Środa, 15 Kwiecień
Imieniny: Bernarda, Martyny, Waleriana -

Reklama


Reklama

Dzika Wędzarnia zaprasza! Smak dziczyzny, pasja i rodzinne tradycje w jednym!


Promocja. Grecy mają oliwki, Hiszpanie pomidory, a nasz powiat ma... „Dziką Wędzarnię”, która tworzy wyjątkowe wędliny z dziczyzny. Za tym sukcesem kryje się rodzina i pasja Patryka Paszkiewicza. Może i jest to szalony pomysł, by próbować zaszczepić w Polakach fascynację do wyśmienitej jakości konsumowanego mięsa, ale tej sztuki podjął się właśnie pan Patryk. Zapraszamy na ucztę do „Dzikiej Wędzarni”.



- Dziczyzna była w moim rodzinnym domu od dawna – wspomina Patryk Paszkiewicza. - Dla nas było to coś naturalnego, codziennego. Jako dziecko dziwiłem się zawsze, że inni zachwycają się smakiem, zapachem wędlin naszej domowej produkcji... Wówczas jeszcze nawet przez myśl mi nie przeszło, że może być to doskonały pomysł na biznes.

 

Patryk Paszkiewicz pochodzi z Nowej Wsi nieopodal Olsztyna. Ma żoną Małgorzatę (z domu Achremczyk) ze Szczytna.

 

- Poznaliśmy się przez internet, zakochaliśmy, potem urodziła się córka Alicja, wzięliśmy ślub, razem jesteśmy już sześć lat, mieszkaliśmy w Olsztynie, a dziś sprowadzamy się właśnie do Szczytna – śmieje się.

 

 

Przed pandemią pan Patryk był event menadżerem w jednej z największych firm eventowych w Polsce. - Naprawdę była to świetna praca, zwiedziłam całą Polskę, najciekawsze miejsca, hotele. Organizowaliśmy imprezy dla największych firm – wspomina.

 

- Niestety, pandemia wyhamowała całą branżę i zmuszany byłem szukać innej pracy. Przez dwa lata pracowałem w firmie handlującej opakowaniami dla przemysłu. Nie przywykłem do tak nudnego zajęcia - śmieje się. - Zacząłem szukać innego pomysłu, który miałem cały czas pod nosem – dodaje. - Zresztą chyba od zawsze celowałem w coś swojego. A to był dobry pretekst.

 

Dziczyzna i wędliny z niej robione w domu rodzinnym pana Patryka pojawiła się, bo jego tata Waldemar jest znakomitym myśliwym i leśniczym spod Olsztyna.

 

 

- Mój tata kocha przyrodę, naturę, wie, że to, co daje las, jest zawsze smaczne i co ważne: zdrowe – mówi pan Patryk. - Gdy byłem małym chłopakiem, zawsze dziwiłem się, gdy nasi goście, rodzina zachwycali się kiełbasą z dzika, czy szynką z jelenia. Dla nas było to coś naturalnego. Fakt, przepyszne, ale codzienne – śmieje się. - Ale dziś widzę, że dla wielu było to niedostępne i chyba wciąż jest. Trudno kupić wędliny z dziczyzny w sklepach. I zacząłem myśleć, że może to jest idealny pomysł na biznes. W domu rodzinnym mam tatę, mamę, którzy już takie wędliny robili. Dokupiłem sprzęt i pod ich okiem zacząłem eksperymentować. Jeszcze pracując u innych zrobiłem niewielką partię wędlin. Rozeszła się w mgnieniu oka wśród rodziny i znajomych. Mama Barbara pomogła mi w tej produkcji. Do tej pory pomaga. Jest takim moim kierownikiem do spraw wszystkich – uśmiecha się pan Patryk. - Ma doskonałe wyczucie smaku.

