Środa, 4 Luty
Imieniny: Andrzeja, Mariusza, Weroniki -

Reklama


Reklama

70 kilometrów przez mróz i las. Młodzi przeszli Puszczę Piską bez telefonów


Minus dwadzieścia stopni, śnieg pod butami i mapa w ręku. W takich warunkach grupa młodzieży przeszła pieszo 70 kilometrów przez Puszczę Piską. Z południa na północ – z Faryn do Sorkwit. To była kolejna edycja zimowego rajdu „Koczowisko”, inicjatywy, która cztery lata temu wyszła od leśników ze Spychowa.



„Koczowisko” to nie wycieczka ani obóz z gotowym planem. To pieszy rajd, w którym młodzi ludzie sami wyznaczają trasę, dzielą się na mniejsze grupy i każdego dnia podejmują decyzje w terenie. W tym roku marsz prowadził przez Puszczę Piską – codziennie około 20 kilometrów, w zimowych warunkach.

 

Przed wyjściem uczestnicy dostawali mapę z zaznaczonymi punktami do zdobycia. Dalej decydowali sami: którędy iść, gdzie skręcić, jak rozłożyć siły. Towarzyszyli im leśnicy, ale nie prowadzili za rękę. Chodziło o samodzielność i odpowiedzialność.

 

Noclegi miały charakter zadaniowy. Tam, gdzie było ciepło i gdzie dało się rozłożyć karimaty i śpiwory. W tym roku baza noclegowa znalazła się w ośrodku edukacji Nadleśnictwa Spychowo oraz w świetlicach wiejskich w Jeleniowie i Kozłowie.

 

Jedzenie organizowano wspólnie. Na trasie pomagały nadleśnictwa, bywało ognisko i kiełbasa. W tej edycji ważną rolę odegrały Koła Gospodyń Wiejskich ze Spychowa i Kozłowa, które wzięły uczestników pod opiekę kulinarną.


Reklama

 

Pierwszego wieczoru młodzież sama przygotowała posiłek na kolejny dzień – zawijane zrazy. Po czterech dniach marszu tradycja była niezmienna: powrót do cywilizacji. Tym razem finał odbył się w Gościńcu Oaza w Sorkwitach, gdzie na stole pojawiła się pizza i kebab.

 

Zasada była jedna i obowiązywała wszystkich: bez elektroniki. Telefony towarzyszyły uczestnikom tylko w trakcie marszu. Po dotarciu do bazy trafiały do wspólnego koszyka. Efekt? Rozmowy, wspólne gotowanie, planowanie kolejnego dnia i wieczorne granie w mafię.

 

Warunki nie rozpieszczały. Po całodziennym marszu temperatura spadała do –20 stopni. W dzień towarzyszyło słońce. Po drodze zamarznięte jeziora, drzewa oblepione śniegiem, mgły nad małymi wioskami. Uczestnicy mówią wprost: to właśnie dla takich widoków i takiego zmęczenia wraca się na „Koczowisko”.

Reklama

 

Organizacja rajdu to praca wielu środowisk. W tegorocznej edycji zaangażowali się: Nadleśnictwo Spychowo, OSP Spychowo, KGW „Lalki” w Spychowie, Szkoła Podstawowa w Spychowie, Rada Rodziców SP Spychowo, Nadleśnictwo Strzałowo, Sołectwo Jeleniowo, Nadleśnictwo Mrągowo oraz KGW z Kozłowa.

 

Zdjęcia dokumentujące rajd wykonali Bartosz Karczmarski, U. Dyl-Nadolna oraz uczestnicy „Koczowiska”.

 

70 kilometrów, kilka dni marszu i jedna puszcza. Reszta zostaje w pamięci.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama