Czy radni “dybią” na gminny budżet i pensję wójta Dariusza Tymińskiego? Czy warto było zostać radną gminy Dźwierzuty, a nawet szefową całej rady? Jak na nadchodzącym półmetku kadencji ocenia efekty pracy dźwierzuckiego samorządu? Kiedy znów zabrzmi strażacka syrena na remizie OSP w Dźwierzutach i dlaczego to ważne? Na te pytania odpowiada Joanna Garlicka, przewodnicząca Rady Gminy w Dźwierzutach.
Niedawne głosowania radnych gminy Dźwierzuty mogą sugerować, że radni ustawili się w kontrze do wójta Dariusza Tymińskiego. Nie podnieśli mu pensji, nie zgodzili się też na wyższe podatki - wszystko na jednej sesji. Rada jest na wojennej ścieżce z wójtem?
Oczywiście, że nie jest, choć na pierwszy rzut oka można odnieść takie wrażenie. Zwłaszcza nie znając realiów gminy i zaistniałej sytuacji. Rada nigdy nie głosuje przeciwko wójtowi, ale przeciw pewnym postanowieniom już tak. Tak właśnie było na ostatniej sesji w sprawie podatków.
Radnym nie spodobało się podniesienie opłat dla przedsiębiorców o 10 procent. Pani również głosowała przeciw. Dlaczego?
To proste. Temat podwyżek podatków na przyszły rok pojawił się dopiero na wspólnym spotkaniu wszystkich komisji przed sesją. Byliśmy zwyczajnie zaskoczeni - przynajmniej ja - i na sesji zagłosowałam przeciw tej uchwale. Wiem - i pozostali radni również - jak ważne są podatki, bo to dochody gminy. Z drugiej strony podnoszenie ich więcej niż prognozowana inflacja - 4,5% zdaje się - jest ewidentnym sięganiem do kieszeni. To nie jest najlepsze rozwiązanie. Tak uważam. W tej sytuacji jasno widać, że jako radni jesteśmy między młotem a kowadłem. Z jednej strony mamy budżet, inwestycje i gminną kasę, a z drugiej oczekiwania mieszkańców, ich domowe budżety i problemy. Jestem bardziej społecznikiem niż politykiem. Wolę stawać po stronie mieszkańców i podejmować decyzje, które są lepsze dla nich.
98 procent firm w gminie to jednoosobowe działalności gospodarcze…
Toteż właśnie. Podniesienie tego podatku aż o 10% na pewno ich sytuacji nie poprawi. Jako gmina i radni powinniśmy skupiać się na pomocy przedsiębiorcom. Nawet jeśli jest to tylko w tym momencie kwestia podatków - zawsze coś. Z czasem może ta pomoc będzie większa, ale musimy operować w ramach tego, co mamy tu i teraz.
Słowem w sprawie przyszłorocznych podatków zabrakło dłuższej, merytorycznej rozmowy wójta z radnymi. Czy tak?
Dokładnie. Myślę, że to element, który powinniśmy szybko poprawić. Komunikacja i rozmowa. Zarówno wójt jak i ⅔ radnych - w tym także ja sama - to osoby debiutujące w tych rolach. Dlatego wiele aspektów naszych obowiązków jest zwyczajnie nowa. Myślę, że powinniśmy więcej ze sobą rozmawiać, zwłaszcza o planach wójta, które wymagały będą decyzji radnych. Nie tylko na samej sesji, ale przed. W większości jesteśmy młodzi stażem. Wójt podejmuje bardzo dużo wątków i inicjatyw. Pracuje dużo i ma podejście menedżerskie do większości spraw. Ale musi dać nam szansę - społecznikom - za wszystkim nadążać i odpowiednio przygotować. Po prostu. O podatkach z pewnością będziemy rozmawiali, padły już nawet pewne propozycje ze strony pani skarbnik i mamy jeszcze na to czas do końca roku. Czekają nas mediacje i myślę, że uda się nam wspólnie osiągnąć optymalne rozwiązanie. Nikt z nas nie chce demolować gminnych finansów, ale musimy myśleć też o budżetach mieszkańców naszej gminy. Tak widzę swoją rolę jako radnej.
Wygląda to zatem tak, że radni starają się podejmować decyzje wedle własnej opinii i z myślą o mieszkańcach. To wymaga dużego zaangażowania w życie gminy. Jak pani to ocenia?
Jak wspomniałam, większość obecnej rady to społecznicy. Są bardzo zaangażowani i odpowiedzialni. Nie wiem jak inni, ale mogę powiedzieć za siebie: zdarza się, że przed sesją nie śpię.
