczeń... to około 300 tys. zł. Gmina Jedwabno zaryzykowała. Szukała nietypowej promocji. Czy festiwal odbędzie się za rok?
Fatalna pogoda – to główny powód, dla którego w wydarzeniu mogło wziąć udział dużo mniej osób, niż zakładał organizator – Gmina Jedwabno. Deszcz i temperatura na poziomie 5–8 stopni skutecznie odstraszyły wielu fanów muzyki: Thomasa Andersa (Modern Talking), Kamila Bednarka, Papa D, czy Bartosza Abramskiego i zespołu Black Minds. Ci, którzy zjawili się w piątek, 16 maja w Jedwabnie, wskazują pozytywy.
– Wydarzenie petarda! – śmieje się Katarzyna Mielecka, która dotarła na koncert aż z Gdańska. – Przyjechałam tu wspólnie z mężem. Zespół Modern Talking to nasza młodość. Thomas Anders daje radę, choć widać, że czas zrobił swoje – śmieje się. – Udało nam się zrobić z nim nawet zdjęcie. Będzie pamiątka.
– Mimo tej pogody na scenie i pod nią była energia, znakomite nagłośnienie – dodaje z kolei Mateusz Sierak z Ciechanowa. – Szkoda, że jest tak zimno, bo ten festiwal ma naprawdę ogromny potencjał. Dla mnie mógłby być dwu-, trzydniowy. Gmina jest przepiękna, fajna przyroda, gdyby tu dookoła tego stadionu zrobić pole namiotowe i byłaby fajna pogoda, to jestem pewien, że mogłoby się bawić kilka tysięcy osób. Dobór gwiazd – rewelacyjny. Szkoda, że pogoda podcięła skrzydła organizatorom.
Tu warto jednak wspomnieć, że od blisko ćwierćwiecza takiej majowej zimnicy nie było. Tuż po festiwalu w sieci „wylała się” fala komentarzy. Rozłożyła się pół na pół. Krytykanci zarzucają marnotrawstwo środków, niegospodarność władzom gminy, zły dobór artystów...
Co na to pomysłodawca i inicjator Festiwalu Jedwabno Mazury 2025, wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak?
Jak pan ocenia Festiwal Jedwabno Mazury 2025?
Może zacznę od faktów. Z naszych danych wynika, że wzięło w nim udział ponad 1000 osób. Przy tej pogodzie uważam to za naprawdę bardzo dobry rezultat. Gdyby to była impreza otwarta, a nie biletowana, to zapewne byłoby jeszcze więcej osób, ale ktoś musi przecież wyłożyć na to pieniądze.
Wyłoży je Gmina Jedwabno. Zaryzykowaliście. Opłacało się? Po co w ogóle gminie taki festiwal?
Słyszałem, że ten festiwal kosztuje 1 mln zł. W internecie pojawiają się różne nieprawdziwe informacje. I jak to bywa – najczęściej od osób, które w ogóle nie uczestniczyły w tym wydarzeniu. Internet daje „wolność” również do pisania głupot.
Ile kosztowała zatem organizacja Festiwalu Jedwabno Mazury 2025?
Około 500 tys. zł. Wpływy ze sprzedaży biletów, sponsorów, odliczeń... to około 300 tys. zł.
Przy 1000 uczestników przychód na poziomie 300 tys. zł to chyba wcale nie jest taki zły wynik?
To prawda. Zorganizowanie dożynek gminnych czy Dni Jedwabna przy minimalnym zaangażowaniu to wydatek ponad 100 tys. zł. Ostatnie dożynki gminno-powiatowe kosztowały 450 tys. zł, z czego aż 350 tys. zł musiała wydać nasza gmina. Owszem, wydarzenie było darmowe, ale nie dało tak wielkiej promocji naszej gminie, jak festiwal. Przez wiele miesięcy o Jedwabnie było głośno właśnie za sprawą festiwalu i gwiazd, które miały tu wystąpić.
Ponowię pytanie. Po co w ogóle gminie taki festiwal?
To wydarzenie ma ogromny potencjał promocyjny. A nasza gmina potrzebuje takiej promocji. To szansa na rozwój, zwiększenie ruchu turystycznego, ale też pozyskanie nowych mieszkańców. Takie wydarzenia potrafią zrobić dobrą robotę. My trochę mieliśmy pecha, bo zawiodła pogoda, ale i tak uważam, że cel został osiągnięty. Gdyby warunki atmosferyczne były inne, zapewne nie dołożylibyśmy do tego przedsięwzięcia. Ale czasami trzeba zaryzykować.
To ryzyko będzie kosztowało budżet gminy około 200 tys. zł...
Liczymy wszystko w tej chwili i będziemy analizowali to wydarzenie. Na pewno efekt promocyjny został osiągnięty. Byliśmy – jako gmina i festiwal – widoczni w Ostrołęce, Ciechanowie, Mławie, na Mazowszu, czyli na tych obszarach, z których możemy pozyskać największy ruch turystyczny. To ważne. Owszem, koszty jakieś są. Ale patrząc na wpływy, czyli 300 tys. zł, przy tak fatalnej pogodzie – to jest dobry wynik. Nigdy naszej gminie nikt takich pieniędzy nie dał na organizację wydarzenia. A to pokazuje, że nasza gmina ma naprawdę duży potencjał.
Czyli za rok będzie druga edycja?
Tego na razie nie wiem. Są różne systemy organizowania takich przedsięwzięć. Być może takie duże festiwale będą u nas co dwa albo trzy lata. O tym będę dyskutował z radą gminy, ale i urzędnikami. Festiwal Jedwabno Mazury 2025 był dla nas nowym doświadczeniem, ale naprawdę nie nazwałbym go klapą, jak piszą niektórzy internauci. Wiem, co mówiły osoby, które się na nim bawiły. Były zachwyty. Problemem była pogoda i termin wyborów prezydenckich. Ale tego nikt nie mógł przewidzieć. Niestety. Pewne jest to, że gminie Jedwabno taka promocja turystyki jest potrzebna. Takie jest moje głębokie odczucie. Robimy małe imprezy, ale potrzebujemy też czegoś dużego, przynajmniej od czasu do czasu. I fajnie byłoby, aby Festiwal Jedwabno Mazury stał się taką marką. Inna rzecz, że trzeba przeanalizować to, co się wydarzyło, z oczekiwaniami mieszkańców. Być może powinno być to wydarzenie bezpłatne, organizowane co kilka lat. Być może. Będziemy o tym dyskutowali. Wiem, że mamy ogromny potencjał. Jestem oszczędnym człowiekiem z zasady i jestem przekonany, że gdyby pogoda dopisała, to to przedsięwzięcie by się spięło finansowo. I podkreślę raz jeszcze – nie postrzegam tej imprezy jako klęski. Przyniosła ona nam 300 tys. zł, i to przy tak niesprzyjających warunkach. To pokazuje, jak wielki potencjał ma Gmina Jedwabno.
To, co przeczytałeś online, to tylko ułamek tego, co przygotowaliśmy dla Ciebie w najnowszym papierowym wydaniu „Tygodnik Szczytno”. Każdy czwartek to nowa dawka intrygujących tematów, lokalnych historii i ekskluzywnych materiałów, których nie znajdziesz nigdzie indziej.

Lokalna gazeta to Twoje źródło wiedzy o regionie. Sięgnij po „Tygodnik Szczytno” i bądź na bieżąco z tym, co dzieje się wokół Ciebie.
Twój powiat, Twoje historie – czytaj z nami co tydzień.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23