Do wstrząsającej zbrodni doszło w Księżym Lasku w gminie Rozogi. Sąsiad zastrzelił sąsiada. Jacek Z. oddał dwa strzały – najpierw trafił w plecy, potem z przyłożenia w głowę. Pytań o powody tej tragedii jest wiele. W tle konflikty rodzinne, sąsiedzkie... Czy było to morderstwo, którego dokonał szaleniec, a może ktoś podjudził sprawcę do takiego działania? Czy śledczym uda się ustalić prawdę? Czy poznamy powody śmierci 47-letniego Mirosława B.?
Na początek garść faktów zebranych przez naszych dziennikarzy na temat tej tragedii:
Służby o strzelaninie w Księżym Lasku zostały poinformowane w piątek, 23 sierpnia, o godz. 14:20. Świadkami strzelaniny były dwie kobiety – 29-letnia oraz 57-letnia. Są one kluczowymi świadkami tej tragedii. Z naszych ustaleń wynika, że jedna z kobiet mogła widzieć całą egzekucję. To one poinformowały służby o strzelaninie.
Jako pierwszy na miejscu pojawił się patrol prewencyjny z Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie. Napastnik Jacek Z. wymierzył do funkcjonariuszy i zaczął grozić im śmiercią. 52-letni Jacek Z. znajdował się na jednej z posesji w Księżym Lasku, na której wciąż leżało ciało zastrzelonego 47-letniego Mirosława B. Policjanci nie mogli wejść na posesję. Nie byli też w stanie zweryfikować, czy mężczyzna nie żyje, choć wszystko na to wskazywało.
- Napastnik nie oddał żadnych strzałów do policjantów, jak donosiły niektóre z mediów – mówi Krzysztof Batycki, zastępca szefa szczycieńskiej prokuratury. - Choć zachowywał się bardzo agresywnie – dodaje prokurator.
Wezwano posiłki. W Księżym Lasku i okolicy zaroiło się od funkcjonariuszy z KP Policji w Szczytnie, ale też policjantów z Komendy Wojewódzkiej w Olsztynie oraz ze stolicy. Na miejsce ściągnięto antyterrorystów z Olsztyna oraz jednostkę z Biura Operacji Specjalnych w Warszawie.
Pojawiły się też psy tropiące oraz psy bojowe. Posesja i teren przyległy zostały otoczone przez kryminalnych i uzbrojonych funkcjonariuszy. Chodziło o to, aby Jacek Z. nie wymknął się i nie stwarzał zagrożenia dla innych mieszkańców wsi oraz osób postronnych. Mimo doniesień niektórych mediów, że mężczyzna uciekł i grasuje po okolicy, sytuacja była pod pełną kontrolą służb.
- Takie informacje są bardzo niebezpieczne – mówi prokurator Batycki. - Sugerowałbym niektórym mediom, aby nie potęgowały paniki i opierały się jedynie na sprawdzonych informacjach, bo pogoń za tanią sensacją nie jest dobra w żadnych okolicznościach, a już na pewno w tak niebezpiecznych sytuacjach, z jaką mieliśmy do czynienia w gminie Rozogi.
Na miejsce dojechali policyjni negocjatorzy. Próbowali nawiązać dialog z napastnikiem. Ten nie chciał z nimi rozmawiać. Groził, że jeżeli ktoś zbliży się do niego, to zacznie strzelać.
Mężczyzna cały czas znajdował się na posesji, nerwowo gestykulował oraz wykrzykiwał. Zabarykadował się potem w domu. W sieci krąży film oraz zdjęcie z jego zachowania. Widać na nim, jak napastnik chodzi z długą bronią po posesji i krzyczy. Nagrał go najprawdopodobniej ktoś z sąsiedniej posesji. Zdjęcie i film trafiły również do naszej redakcji.
Próby negocjacji ze strzelcem trwały niemal 15 godzin! Jacek Z. nie chciał jednak współpracować. Około godz. 5:20 zgodził się na przyjęcie paczki z jedzeniem od policjantów. I ten moment wykorzystali oficerowie Biura Operacji Specjalnych.
Do obezwładnienia napastnika został wykorzystany pies bojowy. To on jako pierwszy rzucił się na Jacka Z. i powalił go na ziemię. Chwilę potem morderca był już w rękach policji. Nikt, poza napastnikiem, nie ucierpiał w tej akcji. Było to bardzo dynamiczne zatrzymanie. Policjanci mogli podejść też do ofiary tej strzelaniny. 47-letni Mirosław B. był niestety martwy.
