Są takie polskie potrawy, które są powszechnie lubiane niemal przez wszystkich. Do takich specjałów należą z pewnością pierogi pod wszelkimi postaciami, to znaczy nadziane różnymi smakami mięs, warzyw czy owoców, ale także naleśniki czy gołąbki. O schabowym z kapustą czy golonce nie wspominam, bo to bardziej męskie dania. Miały one sens w dawniejszych czasach, kiedy ludzie ciężko pracowali fizycznie na polach czy w fabrykach. Dzisiaj nasze panie bardziej dbają o linię i raczej gustują w daniach wegetariańskich lub kuchni włoskiej. Mężczyźni też muszą, a czasem chcą również jadać bardziej lekkostrawne potrawy, wszak wielu z nas dziś nie pracuje fizycznie, lecz przy komputerach, godzinami ślęcząc pasywnie w naszych biurowych czy domowych fotelach.
Ostatnio wyczytałem na Facebooku przepis na płaski brzuch. Po prostu trzeba jeść płaskie dania, jak na przykład pizzę, naleśniki właśnie i takie tam inne dania przyjazne myśleniu wszystkich płaskoziemców. Pierogi zatem nie wchodzą w rachubę, bo zazwyczaj nie są płaskie, ale z nadzieniem szpinakowym nie wpłyną chyba zbytnio na profil naszych brzuszków. Stąd moja żona i córka zjadły dzisiaj właśnie takie pierogi, a ja rozsmakowałem się w ruskich z tłuszczykiem i przyrumienioną cebulką. Palce lizać, a wszystko to wydarzyło się w królewskim mieście Krakowie.

Smak tej pysznej potrawy, którą pochłonąłem ciesząc się, że moje panie nie chciały ode mnie „gryza”, przypomniał mi moje dzieciństwo i rodzinny dom. Moją mamę, która robiła często właśnie takie pierogi nadziewane ziemniakami i białym serem, które zajadaliśmy z rodzeństwem, aż się uszy trzęsły. A kiedy zostało ich trochę po obiedzie, za kilka godzin tego samego dnia, na kolację zjadaliśmy resztę pierogów przysmażonych i zarumienionych na patelni – koniecznie z ogórkiem kiszonym. Ach, cóż to były za czasy!
To ciekawe, że często z czasów dzieciństwa pozostają nam w pamięci określone smaki, zapachy, zapamiętane obrazy czy czasem z pozoru zwyczajne wydarzenia, które pamiętamy tak wyraźnie, jakby zdarzyły się w naszym życiu zupełnie niedawno. I choć zdaję sobie sprawę, że ludzie w każdym pokoleniu z nostalgią wspominali czasy swojego dzieciństwa i młodości, to jednak dzisiaj ta nostalgia – mam wrażenie – nasila się jeszcze bardziej.
Wielu pisze o tym wiersze, ludzie dzielą się przeżyciami z przeszłości, coraz częściej w mediach społecznościowych publikują stare zdjęcia i opowiadają przeżycia oraz anegdoty sprzed lat. Wszystkim tym wspomnieniom towarzyszy jednak bardzo smutna konstatacja, że tamten świat już bezpowrotnie przeminął. Dzisiejszy natomiast zdziczał, zdeformował się zupełnie, zdehumanizował i zdemoralizował do szpiku kości. Stał się do tego jeszcze nazbyt skomplikowany i odarty z pięknych ludzkich wartości, które przez wieki pielęgnowaliśmy i szanowaliśmy. Dziś mamy inne czasy oraz inne wartości. Jakie czasy – takie wartości!
Zerwane zostały i to dość brutalnie, szczególnie przez wydarzenia ostatniego roku, wszelkie dobre i pozytywne ludzkie relacje, których na co dzień tak bardzo potrzebujemy. Siedzimy w swoich domach, nie spotykamy się „w realu” prawie z nikim, nie możemy pójść do restauracji czy kawiarni na kawę z bliskimi czy przyjaciółmi. Ograniczamy się raczej do wizyt w sklepach spożywczych czy na poczcie, kiedy trzeba, a czasem w aptece – i to by było na tyle. Zanosi się też na to, że kolejne święta będziemy obchodzić znowu nie tak, jak do tego przez lata przywykliśmy. Pozostaje nam jeszcze możliwość pójścia na nabożeństwo do kościoła, choć i tam nie możemy być wszyscy z powodu obowiązujących obostrzeń i ograniczeń.
A i pierogów dzisiaj nikt nie lepi własnymi rękami. Kiedyś obserwowałem, jak moja mama robiła sama domowy makaron, piekła przesmaczne pączki, robiła pyszne placki ziemniaczane i jakże często lepiła pierogi właśnie – z mięsem i na słodko. Wszystkie były zawsze smaczne i zdrowe. Dobrze więc, że są dzisiaj dość liczne pierogarnie, które starają się produkować swoje wyroby według starych receptur, tak po domowemu i stąd są w stanie przetrwać te nasze trudne czasy. Można bowiem przez telefon zamówić, co się chce, odebrać samemu, albo też przywiozą nam te smakowitości z pocałowaniem ręki.
Rodzi się jednak pytanie: A jak odżywiamy się dzisiaj duchowo? Przecież potrzebujemy również na co dzień duchowego pokarmu, który jest w stanie pokrzepić nasze dusze. Czy spożywamy pokarm świeży, zdrowy, sprawdzony od dziesięcioleci i czy wiemy, gdzie go znaleźć? Czy też zadowalamy się różnego rodzaju pseudo-pokarmem, różnymi poglądami, przekonaniami i teologiami, które nie mają pokrycia w Słowie Bożym? Co czytamy dzisiaj i czego słuchamy, by wzmocnić się duchowo i przybliżyć do Boga? Może zadowalamy się jakimiś papkami, przetworzonymi pseudoproduktami ludzkiego umysłu, ale nie mądrością Bożą, którą jedynie możemy znaleźć w Piśmie Świętym?
Jestem przekonany, że przeżywamy obecnie trudny czas pod każdym względem, również duchowym. Desperacko potrzebujemy prawdziwego pokarmu dla ducha, który byłby w stanie uspokoić nasze skołatane nerwy, rozbiegane i zdezorientowane myśli i sprzeczne ze sobą opinie, którymi zalewa nas Internet. Poddajmy się więc nostalgicznemu pragnieniu, by ponownie sięgnąć po prawdy i wartości, które kiedyś czyniły nasze życie lepszym, spokojniejszym i bardziej moralnym. Sięgnijmy ponownie do Pisma Świętego i niech słowa płynące wprost z Bożego serca nakarmią nasze głodne dusze. Błogosławieni są ci, którzy tak czynią – dla swojego własnego dobra. Modlimy się więc, żeby te trudne czasy przywiodły jeszcze wielu ludzi bliżej do Boga, do prawdy i do zbawienia w Jezusie Chrystusie.
Andrzej Seweryn
andrzej.seweryn@gmail.com
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41