Moje artykuły pt. KONTENT CZY IRYTOWAĆ SIĘ?, które publikowałem w październiku 2023 r. w Tygodniku Szczytno zaciekawiły czytelników, gdyż otrzymałem wiele miłych maili. Prywatne rozmowy potwierdziły mój kierunek, więc postanowiłem sukcesywnie powracać do tematu. Poprzednio starałem się pokazać zarówno negatywy, jak i pozytywy w naszym powiecie, dlatego też dalsze wydarzenia w gminie, w mieście i w powiecie będą pretekstem do rozwiewania zmowy milczenia lub przekazywaniem wieści z własnym komentarzem.
W szczycieńskim powiecie media odgrywają szczególnie ważną rolę w przekazywaniu zarówno pozytywnych jak i negatywnych wieści. Są nie tylko nośnikiem informacji, ale także fundamentem w kształtowaniu i przeobrażaniu poglądów wśród społeczeństwa. Również są skarbnicą wiedzy o teraźniejszości, jak i przeszłości.
Specyficznym typem mediów jest nasza prasa lokalna, w tym Tygodnik Szczytno, Kurek Mazurski i Nasz Mazur. Faktem jest, że na powstanie TS i KM i obecny ich kształt wpływ miały ustalenia Okrągłego Stołu przypadające na rok 1989. Zniesiono wówczas cenzurę, zlikwidowano Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk oraz koncern prasowo-wydawniczy RSW Prasa-Książka-Ruch.
Od 1990 roku system informacji nabrał pluralistycznego i zdecentralizowanego charakteru. Dziś mogę śmiało stwierdzić, że wolna prasa to również i nasza prasa lokalna, która jest głównym informatorem w naszym powiecie oraz pełni swego rodzaju funkcję kontrolną. Więc bez kozery powiem, że i ja niejednokrotnie wpadam w zachwyt, a jednocześnie dręczę się po przeczytaniu wybranych wiadomości.
Szczególnie w ostatnich latach na topie jest, gdy mówi się o seniorach. Ucieszyłem się na wieść, że nasz kontrowersyjny budynek na ul. Pułaskiego 10 w Szczytnie przejdzie kapitalny remont kosztem ponad 2 mln zł. Z drugiej strony boli mnie jako seniora, że wokół tego budynku toczą się lokalne gry polityczne, a wszystkich seniorów wrzucono do jednego worka, podczas gdy w Szczytnie i całym powiecie funkcjonuje wiele różnych stowarzyszeń, zrzeszających seniorów bądź działających na ich rzecz.
Każde stowarzyszenie jest niezależne i samodzielne, mające oddzielne siedziby. Nie wspominam o seniorach nie stowarzyszonych, których jest większość i de facto do polityki lokalnej nie chcą się w tym temacie wtrącać.
Teraz z innej beczki - byłem w siódmym niebie uczestnicząc w pikniku rodzinnym „Dzień Szczycieńskiego Jelenia”, który odbył się 1 października 2022 roku w gospodarstwie agroturystycznym w Sasku Małym. Niby nic dodać i nic ująć, bo wybór miejsca okazał się strzałem w dziesiątkę, publika dopisała, a organizatorzy czynili wszystko, żeby wywiązać się z zapowiedzianego programu.
Była to pierwsza tego pokroju impreza w naszym powiecie (nie wspominając o imprezie Dzik kontra Świnia w Świętajnie czy też o Konkursie Sygnalistów w Spychowie, bo Powiatowy Hubertus nie wiem dlaczego, ale nie odbył się w 2023 roku), więc i bez kilku wpadek nie mogło się obyć. Przede wszystkim zabrakło pocztów sztandarowych z siedmiu kół łowieckich, gdyż dwa bardzo skromnie się prezentowały na piedestale.

Po drugie, absurdalne było wręczanie odznaczeń, medali i krzyży przedstawicielom dwóch kół tj. z „Jelenia” i „Rogacza”, tak jakby w pozostałych kołach brak było działających nemrodów. Ale gdy ma się swojego członka działającego na szczytach władzy PZŁ to nie dziwota! Po trzecie, nie dopisało masowe przybycie myśliwych, ale w przyszłym roku, jak mnie zapewnił starosta szczycieński, gdy piknik zostanie połączony z POWIATOWYM HUBERTUSEM, to masówka wyjdzie poza bramy ujeżdżalni w Sasku Małym.