Jacek Z. z urazem szczęki oraz barku trafił, w policyjnej asyście, najpierw na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Szczytnie, potem został przewieziony do szpitala wojewódzkiego w Olsztynie.
Tam odbyło się w poniedziałek, 26 sierpnia, między innymi posiedzenie sądu, na którym zapadła decyzja o trzymiesięcznym areszcie dla strzelca z Księżego Lasku. Obecnie Jacek Z. przebywa w zakładzie karnym w Barczewie.
Czytelnicy „Tygodnika Szczytno” pytają w komentarzach, dlaczego działania służb trwały tak długo? Dlaczego policjanci nie zdecydowali się od razu na dynamiczne zatrzymanie sprawcy?
- Policjanci nie są od zabijania ludzi – mówi nam jeden z funkcjonariuszy. - Sytuacja była bardzo dynamiczna, ale w pełni pod naszą kontrolą. Wymagała oceny, negocjatorzy mieli sporo pracy. Naszym celem jest przede wszystkim bezpieczeństwo ludzi. Gdy to było zapewnione, mogliśmy negocjować ze sprawcą i namówić go do dobrowolnego poddania się. Gdy te próby nie udały się, zdecydowaliśmy się na dynamiczne zatrzymanie. Sprawca żyje, dzięki temu będzie łatwiej ustalić okoliczności tego tragicznego zdarzenia – dodaje.
Ustalenia śledczych
W poniedziałek, 26 sierpnia, odbyła się sekcja zwłok Mirosława B.
- Wykazała ona dwie rany po postrzałach – mówi prokurator Krzysztof Batycki. - Ofiara miała ranę pleców oraz ranę głowy. Ta druga rana powstała na skutek strzału z przyłożenia.
Z naszych informacji wynika, że po pierwszym strzale w plecy Mirosław B. próbował uciekać, ale się przewrócił. Kiedy już leżał, podejrzany podszedł do niego i oddał drugi strzał bezpośrednio w głowę.
Śledczy zabezpieczyli dwie jednostki broni - krótką i długą. Wstępne oględziny wskazują, że była to broń czarnoprochowa.
- Ale w tej kwestii wciąż czekamy na opinię biegłego – dodaje prokurator Batycki. - Nie wykluczamy, że może być inaczej lub że broń była modyfikowana, przerabiana. To będzie ustalane.
Śledczy ustalają też, w jaki sposób Jacek Z. wszedł w posiadanie broni. Choć trzeba dodać, że posiadanie broni czarnoprochowej w naszym kraju jest legalne.
Jacek Z. złożył obszerne wyjaśnienia
Napastnik złożył obszerne wyjaśnienia, ale formalnie nie przyznał się do winy.
– W niedzielę, 25 sierpnia, Jacek Z. usłyszał dwa zarzuty – mówi „Tygodnikowi Szczytno” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski. – Jeden dotyczy dokonania zabójstwa poprzez oddanie do pokrzywdzonego Mirosława B. dwóch strzałów z broni palnej, co spowodowało jego śmierć na miejscu zdarzenia. Drugi zarzut dotyczy kierowania gróźb karalnych w stosunku do funkcjonariuszy policji podejmujących interwencję, w celu zmuszenia ich do odstąpienia od zatrzymania – dodaje.
Jacek Z. i Mirosław B. znali się. Mieszkali w tej samej wsi. Co było powodem zabójstwa? Tego na razie nie wiadomo. Co prawda Jacek Z. złożył szerokie wyjaśnienia, tłumacząc, co się wydarzyło, ale jest to jedynie jego wersja zdarzeń, która – jak wynika z naszych informacji – jest dość niespójna.
Dodatkowo skonstruowana jest tak, aby wskazać na uzasadnione powody takiego agresywnego zachowania. Jacek Z. próbował w ten sposób „wybielić się”, miał tłumaczyć śledczym, że mężczyźni pokłócili się. Przesłuchanie trwało kilka godzin. Prokuratura na razie nie ujawnia ewentualnych motywów jego działania.
Śledczy zapowiadają, że oskarżony zostanie poddany badaniom psychiatryczno-psychologicznym. W takich sytuacjach to standardowa procedura.
- Wyjaśnienia złożone przez podejrzanego będą weryfikowane – mówi prokurator Krzysztof Batycki. - Powołamy biegłych między innymi z zakresu biologii, badania broni i amunicji, czy medycyny sądowej oraz biegłych lekarzy psychiatrów. Przesłuchujemy świadków tego zdarzenia. Szukamy też nowych – dodaje.