Aż tak się pani przejmuje? Przecież praca w samorządzie to nie jest dla pani nowość…
To prawda. Pracowałam w Urzędzie Gminy w Dźwierzutach przez wiele lat. Cztery lata temu pożegnałam się z urzędem i pracuję w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Szczytnie.
Przejmuję się, bo praca radnego jest nie tylko odpowiedzialna, ale też jako osoba publiczna radny poddawany jest ocenie mieszkańców i krytyce. A ta - zwłaszcza w internecie - nie ma wiele wspólnego w krytyką konstruktywną. To najczęściej jest po prostu hejt. To trudne dla osoby będącej społecznikiem, wrażliwej na zdanie innych. Na początku bardzo przeżywałam każdy komentarz. Teraz mniej. Próbuję się udopornić, uczę się tego. Politycy mają z tym lżej.
Czy przez to żałuje pani decyzji o starcie w wyborach?
Miewam czasami takie myśli: po co Ci to było… Ale takie wątpliwości mijają, gdy znów zaczyna się działać i kiedy z tego działania wychodzą pozytywne rezultaty. Obiektywnie oceniając warto było. Staram się działać na rzecz ludzi tak, żebym mogła sobie i im spojrzeć w twarz. Myślę, że aby pracować w miarę stabilnie i skutecznie w samorządzie, trzeba znaleźć balans bycia politykiem i społecznikiem. Decyzje z kolei podejmować bardziej sercem - z myślą o innych.
Jest pani zadowolona z tego, co udało się w gminie zrobić? Zaraz stuknie połowa kadencji…
Czuję niedosyt. Jest bardzo mało dofinansowań na inwestycje, zwłaszcza w drogi, z których możemy skorzystać. Łapiemy to, co jest, ale tego jest zdecydowanie za mało. Na samodzielne inwestycje gminy nie stać i to jest frustrujące, bo doskonale wiemy, czego chcą mieszkańcy: dobrze utrzymanych dróg, wodociągów, kanalizacji, sprawnego załatwiania spraw. Czasami prostych rzeczy, jak oświetlenia drogi albo kawałka chodnika, czy ławek przy nim. Rzeczywistość pokazuje, że nawet tak błahe tematy mogą przeciągać się w czasie przez formalności między instytucjami. Niemniej podejmujemy stosowne interwencje i nadajemy sprawom bieg. W końcu zostaną załatwione, ale niestety czas płynie.
Na ostatniej sesji radni Orłowski i Bojanowski złożyli wniosek o zintensyfikowanie budowy gminnych wodociągów z Krajowego Planu Odbudowy… Pieniądze z KPO zostały odblokowane, może to poprawi sprawę inwestycji w gminie?
To bardzo ciekawy wniosek, bo o ile dobrze pamiętam radni, o których pan mówi, sprzeciwiali się ostatnio realizacji z KPO oczyszczalni ścieków i kanalizacji w Popowej Woli. Co się stało, że teraz są za takimi inwestycjami i apelują o nie do wójta? KPO wymaga finansowania z pożyczek i kredytów, bo przyznane środki fizycznie gmina otrzymuje dopiero po realizacji inwestycji. Każdy kredyt to obciążenie dla gminy, a wodociągi nie są tanie. Wniosek słuszny, ale wymaga dogłębnej analizy pani skarbnik i wójta. Oni mają najlepsze rozeznanie w aktualnej kondycji finansowej gminy.
A propos drobnych spraw: syrena na remizie OSP w Dźwierzutach działa już? Na ostatniej sesji dość mocno w imieniu druhów upomniała się pani o to u wójta…
Podobno działa. Została uruchomiona chyba we wtorek, ale nie słyszałam, bo byłam wówczas w Szczytnie, w pracy. I to jest jedna z takich niby błahych spraw, ale jakże istotnych ze względu na nasze bezpieczeństwo. Niby nic, a cieszy i służy. Tak trzymać.
Zapowiadała też pani inspekcję radnych na placu budowy remizy. Kiedy ona nastąpi?
W dniu najbliższej sesji, prawdopodobnie 27 listopada. Z sytuacją zapoznają się radni spoza Dźwierzut. Chcemy, by inwestor zmienił postawę i dokończył prace wcześniej niż sobie to zaplanował, by obiekt nie niszczał. Wiem, że wójt też podjął w tej sprawie działania. Nie wiem jak jego rozmowy i ustalenia z wykonawcą, ale w obiekcie pracować zaczęły osuszacze i pochłaniacze wilgoci. Dobre i to na początek.