Po czwarte, należy zwiększyć ilość miejsc z wydawaniem gulaszu z jelenia, bo kolejka chętnych przerosła oczekiwania. No i moja ostatnia sugestia, w przyszłym roku imprezę należy zorganizować w sobotę, bo w niedzielę większość wcześniej umykała, myśląc o poniedziałkowym rannym wstawaniu.
Sposępniałem, że skończyły się letnio–jesienne gminne jarmarki, wiejskie festyny i pikniki. Jestem ciekaw, co w przyszłym roku wymyślą lokalni gospodarze żeby wybić się na czoło imprez. Wiadomo, że królową festiwali i jarmarków była i będzie kulinarna potrawa. W naszym powiecie już niby wszystko wymyślono, bo w Olszynach królowała dynia, w Wielbarku grzyby, knedle w Dźwierzutach, smażony kartoflak w Szczytnie, gulasz z jelenia w Sasku Małym, wyroby z dzika i przeróżne przysmaki KGW w Świętajnie, dziczyzna w Spychowie, a w Rozogach smaki pogranicza… Pożyjemy, zobaczymy.
Ucieszyłem się na wieść o ogólnopolskiej akcji #sadziMY, która odbyła się 2 i 3 października. W poniedziałek i wtorek wszystkie nadleśnictwa wręczały nieodpłatnie sadzonki. W całym kraju rozdano aż milion młodych drzewek. Była to już trzecia edycja tej akcji. Dręczę się myślą, czy wszystkie nasze nadleśnictwa uczestniczyły w tej akcji i czy była ona dostatecznie rozpropagowana, bo sąsiad napomknął mi, że chętnie by dosadził drzewek, ale o chwalebnym przedsięwzięciu dowiedział się po terminie.
Osobiście jestem rozgrzeszony, teren przydomowy mam już szczelnie obsadzony, a z sadzenia drzew i krzewów wywiązałem się z nawiązką. Już jako uczeń szkoły podstawowej nr 3 w Szczytnie, wielokrotnie uczestniczyłem w akcji „1000 drzew na 1000 lecie Państwa Polskiego”. Należy pamiętać, że prowadzenie zadrzewień w Polsce i to na większą skalę zapoczątkowała rządowa decyzja z 1950 roku.
Jeszcze szybszy rozwój zalesienia stworzyła uchwała Rady Ministrów nr 90 z 5 marca 1959 roku. Podjęto ją w związku z obchodami tysiąclecia Państwa Polskiego i wówczas nie tylko „1000 szkół na 1000-lecie” było hasłem przewodnim. W następnych latach modne były czyny społeczne, więc – czy chciałem, czy nie - musiałem uczestniczyć w zakładowych niedzielnych zadrzewianiach podmiejskiego terenu. Później wielokrotnie, jako myśliwy, obsadzałem enklawy leśne, zręby, przesmyki i nieużytki śródleśne. Nie wspominam o zadrzewianiu swoich prywatnych działek.
W całym okresie PRL zasadzono ponad 300 mln sztuk drzew i 400 mln sztuk krzewów. Były to głównie zadrzewienia przydrożne, ale również związane z rekultywacją terenów poprzemysłowych oraz terenów po działaniach wojennych. Dziś i tych liczbach się nie wspomina, ale mówi się, że wadą było ówczesne sadzenie zbyt dużej liczby topoli! Ale nie oszukujmy się i aktualnie nie zamiatajmy śmieci pod dywan, bo stan obecnego zalesienia naszych powiatowych lasów pozostawia wiele do życzenia! Widzę, ile mamy po wyrębach łysych terenów leśnych, czekających na zadrzewienie, ile mamy świeżo obsadzonych przestrzeni, które dopiero za kilkadziesiąt lat będą nasze oko cieszyły. Przypominam sobie sprzed kilku lat, mój humor związany z wycinką lasów – nadal temat jest aktualny.