Na razie motyw działania sprawcy jest dość niejasny. Śledczy nie wykluczają żadnej możliwości. Rozpatrywany jest wątek kłótni sąsiedzkiej. Ale mimo że w tej chwili nie ma ku temu żadnych oficjalnych przesłanek, śledczy nie wykluczają też i tego, że będzie sprawdzany wątek podjudzania, czy wręcz wprost namawiania do tego zabójstwa.
Wieś mówi...
Mieszkańcy Księżego Lasku tuż po zabójstwie mówili dziennikarzom bardzo wiele. Niestety, z zastrzeżeniem anonimowości.
- Tu wszyscy się znają – mówi „Tygodnikowi Szczytno” jeden z nich. - Ludzie się boją. I Mirek i Jacek byli dość specyficzni. Mieli swoje przejścia. Sprawę Mirka i jego byłej żony każdy zna. Był nawet na ten temat program w telewizji u pani Jaworowicz. To, co się stało, jest dla nas szokiem, ale myślę, że powody takiego finału sprawy to efekt wielu lat kłótni, spraw sądowych, zawiści ludzkiej. Być może to miało wpływ na to, co się stało w piątek. Sami jesteśmy ciekawi, co ustalą policjanci, bo wątków w tej sprawie jest naprawdę dużo. Każda ze stron ma swoje racje, swoich zwolenników i przeciwników. Ta sprawa bardzo podzieliła naszą wieś – dodaje.
We wsi o obu mężczyznach mówią, że mieli „trudne życiorysy”, obaj byli po rozwodach i mieszkali samotnie. - Mirosław w grudniu 2022 roku swoją historię opowiedział w "Sprawie dla Reportera". Opowiadał o tym, że zamieszkał w przyczepie kempingowej po tym, jak żona wyrzuciła go z domu i zamieszkała z innym mężczyzną – donosi z kolei portal moja-ostroleka.pl.
Zabójcą Mirosława, jak ustaliliśmy, jest jego sąsiad. Jacek Z. podróżował w przeszłości rowerem po Europie. Wrócił jednak do Księżego Lasku i mieszkał blisko domu Mirosława. Wśród sąsiadów ma opinię odmieńca i osoby, która żyje w swoim świecie.
Kilka lat temu w domu Jacka Z. doszło do pożaru. Według sąsiadów pomógł mu wtedy także Mirosław. Nie wiadomo, jakie stosunki panowały ostatnio pomiędzy obydwoma sąsiadami.
Komunikat prasowy Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego w Olsztynie:
Mężczyzna podejrzany o dokonanie zabójstwa w gminie Rozogi tymczasowo aresztowany
Sąd Rejonowy w Szczytnie w dniu 26 sierpnia 2024 r. zastosował tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy wobec Jacka Z. podejrzanego między innymi o dokonanie zabójstwa mężczyzny w jednej z miejscowości na terenie gminy Rozogi.
Prokurator Prokuratury Rejonowej w Szczytnie w dniu 25 sierpnia 2024 r. skierował do miejscowego Sądu Rejonowego wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec Jacka Z. podejrzanego między innymi o dokonanie zbrodni zabójstwa.
Do zdarzenia tego miało dojść w dniu 23 sierpnia 2024 r. w jednej z miejscowości na terenie gminy Rozogi. Według ustaleń prokuratora, Jacek Z., działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia pokrzywdzonego mężczyzny, miał oddać w jego kierunku dwa strzały z broni palnej, powodując u pokrzywdzonego obrażenia ciała skutkujące jego śmiercią.
Sąd w uzasadnieniu tej decyzji wskazał, że zebrany dotychczas w tej sprawie materiał dowodowy w wysokim stopniu uprawdopodabnia, że Jacek Z. dopuścił się popełnienia zarzucanych mu czynów. Za zastosowaniem wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania przemawia przede wszystkim grożąca mu surowa kara. W ocenie Sądu, istnieje również realna obawa, że Jacek Z. przebywając na wolności mógłby podjąć próbę ucieczki bądź ukrywania się oraz nakłaniania innych osób do składania fałszywych zeznań, utrudniając w ten sposób prowadzone przeciwko niemu postępowanie karne.
Postanowienie w tej sprawie nie jest prawomocne.
Sędzia Sądu Okręgowego w Olsztynie
Olgierd Dąbrowski-Żegalski
W zastępstwie Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego w Olsztynie
Olsztyn, dnia 26 sierpnia 2024 r.”
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23