Takiej trenerki personalnej w Szczytnie jeszcze nie było. Katarzyna Połoszczak chce swoim podpieczonym dawać radość, kondycję i figurę, o której marzą - zarówno kobiety, jak i mężczyźni. - Nie ma uniwersalnych przepisów na zdrowie, diety, ćwiczenia czy zabiegi rehabilitacyjne – przekonuje. - Każdy z nas jest inny, do każdego należy podejść indywidualnie. I u mnie tak dokładnie będzie. Zajęcia będą prowadzone u mnie w domu, ewentualnie na życzenie klientów w ich mieszkaniach. To idealne rozwiązanie dla osób, które chcą zacząć coś ze sobą i swoim ciałem robić, a wstydzą się miejsc, gdzie jest wielu ludzi czyli siłowni, czy tradycyjnych klubów fitness. Zapraszam do siebie.
Katarzyna Połoszczak to 30-latka, żona i mama 4-letniej Amelki oraz 2-letniego Antosia. Absolwentka Gdańskiej Akadami Wychowania Fizycznego. Certyfikowana trenerka personalna, instruktorka fitness, trenerka kobiet w ciąży i po porodzie oraz propagatorka nowoczesnej formy gimnastyki. Już na studiach pracowała jako trenerka personalna. - Były to siłownie, czy hotele – wspomina. - Dzięki temu doświadczeniu wiem, że jest bardzo dużo osób, które chciałyby ćwiczyć, ale wstydzą się publicznych miejsc. Stąd mój pomysł na zajęcia w domowych pieleszach. Nie będzie gapiów, wstydu, czy skrępowania.
Trener Personalny Katarzyna Połoszczak
Nie czekaj zadzwoń i umów się na wspólny trening
tel: 697 916 592
mail: k.parzych@onet.pl
Facebook: https://www.facebook.com/Trener-personalny-Katarzyna-Po%C5%82oszczak-105884398729114
Każda osoba, która chciałaby skorzystać z umiejętności trenerskich pani Katarzyny może najpierw odbyć bezpłatne konsultacje. - Dopasujemy oczekiwania, cele, plany treningowe, żywieniowe – mówi pani Katarzyna. - Bo nie jest tak, że każdy chce tylko schudnąć. Są osoby, które chcą przytyć, poprawić swoją mobilność, sprawność fizyczną, czy utrzymać dotychczasową formę. Oprócz ćwiczeń doradzę też w kwestii zdrowego żywienia, czy suplementacji. Ukończyłam szkolenie u Jakuba Mauricza, który wyznacza trendy w tej dziedzinie.
Jak zacząć ćwiczenia?
Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że jest to proces. Nie ma cudownych diet, ani zestawów ćwiczeń, po których na drugi dzień, czy po tygodniu obudzimy się z efektem wow. Na to trzeba solidnie zapracować. To tak, jak z wynikami sportowców. Trenują systematycznie, wiele lat, aby osiągać te największe sukcesy. Ale prawdą jest też fakt, że gdy będziemy mieli dobrego trenera i solidnie się przyłożymy do realizacji planów treningowych i żywieniowych, to te efekty przyjdą dużo szybciej.
Dieta jest ważnym elementem takiego planu?
Nie lubię słowa dieta. Wolę mówić o zdrowym odżywianiu. Wówczas tak, ma ono ogromne znacznie. Zarówno w tym, aby zrzucić zbędne kilogramy, ale też, aby przybrać masę. I w ogóle czuć się dobrze ze swoim ciałem.
.
Skąd ta pewność?
To wiedza ze studiów, którą sprawdziłam na sobie (śmiech). Kiedyś byłam zdecydowanie grubsza, ważyłam 70 kg. Dzięki zdrowemu odżywianiu i planowi treningowemu udało mi się zgubić 15 kg i to bez większych wyrzeczeń. Dlatego doskonale rozumiem potrzeby osób otyłych, ich słabości, wstyd, troski... Na pewno łatwiej mi do nich dotrzeć, zrozumieć i zmotywować. Wiem, jak sprawić, aby zgubiły zbędne kilogramy i na twarzy pozostał uśmiech.
Bywa, że wraz z kilogramami gubimy uśmiech?
