W odległej perspektywie czasowej, przewidzianej w tzw. polityce prorodzinnej państwa, z przestrzeni publicznej mają zniknąć placówki opiekuńcze, zwane potocznie domami dziecka. W myśl optymistycznych zapisów ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, w tychże domach dziecka ma już nie być maluchów młodszych niż 7-letnie, a nawet więcej – w minionym, 2020 roku w pieczy instytucjonalnej miały już nie podlegać dzieci do 10 roku życia. Sukcesywnie miała się także zmniejszać maksymalna liczba dzieci w placówkach opiekuńczych. W tym roku czyli 2021 – dla przykładu – ma osiągnąć poziom 14 wychowanków.
W ocenie organizacji o nazwie Koalicja na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej – są to limity, których osiągnięcie jest właściwie nierealne, a tam, gdzie wskazuje się na realizację zapisów ustawowych, bywa to nieco naciągane.
Na przykład z jednej placówki robi się zespół domów dziecka, każdy z nich osobno ustawowe rygory spełnia, dla dzieci jednak nic to nie zmienia, szczególnie gdy te „odrębne” domy dziecka działają w jednym budynku. Trochę łatwiej jest, gdy placówka ma do dyspozycji kilka obiektów, jak to ma miejsce np. w Pasymiu, niemniej w całodobowych placówkach opiekuńczo-wychowawczych wciąż przebywa dużo dzieci. Za dużo...
Alternatywą są rodziny zastępcze. Nie tylko jako forma opieki nad dzieckiem określona przez ustawę, ale przede wszystkim jako forma, która tę opiekę sprawuje rzetelniej i skuteczniej. Porównanie jest właściwie proste, przynajmniej z punktu widzenia dzieci. Wystarczy wrócić pamięcią i wyobraźnią do lat szczenięcych i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy kobietę, która nas ubiera, karmi, przytula chętniej nazywamy mamą, czy też z równym zaufaniem będziemy się do niej zwracać: „proszę pani”?
Tę różnicę często dostrzegają młodzi małżonkowie, którzy decydują się zostać mamą i tatą nie tylko dla własnych dzieci i stają się rodziną zastępczą. Niestety, takich rodzin jest wciąż za mało w stosunku do potrzeb.

Jak statystyka odnośnie do pieczy rodzinnej wygląda w naszym powiecie?
W roku 2020 na terenie powiatu szczycieńskiego funkcjonowało 85 rodzin zastępczych, w których przebywało 140 wychowanków. Połowa tych rodzin - dokładnie 43 – to tzw. rodziny spokrewnione, gdy opiekę i wychowanie zapewniają np. dziadkowie. W dalszej kolejności dzieci powierzane są rodzinom niezawodowym, tych w powiecie jest 30. Najmniej liczną grupę stanowią rodziny zawodowe, których na terenie powiatu szczycieńskiego było 11 oraz Rodzinny Dom Dziecka.
W 2020 roku w rodzinach zastępczych umieszczono 21 dzieci. Tylko troje powróciło pod opiekę rodziców biologicznych, czworo zostało adoptowanych.
- Praca rodzin zastępczych jest ogromnym wyzwaniem, wymagająca wielu wyrzeczeń i poświęceń, aby pracować z dziećmi po trudnych przeżyciach w rodzinnych domach, pozostawiających ślad przez wiele kolejnych lat – podkreśla Ewelina Dylewska-Dercz, kierownik Zespołu Pieczy Zastępczej z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, które rodzinom zastępczym oferuje wszechstronną pomoc. - Rodziny te objęte są wsparciem koordynatora rodzinnej pieczy zastępczej, pedagoga, psychologa, pracownika socjalnego oraz prawnika. Wsparcie rodzin jest wielopłaszczyznowe, od usług doradczych poprzez indywidualną pracę z dzieckiem, diagnozowanie środowiska rodzinnego czy wsparcia grupowego. Staramy się integrować rodziny i dzieci w nich przebywające oraz doskonalić ich kompetencje wychowawcze poprzez organizowanie szkoleń, imprez okolicznościowych oraz zajęć edukacyjno-warsztatowych dla dzieci – zachęca kierownik Dylewska-Dercz. - Serdecznie zapraszamy do siedziby naszego Centrum osoby, którym nie jest obojętny los dzieci, pozbawionych czasowo lub trwale opieki rodzicielskiej.

A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23