 

Pan Patryk przyznaje, że wcześniej z kulinariami nie miał styczności. - Ale najwyraźniej mam to „coś” w genach – mówi. - Bo moja mama sztuki wędliniarskiej z dziczyzny nauczyła się od swojej babci. A jej wyroby są nie do podrobienia. Idealne. Gdy rozkręcałem „Dziką Wędzarnię” zawsze pytałem ją o zdanie. Wiedziałem, że jak ona powie, że jest dobre, to takie będzie.

 

 

Pierwsza wędzarnia pan Patryka znajdowała się przy domu w Nowej Wsi. Najpierw były to niewielkie partie 10-15 kg wędlin. Rozchodziły się wśród znajomych. Kiełbasy z dzika, z jelenia. Gdy pan Patryk zorientował się, że to niezły sposób na własną firmę porzucił inną pracę i zajął się „Dziką Wędzarnią”.

 

- Dziś produkujemy od 200 do 400 kg gotowego produktu miesięcznie – mówi. - Wiadomo, że okresy przedświąteczne są najlepsze, robimy wówczas najwięcej wędlin. Styczeń, luty są miesiącami spokojniejszymi.

 

Dla dobrej wędliny ważna jest jakość mięsa.

 

- A dziczyzna nie ma sobie równej – mówi pan Patryk. - Zamawiam ją zawsze u lokalnych myśliwych. Mięso przechodzi pełen cykl weterynaryjny, jest zdrowe. Sam je przerabiam. Na początku był jeden produkt: kiełbasa z dzika, potem też z jelenia. W pewnym momencie doszliśmy do 17 rodzajów wędlin, ale ostatecznie zeszliśmy do ośmiu. Poszliśmy wyłącznie w jakość i smak.

 

„Dzika Wędzarnia” wyspecjalizowała się w produkcji kiełbas z dzika i jelenia, kabanosów z mięsa tych zwierząt, szynce z jelenia, smarowidle z jelenia w słoiczku. - Moje specjalności, naprawdę wyjątkowe, których receptur nigdy nie zdradzę, bo długo do nich sam dochodziłem, to kiełbasa długo dojrzewająca z jelenia z pistacją oraz salami z jelenia z czarną truflą – mówi z dumą pan Patryk. - Są naprawdę rewelacyjne. Mogę każdemu polecić je w ciemno. Zapraszam do skosztowania i zakupu.

 

 

W kiełbasach z „Dzikiej Wędzarni” jest sto procent dziczyzny.

 

- Nie ma żadnych wspomagaczy smaku, wypełniaczy, dodatków... Wszystko jest naturalne – zapewnia Patryk Paszkiewicz. - Dziczyzna na tyle jest fajnym, aromatycznym mięsem, że można stosować też minimalną ilość przypraw, które mają jedynie podkreślić smak danego wyrobu. Zauważyłem, że im mniej cudowania z dziczyzną, tym lepszy smak, dlatego do naszych wędlin dodajemy jedynie sól, pieprz, czosnek, majeranek, a do kiełbasy z dzika kolendrę i jałowiec, i naprawdę niczego więcej nie trzeba. Warto też pamiętać, że dzikie zwierzęta żyją w naturalnych warunkach, w ich jedzeniu nie ma chemii, wspomagaczy, czy innych substancji szkodliwych. To samo zdrowie.

 

Pan Patryk przy tworzeniu wędlin też stosuje jedynie tradycyjne składniki i metody.

 

- Wędzimy nasze wędliny na drewnie bukowym i olchowym – opowiada. - Proces produkcji kiełbas trwa około 8 godzin, kabanosy wymagają trochę mniej czasu, szynkę wędzi się nawet 10 godzin. Salami i kiełbasę długo dojrzewającą robi się 2 dni. Czas ma ogromne znaczenie dla smaku. Aby mieć dobry produkt, nie da się tego przyśpieszyć. Kiełbasę długo dojrzewającą wędzimy na zimno.

 

 

Potem rozpoczyna się proces dojrzewania w ciemnym, chłodnym i przewiewnym pomieszczeniu, gdzie kiełbasa wisi i dojrzewa od 4 do 6 tygodni. W tym czasie traci połowę swojej wagi, staje się twarda, wychodzą z niej przyprawy, przechodzi pięknie truflą.