Niestety, tak się dzieje. A dla mnie uśmiech jest wyznacznikiem naszego zdrowia. Dlatego bardzo zależy mi na tym, aby moi podopieczni byli uśmiechnięci, mimo wysiłku podczas treningów. To naprawdę ważne. Większość złych rzeczy zaczyna się w naszej głowie.
Jest pani mamą Amelki i Antosia, a nadal ma pani doskonałą figurę...
W obu ciążach znacznie przytyłam. Bazując na wiedzy trenerskiej i zwykłych ćwiczeniach w domu szybko wróciłam do obecnej formy. Bez siłowni, bez koktajli, białek, czy innych zbędnych wspomagaczy. Zdrowe odżywianie, zdrowy tryb życia, odpowiednio dobrane zestawy ćwiczeń, które można wykonywać w domu, a nie wyniszczająca siłowania – to cała recepta.
Trener Personalny Katarzyna Połoszczak
Nie czekaj zadzwoń i umów się na wspólny trening
tel: 697 916 592
mail: k.parzych@onet.pl
Facebook: https://www.facebook.com/Trener-personalny-Katarzyna-Po%C5%82oszczak-105884398729114
No i chyba dobry personalny trener.
Fakt, to też (śmiech). Na początku jest to naprawdę bardzo istotna sprawa. Bo dzięki takiemu trenerowi ustrzeżemy się wielu błędów. Mówię tu nawet o poważnych kontuzjach, czy innych groźnych konsekwencjach dla zdrowia. Wiele osób czerpie wiedzę z internetu. Ale nie ma tam wiedzy o nas samych, a to, co dla innych jest dobre, niekoniecznie jest dobre dla mnie. Trener personalny najpierw dobrze poznaje swojego podopiecznego i wszystkie plany dobiera indywidualnie. To fundament pracy.
Mogę poznać pani wzrost i wagę?
W tej chwili mam 173 cm wzrostu i ważę około 56 kg. Od ostatniej ciąży, w której znacznie przytyłam, zajęło mi rok, aby wrócić do takich wymiarów. Wspomnę, że choruję na niedoczynność tarczycy i hashimoto, stale przyjmuję leki i nie jest to żadna wymówka, że przy problemach z tarczycą nie da się osiągnąć swoich celów, a wręcz przeciwnie, powinno być to motywacją, żeby walczyć o swoje zdrowie, włączyć aktywność i treningi w domu.
Każdy może skorzystać z pani wiedzy i umiejętności?
Owszem. Trenuję zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Chętnie też dzieci, nastolatków. Co ważne, traktuję swoich podopiecznych tak, jak chciałabym, aby mnie traktowano. Podchodzę do swojej pracy i podpieczonych profesjonalnie. Dojście do idealnego stanu i uśmiechu wymaga czasu, wysiłku, wylanego potu. Ale za to wówczas gwarantuje efekt wow.
Gdybym dziś zaczął treningi z panią, to jest szansa, że latem wyjdę na plażę bez brzuszka?
(śmiech) Do wakacji jest sporo czasu, więc jeśli pan wdroży wszystkie moje wskazówki, przyjmie plan żywieniowy i treningowy to tak, jestem w stanie to panu zagwarantować.
Jak często musiałbym trenować?
Myślę, że dwa, trzy razy w tygodniu wystarczy. Ale ważna jest systematyczność.
Ile będzie to mnie kosztowało?
Koszt pełnej godziny treningu to 50 zł. Proponuję na wstępie trzy treningi tygodniowo pod moją opieką. Zajęcia odbywają się u mnie w domu, co daje kameralną atmosferę i pewność, że nikt nie będzie musiał się wstydzić, czy krępować. Ale jeśli ktoś ma ochotę, abym to ja odwiedziła go w domu, to też jest taka możliwość. Wiem, że dla wielu osób, które chciałyby zacząć ćwiczyć pójście na siłownie, czy do klubu fitness, gdzie jest mnóstwo trenujących, to spore wzywanie, bywa, że nie do pokonania. Rezygnują. Mój pomysł na treningi domowe jest właśnie dla nich. Mogą trenować ze mną nawet, gdy muszą mieć pod opieką małe dzieci. Dzięki temu szybko wrócą do formy. A jeśli ktoś się wstydzi, czy nie ma motywacji, to można wziąć ze sobą na przykład przyjaciółkę bądź przyjaciela. Wiem, że w dwie osoby zawsze raźniej, bo można wzajemnie się motywować. Ale to jest już maksymalna liczba osób, które mogę trenować jednocześnie.