Sprawy OSP są dla pani szczególnie bliskie, bo jest pani druhną…
To prawda. Od kiedy wstąpiłam w szeregi ochotniczej straży pożarnej sprawy bezpieczeństwa i ochrona ludności stały się dla mnie bardzo ważne. Można powiedzieć, że straż wciągnęła mnie bez reszty, a na punkcie bezpieczeństwa mam już chyba lekkiego bzika. Jako urzędnik w gminie miałam co prawda kontakt z obroną cywilną i OSP, ale teraz jestem po prostu tego częścią i poświęcam tym zagadnieniom bardzo dużo swojego czasu. Mamy w tym zakresie bardzo dużo do zrobienia i powinniśmy być przygotowani najlepiej jak tylko to możliwe. Zagrożeń jest po prostu zbyt wiele, by być obojętnym. Cieszę się, że mogę i w ten sposób przysłużyć się naszej społeczności jednocześnie robiąc to, co daje mi dużo frajdy.
To dość sporo aktywności jak na jedną osobę. Praca zawodowa, Rada Gminy, OSP… Jest czas na jakieś życie prywatne?
(śmiech) Mało, bo jestem jeszcze urzędnikiem wyborczym w Gminie Szczytno, a jako wolontariusz w weekendy zajmuję się też psami w schronisku. Jestem u nich co tydzień.
Jest coś, czego pani przewodnicząca nie lubi robić?
Nie ma takich rzeczy… Dobra: sprzątać.
Wolny czas - jeśli już go ma - to spędza na …
Najczęściej to “wolne” wypada chwilę przed snem. Staram się wówczas poczytać jakąś “mądrą” książkę…
No tak. Uzurpator pałacu prezydenckiego ułaskawił kibola. Ironia autora jest o tyle ciekawa, że pomija najważniejszy szczegół: Staruch nie został skazany za pobicie, gangsterkę czy działalność przestępczą, lecz za przebywanie w niewłaściwym sektorze, mimo że Motor Lublin wydał na to zgodę, a sąd kompletnie tego szczegółu nie uwzględnił. Można być przeciwnikiem ułaskawienia, ale warto zachować proporcje. Zastanawia mnie również, dlaczego podobnego oburzenia u szanownego Pana nie wywołują afery dotyczące pieniędzy publicznych: Pokoje vip, holendernie zarobki lekarzy, czy ostatni temat okradanie powodzian. W takim zestawieniu ułaskawienie człowieka ukaranego zakazem stadionowym wygląda raczej na temat zastępczy niż problem pierwszej wagi. Pozdrawiam.
XxX
2026-08-11 06:21:20
Przewinalem, nie czytalem. Widzialem tylko w naglowku, ze znowu o prezydencie. To jakas choroba przesladowcza. Czemu ten osobnik np o Tfusku nue pisze bo jest o czym pisac. Kompleksiki wychodza i zazdrosc po prostu. Smutne bo z wiekiem czlowiek powinien madrzec a nie odwrotnie...
Romek
2026-08-10 19:47:13
A czemu ów felietonista jest taki tajemniczy? Ani nazwiska, ani wizerunku... Inni nie są tak wstrzemięźliwi. Choć trzeba przyznać, że wbrew zapowiedzi, tekst jest dość obiektywny. Co prawda nie do końca to felieton, ale niech tam...
massakra
2026-08-10 16:39:48
A daj pan już spokój prezydentowi, masz pan chyba obsesję na jego punkcie, wiem, że pan jako ,,zielony\", czyli z ugrupowania które cofa Europę, nie głosował na niego, ale było ponad 10 milionów Polaków, którzy jego wybrali. The end.
Jerry
2026-08-10 15:02:31
Fajna impreza????
Piotr Łuka
2026-08-10 13:59:37
Zamiast pisać o szkopach którzy zabili 6 Milionów Polaków, może warto skrobnąć, że na Wołyniu odkryto szczątki brutalnie i bestialsko zamordowanych przez Ukraińców 55 osób, w tym 26 dzieci...czy o tym nie warto wspominać?
Polak
2026-08-10 08:15:32
Brawo dziewczyny!
Karolina z Łuki
2026-08-09 19:57:28
Dopuszcie, ze sfinansowano to z tak krytykowanego Polskiego Ladu. Jak ladnie sie teraz wszysxt do zdjec usmiechaja
Romek
2026-08-09 04:38:26
6400zł brutto podstawy dla dyrektora? To żart?
Mateusz
2026-08-08 03:52:05
Uwielbiam Mazury, szczególnie południowe. Z ubolewaniem stwierdzam, ze wiele domów starej zabudowy zostało przerobionych współcześnie wręcz barbarzyńsko. Typowe, cenne lokalnie domy mazurskie, z jasnymi elewacjami, detalami i czerwoną dachówką na nowocześnie szaro. W wielu miejscowościach, np. ładnym Świętajnie, np. przy Kościelnej, Mickiewicza. Dosadne słowo, ale w niektórych przypadkach prawdziwe.
Anonim
2026-08-08 00:49:22