Nie będzie zamknięcia cmentarza w Małszewie. Rada Gminy Jedwabno, po burzliwej dyskusji i pełnym emocji wystąpieniu jednej z mieszkanek, podjęła uchwałę o pozostawieniu obecnego statusu nekropolii. Za decyzją głosowało 12 radnych. Sprawa – jak przyznawali sami uczestnicy sesji – była jedną z trudniejszych w tej kadencji.
Punktem zapalnym był wniosek mieszkanki Małszewa o formalne zamknięcie nieczynnego cmentarza i przekształcenie go w miejsce pamięci. Jak uzasadniała, cmentarna działka sąsiaduje z gospodarstwem rolnym, którego rozwój – jej zdaniem – utrudnia obowiązujący status terenu.
Komisja Skarg, Wniosków i Petycji, kierowana przez Grażynę Jaguszewską, po analizie dokumentów i stanowiska wójta, nie przychyliła się do prośby.
– Wniosek nie zasługuje na uwzględnienie – stwierdziła komisja, uzasadniając, że teren może w przyszłości pełnić funkcję rezerwowego miejsca pochówku, bo tych w gminie brakuje.
Wójt Sławomir Ambroziak poparł to stanowisko.
– Nie możemy dziś przewidzieć, czy w przyszłości będzie możliwe utworzenie nowego cmentarza – tłumaczył, wskazując na ograniczenia związane z obszarem Natura 2000 i skomplikowane procedury środowiskowe. – Trzeba chronić to, co już istnieje – dodał.
Nie zabrakło jednak głosu sprzeciwu. Głos zabrała pani Bożena, mama wnioskodawczyni. – Nie kwestionuję decyzji wójta, ale chcę jasno powiedzieć: mieszkańcy Małszewa nie mieli możliwości wypowiedzieć się w tej sprawie – mówiła. – Nie było konsultacji.
Podczas sesji wielokrotnie wracano do kwestii formalnych. Wójt przypomniał, że dokument z 1984 roku, w którym Wojewódzka Rada Narodowa uznała cmentarz za „nieczynny”, nie oznacza jego zamknięcia. – Zamknąć może go jedynie Rada Gminy – podkreślał.
Zwrócił też uwagę, że na terenie gminy podobne dyskusje już się toczyły – m.in. w Rekownicy, Kocie i Jedwabnie. – W każdej z tych spraw pojawiały się emocje, a decyzje wymagały rozwagi i poszanowania tradycji – mówił.
Wystąpienie pani Bożeny nadało ton dalszej dyskusji. Kobieta podkreślała, że nie ma pretensji do władz, ale czuje się pominięta w procesie decyzyjnym.
– Czekaliśmy na odpowiedź trzy miesiące, nie wiedząc, co dzieje się z naszym wnioskiem. Gdybyśmy otrzymali informację o przedłużeniu terminu, mielibyśmy więcej czasu na inne działania – tłumaczyła.
Przewodnicząca Rady Elżbieta Brzóska odpowiadała spokojnie: – Komisja ma prawo rozpatrywać petycję do trzech miesięcy. Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami.
Wójt natomiast apelował o zrozumienie. – Tematy cmentarzy w gminie są trudne i wielowątkowe. Musimy patrzeć szerzej – dodał.
Radni, w tym członkowie komisji, powoływali się na interes publiczny i znaczenie miejsc pamięci. – Nawet nieczynny cmentarz jest symbolem – mówiła radna Grażyna Jaguszewska. – Nie możemy działać wbrew mieszkańcom – dodała.
Według władz, to właśnie opinia sołtysa Małszewa – że mieszkańcy nie chcą zamknięcia – przesądziła o rekomendacji komisji. Nie wszystkim jednak taka forma konsultacji wystarczyła.
– Sołtys powinien zwołać zebranie wiejskie, by mieszkańcy mogli formalnie się wypowiedzieć – mówiła pani Bożena. - Tego zabrakło. I być może wypowiedzieliby się, tak jak rada. Tego nie kwestionuję. Ale tej szansy nie mieliśmy.
Dyskusję zakończyła przewodnicząca rady, przypominając, że cmentarz w Małszewie ma nie tylko wymiar prawny, ale i historyczny.
– To miejsce, gdzie spoczywają przodkowie mieszkańców – niezależnie od wyznania. Dla mnie wystarczy, że choć jedna osoba powie: „chcę tu spocząć”. Uszanujmy to – podkreśliła.
Rada Gminy zagłosowała jednogłośnie – 12 radnych było „za” pozostawieniem cmentarza w obecnym statusie. Decyzja formalnie kończy sprawę, ale pozostawia kilka pytań. Wśród nich – kwestia przejrzystości konsultacji i reprezentatywności głosu mieszkańców. W Małszewie zapewne jeszcze długo będzie się o tym mówiło. Bo jak pokazała ta sesja, cmentarz to nie tylko ziemia, ale pamięć – i emocje, które trudno zamknąć uchwałą.
Zbyszek
Dobrze się stało, ma być i ma zostać cmentarz, na chłopski rozum to pewnie już się ta działka spodobała tamtejszym sąsiadom tego cmentarza !! nie wiadomo z kont i nie wiadomo jak ci ludzie przyjechali i nagle nie podoba im się cmentarz, i uważam że tylko rdzenni mieszkańcy mogą decydować o tak bardzo poważnych sprawach jakim jest cmentarz, a nie przyjezdni psełdo mieszkańcy i letnicy większość z Warszawy mieli by decydować o tak drażliwej sprawie jakim jest stary, zabytkowy cmentarz, sołtys zrobił tak jak powinien i Rada Gminy również.
Jacek
Niestety wszystkie działania władz Sołectwa i Gminy w tej sprawie miały cechy manipulacji społecznej. To było widać i czuć, czuję się obrzydliwie i tego nie wolno robić. Wystarczyło wysłuchać mieszkańców.