Jest jakaś waga idealna?
Nie ma czegoś takiego. Wszystko zależy od psychiki danego człowieka. Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Jedna osoba chce schudnąć, inna przytyć, a jeszcze inna utrzymać obecną wagę. Moja propozycja jest doskonałą alternatywą, aby na poważnie podjeść do swoich potrzeb zdrowia. Ja podchodzę indywidualnie do potrzeb każdego organizmu pod kątem ćwiczeń, odżywiania i regeneracji.
Czyli?
Zawsze pracuję z klientem na poziomie potrzeb jego organizmu. Zaczynam od zrobienia konspektu, na który składają się szczegółowe pytania o ciało, by zwyczajnie móc to ciało zrozumieć. Według tego projektuję trening, bo na podstawie rzetelnie przygotowanej informacji wiem już, gdzie tkwią problemy. A potem oczywiście monitoruję postępy: czy sukcesywnie osiąga rezultaty, czy nie. Jeśli nie, muszą zajść dalsze zmiany w treningu, bo jedna osoba dobrze reaguje na ostre techniki, a druga na łagodne. I w obydwu przypadkach można odnieść ten sam dobry efekt.
Czy dobre efekty to tylko ćwiczenia?
Uczę ludzi słuchania swojego organizmu. Opowiadam, jak mądrze zacząć przygodę z wysiłkiem fizycznym. Pasjonaci sportu poznają zasady zdrowego treningu i zdrowego żywienia. Być może dowiedzą się, że katują się czymś, co nie przynosi efektów, a wręcz im szkodzi. Bo ćwiczą to, na co akurat jest moda. Tym ambitniej, im mniejsze efekty, bo przecież z czystej zawziętości nie poddamy się, skoro inni dają radę. A niestety, jak już wspomniałam, każdy z nas jest inny i do każdego trzeba innej metody treningowej. Wypracowałam własny koncept pracy, zaglądając w głąb problemów klienta i szukając ich przyczyn. A te są różne: stres, zmęczenie fizyczne, psychiczne, problemy pokarmowe, katowanie się mentalne, nadmierne ambicje, brak konsekwencji w działaniu. Moja metoda na sukces to: detoks, zdrowe odżywianie, fitness, spa. Moim celem jest nauczenie i pomoc przy wdrożeniu wszystkich tych elementów w życie klienta. A wtedy będzie dobrze odżywiony, z doskonałą kondycją fizyczną oraz wspaniałym samopoczuciem.
Dziś z jednej strony jest moda na fit, a z drugiej jesteśmy dość leniwi...
To prawda, dlatego potrzebujemy wokół siebie ludzi, którzy będą nas motywować. Trener personalny to idealne rozwiązanie. Z wygody posiedliśmy złe nawyki, bo życie tak się uprościło, że już przestaliśmy siebie słuchać. Z bólem krzyża jesteśmy w stanie wysiedzieć osiem godzin na wygodnym krześle i tkwić w patologii. Dzisiaj mamy też modę na crossfit, kiedyś była moda na pompowanie mięśni. Ale tak naprawdę nie chodzi o gonienie za modą, tylko o to, by w całym gąszczu ofert, trendów i pokus, odnaleźć swój balans.
Może zmieńmy nieco temat, jakie pani ma marzenia?
Te zawodowe, to pomóc jak największej liczbie osób odzyskać uśmiech i zadowolenie ze swojego ciała. Może jakaś własna mała sala treningowa? Choć treningi w domu naprawdę mają swój urok. Nie trzeba wcale mnóstwa narzędzi, aby skutecznie ćwiczyć.
.
A te prywatne?
Chciałabym mieć jeszcze trzecie dziecko i utrzymać szczęśliwą rodzinę. Bo rodzina to magia. Dziś jestem bardzo szczęśliwą żoną, mamą i chciałbym, aby trwało to jak najdłużej. W tej dziedzinie niczego mi nie brakuje.
Rozmawiał Tomasz Mikita
Trener Personalny Katarzyna Połoszczak
Nie czekaj zadzwoń i umów się na wspólny trening
tel: 697 916 592
mail: k.parzych@onet.pl
Facebook: https://www.facebook.com/Trener-personalny-Katarzyna-Po%C5%82oszczak-105884398729114
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23