Faktem jest, że stan naszych powiatowych lasów, zarówno pod względem zdrowotnym, jak i sanitarnym jest lepszy niż średni w województwie, czy też w Polsce. Ale to nie zwalnia nas z obowiązku dbania o nasze dobro społeczne. Mam coś na wątrobie, gdy zerkam na dalszą masową wycinkę, na pożary, na szalejące wiatry powalające najokazalsze drzewa, na wszędobylskie owady. Na chaotyczną zabudowę enklaw leśnych i brzegów śródleśnych jezior oraz nasilanie się ruchu samochodowego w największych kompleksach leśnych. To wszystko niszczy lasy, a kolejne akcje #sadziMY naprawiają zło w niewielkim stopniu. Ale dobre choć to.
Zawsze znajduję zainteresowanie w czytaniu „MOJE TRZY ZDANIA’’ autorstwa pana Wiesława. Tym razem trzecia część akapitu z TS z dnia 5 października 2023 r. nie przypadła mi do gustu, bo młodzież w Szczytnie została ochrzczona jako pruderyjna, absolutnie bezmyślna i do tego nazwana burakami. W części rozumiem pana Wiesława, bo w ferworze zdenerwowania nie zachował obiektywizmu i nie panował nad każdym swoim słowem. Po prostu młodzież szczycieńską zmierzył jedną miarą, po prostu ją glajchszaltował. Wszystko byłoby OK, gdyby złorzeczenia padły na tych, którzy w mieście dewastują, a wtenczas zniszczyli oświetlenie wzdłuż „Małej Bieli”. Ja również mu wtóruję i tę część młodzieży nazywam gorzej, bo łotrami, łajdakami, wandalami i szujami...
Serce mi się uradowało, gdy jako emeryt zostałem telefonicznie zaproszony przez Zakład Gospodarki Komunalnej w Szczytnie na Święto Pieczonego Ziemniaka lub też Dzień Kartofla. Oznajmiono mi telefonicznie, że będzie to spotkanie z emerytami i rencistami. Super sprawa – pomyślałem.
Później dowiedziałem się, że ZGK wspólnie z TBS zaplanowały sporo atrakcji, w tym potańcówkę na świeżym powietrzu, ognisko z kiełbaskami, na którym nie mogło zabraknąć oczywiście głównej gwiazdy, czyli ziemniaka z żaru. Myślę, że wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby... emeryci i renciści nie zawiedli. Zainteresowanie wyraziło niewielu, a na piknik w Nowym Gizewie przybyło jeszcze mniej. Dla ratowania twarzy, a faktycznie skonsumowania zapasów - poratowano się funkcyjnymi pracownikami.
Ale pomimo tej zastępczej frekwencji - piknik był przedni! Muszę usprawiedliwić siebie, że przy moim stanie zdrowia nie w pełni mogłem ze wszystkich atrakcji skorzystać. Przede wszystkim wolałbym tańce przy muzyce z lat 70., a nie dyskotekę przy współczesnych wrzaskliwych utworach dopełnianych całkowicie nowymi nurtami wynajdywanymi przez prezentera mechanicznej muzyki - to już nie dla mnie.
Jako były dyrektor ZGK i doświadczony organizator wielu imprez, głównie plenerów malarskich, proponuję, żeby w przyszłym roku na takowe święto rozsyłać imiennie wydrukowane zaproszenia i to na minimum dwa tygodnie z zapasem. Chciałbym na kolejnym takim pikniku (jeśli się odbędzie) nacieszyć oko pracownikami, którzy za mojego dyrektorowania i przez kolejne 15 lat poodchodzili na emerytury lub są rencistami. Oby więc do jesieni 2024 roku...
Tekst Leszek Mierzejewski
e-mail:leszek.mierzejewski@gazeta.pl
Szacun. Jak ona to zrobila???
Bartek
2026-08-06 04:51:17
pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa
wojt jaskol stasiek
2026-08-04 21:46:50
Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.
W. Nosowicz
2026-08-04 20:31:03
Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.
XxX
2026-08-04 17:21:57
W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?
Waldemar
2026-08-03 18:39:39
\"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.
Polak
2026-08-03 16:17:07
A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?
.
2026-08-03 15:09:16
Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.
Andrzej
2026-07-31 12:18:42
Stac w miejscu?
Jan
2026-07-31 09:18:39
Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.
nikoś
2026-07-30 11:10:01