Piątek, 4 Kwiecień
Imieniny: Pankracego, Renaty, Ryszarda -

Reklama


Reklama

Tragedia w Karwicy wstrząsnęła Świętajnem: - Nie chcemy takiej tragedii u nas!


Mieszkańcy gminy Świętajno są głęboko poruszeni tragicznym wypadkiem w sąsiedniej Karwicy, gdzie pod pociągiem zginęło pięć osób, w tym dwoje dzieci 3 i 6 lat. Obawiają się, że podobna tragedia może wydarzyć się u nich, jeśli nie zostaną podjęte natychmiastowe działania na niebezpiecznych przejazdach kolejowych w centrum miejscowości przy ulicach Leśnej i Grunwaldzkiej.



- Ta tragedia mogła wydarzyć się też u nas – mówi wójt Alicja Kołakowska. - Wiem, że mieszkańcy są poruszeni i domagają się od władz PKP ustawienia rogatek na dwóch naszych przejazdach przy ulicach Grunwaldzkiej i Leśnej. Sama sygnalizacja świetlna nic nie da.

 

- Patrząc na to, co wydarzyło się w Karwicy, i co systematycznie dzieje się u nas, to PKP igra z ludzkim życiem – mówi pan Mateusz ze Świętajna, który poprosił naszą redakcję o interwencję w tej sprawie. - W Karwicy zginęło 5 osób, bo PKP chciała zaoszczędzić parę złotych i nie zamontowała tam rogatek – denerwuje się. - U nas na Grunwaldzkiej co jakiś czas dochodzi do wypadków. Na szczęście do tej pory kończyło się wyłącznie na zniszczonych samochodach. Ale bywały takie wypadki, że patrząc na wraki samochodów aż trudno było uwierzyć, że uczestnicy przeżyli – opowiada. - Czy będzie trzeba kolejnych ofiar, aby ktoś w końcu zadbał o nasze bezpieczeństwo?

 

Wójt gminy Świętajno Alicja Kołkowska wie o nastrojach mieszkańców w tym temacie.

 

- I wcale się im nie dziwię – mówi. - Bo ileż można czekać na poprawę bezpieczeństwa wiedząc, że do niebezpiecznych zdarzeń dochodzi dość systematycznie. Przejazd na Grunwaldzkiej w ostatnich latach „przyjął” kilka takich wypadków. I naprawdę tylko cudem można tłumaczyć, że nikt tam nie zginął. Jeszcze groźniejszy jest przejazd na ulicy Leśnej. Ta droga prowadzi do ośrodka zdrowia. Jadąc w jego kierunku, z lewej strony kompletnie nic nie widać. Mamy czekać, że ktoś zginie, jak w Karwicy?


Reklama

 

Oba przejazdy w Świętajnie znajdują się w centrum stolicy gminy i są bardzo ruchliwe. Tematem poprawy bezpieczeństwa na nich zajęła się nawet poseł Urszula Pasławska. - My też parę razy interweniowaliśmy w sprawie przejazdu na Grunwaldzkiej, ostatnio w czerwcu – mówi Rafał Wilczek, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Szczytnie. - 26 czerwca dostaliśmy odpowiedź, że jak PKP znajdzie środki to zamontuje tam sygnalizację świetlną.

 

- To kompletnie nie rozwiąże problemu – mówi wprost wójt Alicja Kołkowska. - Tam potrzebne są rogatki. Wiem, że pani poseł Pasławska zaangażowała się w pomoc. To ważne. Ale my tego tematu też nie możemy odpuścić.

 

Te słowa potwierdza sołtys Świętajna Edyta Kopeć.

 

- Mieszkańcy boją się o swoje bezpieczeństwo, a to, co wydarzyło się w Karwicy, jeszcze bardziej spotęgowało ten strach – mówi. - Zarówno Leśna i Grunwaldzka to uczęszczane drogi i mieszkańcy korzystają z nich wiele razy w ciągu doby. Na dodatek są to drogi nie pierwszej kolejności odśnieżania, czyli sypania zimą. Jest tam po prostu groźnie. PKP, policja doskonale o tym wiedzą, bo wypadków było już wiele. Czas, aby ktoś poważnie się tym zajął. Bo nie chcemy u nas takiej tragedii, jak w Karwicy. I ciągle powtarzanie nam, że kiedyś coś zostanie zrobione już nie wystarcza. Mieszkańcy są wściekli.

Reklama

 

Zdaniem naszego rozmówcy pojawia się nawet pomysł, aby zacząć blokować drogę lub przejazd, aby zwrócić uwagę rządzących i władz PKP, że problem jest poważny.

 

- Jeśli w ciągu najbliższych miesięcy nic się nie zimni, to wyjdziemy na ulicę – zapewnia pan Mateusz, który poprosił nas o anonimowość. - W Karwicy zginęła cała rodzina. Nie chcemy takiej tragedii u siebie.

 

Przypomnijmy. W niedzielę (3 listopada) po godz. 17 na niestrzeżonym przejeździe kolejowym we wsi Karwica Mazurska (to granica naszego powiatu i piskiego) osobowe volvo wjechało pod pociąg Intercity relacji Białystok - Gdynia Główna. Zginęło 5 osób jadących autem. Siła uderzenia była tak duża, że samochód został zmiażdżony i nie sposób było od razu podać, kim są ofiary. Auto zostało przepchnięte przez lokomotywę ok. 200 metrów. W poniedziałek (4 listopada) służby wojewody warmińsko-mazurskiego sprecyzowały, że zginęły 3 osoby dorosłe: 63-letni mężczyzna, dwie kobiety w wieku 62 i 29 lat oraz dwoje dzieci w wieku 6 i 3 lat.

 



Komentarze do artykułu

Buka

jak ktoś jest debilem to żadne światełka, barierki, szlabany czy co tam jeszcze nie pomogą

Adrian

wystarczy zatrzymać się i rozejrzeć. W sumie jak widzę lokalnych kamikaze to się nie dziwię. Szczytno-Dźwierzuty 120 km/h, Jerutki-Świętajno-130 km/h, prosta za Wielbarkiem, nd po południu-Warszawa wraca 150 km/h

Wąski

Przecież to proste zatrzymać się rozejrzeć i przejechać nie zatrzymasz się to cię zdmuchnie z torów a jak są światła to jest super i pewno jest znak stop który większość olewa

Kierowca

Jeżdżę codziennie przez te przejazdy i jakoś nie widzę problemu Przecież niwidomi nie jeżdżą tą drogą Nie ubliżając niewidomym

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama