150 seniorów złożyło wnioski, wsparcie trafiło do 100 osób. Tak wygląda bilans tegorocznej edycji programu „Karta Dobra” w Szczytnie, realizowanego przez Stowarzyszenie „Nasza Szczycieńska Ziemia” we współpracy z Fundacją Biedronki. Za liczbami kryją się konkretne decyzje, trudne wybory i miesiąc intensywnej pracy wolontariuszy.
– To piąty rok programu w naszym mieście. Dla wielu starszych osób to jedyne regularne wsparcie, jakie dostają – mówi Paweł Krassowski, prezes stowarzyszenia.
W tym roku do organizacji wpłynęło 150 wniosków. Kart było 100. Kryterium było jedno: dochód poniżej 1800 zł. Komisja zakwalifikowała 100 osób, 50 trafiło na listę rezerwową.
- Każdy wniosek oznaczał osobną historię: choroby, samotność, leki, rachunki, brak pieniędzy do końca miesiąca - mówi ze smutkiem Paweł Krassowski.
Listopad upłynął pod znakiem pracy. W akcję zaangażowało się 33 wolontariuszy. Przyjmowali dokumenty, kontaktowali się z seniorami, uzupełniali braki, tłumaczyli zasady.
– To były setki rozmów. Ludzie przynosili całe swoje życie. Psychicznie to bardzo obciąża – przyznaje Krassowski.
W tej edycji seniorzy dostali przed świętami po 690 zł – skumulowane środki z trzech miesięcy. Od kolejnych miesięcy wsparcie wynosi 230 zł miesięcznie. Pieniądze można przeznaczyć na żywność, leki i podstawowe potrzeby.
Najtrudniejszy moment to selekcja. Potrzebujących było więcej niż kart. Jedna z osób zakwalifikowanych zmarła przed przekazaniem wsparcia. – W takich programach liczy się nie tylko pomoc, ale też czas – mówią wolontariusze.
Stowarzyszenie podkreśla zasadę braku konfliktu interesów: karty nie trafiają do rodzin zarządu ani wolontariuszy. W przeszłości jeden przypadek naruszenia zakończył się usunięciem osoby z programu.
„Karta Dobra” to program Fundacji Biedronki, ale jego realizacja zależy od lokalnych ludzi. W Szczytnie ciężar organizacyjny bierze na siebie „Nasza Szczycieńska Ziemia”. – To nie rozwiąże wszystkich problemów, ale daje poczucie, że ktoś widzi i pamięta – mówi Krassowski.
Po raz piąty. I znów okazało się, że pomoc działa wtedy, gdy ktoś bierze za nią odpowiedzialność.
Bardzo dobry pomysł. A może tak do każdej trasy jakaś mapka do wydrukowania sobie?
jans
2026-06-09 20:20:57
Widowiskowo wygląda: Plac zabaw dla dzieci w miejscowości Jurgi gm.Pasym. Trawa ma metr wysokości.
Turysta .
2026-06-09 16:59:54
Kim jest Yaugeni Laguna?
2026-06-09 14:15:21
I kto Go teraz zastąpi... Szkoda. Żyć marzeniami, kupić wymarzony obiektyw i nie zdążyć go użyć. Szok.
Jans
2026-06-09 13:07:11
Ciekawe komu zamknięcie tego przystanku przyniesie korzyści...kiedyś nazywano takie coś korupcją.
Polak
2026-06-09 11:10:45
Ale co to za cenzura? Dlaczego Tygodnik wyłączył możliwość komentowania tej sprawy na fejsie? Burmistrz prosił czy pani Dyrektor? To o jednych można pisać a o innych nie można?
Zbynek
2026-06-09 11:06:25
Jaki raj? Ten kto to pisał lub zlecił napisanie, nie ma świadomości o tych szlakach. Te podobno szlaki są słabo oznakowane. Szczególnie jak ktoś nie jest mieszkańcem danego regionu, to może się pogubić. Powinny być poustawiane tabliczki informacyjne jakim kolorem oznaczony jest konkretny szlak. Gdzie jest informacja o tych szlakach? Jeżdżąc od wielu lat po lasach naszego powiatu widzę mało osób, które jeżdżą po tych trasach. Raczej są to osoby które przemieszczają się w konkretnym celu np. nad jezioro. Może dlatego że jest brak informacji.
Rowerzysta
2026-06-09 09:53:37
A czemu Tygodnik wyłączył komentarze na fejsie? Co to za cenzura? Marcin prosił czy pani Dyrektor? To co? O jednych można pisać, a o innych nie wolno??? To jak nie można to i ten artykuł wywalcie.
Zbynek
2026-06-09 08:45:44
Fajnie byłoby zobaczyć trasę na mapce
KAROLINA
2026-06-09 08:09:49
ale JAK TO przecież brakuje milionów rąk do pracy i MUSIMY sprowadzać kolorowych książąt Sawanny
Klasyk
2026-06-09 07:57:25