 

- Świetnie się sprzedaje, ale pracy przy jej produkcji jest bardzo dużo – mówi pan Patryk.

 

Salami z jelenia z czarną truflą to sztandarowy produkt „Dzikiej Wędzarni”.

 

- Chyba każdy nasz klient ją bierze – dodaje z uśmiechem. - I to nie tylko z Polski, bo mamy już nawet stałych klientów w Belgii i Holandii.

 

Wędliny są pakowane hermetycznie więc ich dostarczenie nawet w zakątki Europy nie umniejsza ich jakości, o którą rodzinne przedsiębiorstwo dba szczególnie.

 

- Dojście do tych receptur zajęło mi trochę czasu dlatego strzegę ich pilnie – śmieje się. - To słodka moja tajemnica, a dokładniej to tajemnica rodzinna, bo recepturę współtworzyli moi rodzice i żona. Nasze produkty można spotkać też na różnego rodzaju wydarzeniach, w restauracjach. W Olsztynie jesteśmy na przykład w Kuźni Społecznej przy ul. Kotańskiego 1. Robimy też wędliny na specjalne zamówienia, na wesela, eventy firmowe. Zapraszam do współpracy i zakupów.

 

 


Gdzie można kupić te doskonałości?

Dzika Wędzarnia, zakład w Nowej Wsi 85B – to adres produkcji.

Wędliny można zamówić też w foodtracku, który stoi przy ulicy Królowej Jadwigi w Szczytnie. - Na terenie Szczytna, przy zamówieniu od 150 zł, dowóz za darmo. Zamówienia można składać też przez internet dzikawedzarnia.pl, przez profil na Facebook oraz telefonicznie 797 429 560.


 

 



Komentarze do artykułu

G

Brawo

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ponad 1,6 mln zł na „Rowerem po Kolei”. Jarosław Matłach podpisał umowę na remont trasy
    A kto wyremontuje odcinek na Gminie Dżwierzuty?


    2026-04-13 11:59:50
  • Remis w Wielbarku. Błękitni byli blisko wygranej
    Ktoś kasuje komentarze

    Hmmm


    2026-04-13 08:06:48
  • Nowa sala, nowe otwarcie. Rozogi podsumowały zmiany w GOK
    Pytam kiedy te zmiany nadejdą i po co otwierać to co dawno otwarte, niech się nowy dyrektor weźmie do pracy jak obiecał bo do do tej pory to efektów brak, a GOK funkcjonuje jak biuro od 8 do 16 a miało być tak super kiedy to \'\' PODBIJAŁ ROZOGI\'. Żenada!!!

    mieszkaniec


    2026-04-13 08:03:55
  • 2200 diagnoz rocznie. System już nie wyrabiał – w Szczytnie ruszyła budowa nowej poradni
    Nie wiem o co chodzi ale większość kobiet na zdjęciu ma za duże galoty. Chyba pożyczone po wujkach czy co??

    Romek


    2026-04-13 07:54:24
  • Powiat podzielił pieniądze dla strażaków. Najwięcej trafi do Dźwierzut i gminy Szczytno
    A gdzie pieniądze dla Szyman się pytam.co wyparowały

    Panie Papa


    2026-04-13 06:19:11
  • Remis w Wielbarku. Błękitni byli blisko wygranej
    Pierwszy zespół znów pominięty...

    ...


    2026-04-12 22:05:06
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Proponuję nie czytać a już na pewno jest komentować wypocin tych panów, którym już powinno się dawno podziękować. To dla nich będzie najgorsze jeżeli ich teksty nie wywołają dyskusji

    Jan


    2026-04-12 13:04:07
  • Lotnisko w Szymanach przyspiesza. Pasażerowie wracają, rusza inwestycja za 100 mln zł
    Szkoda tylko, że droga z Olsztyna do Szyman pozostawia wiele do życzenia. Również dla wygody dojazdu kursuje pociąg, który kompletnie nie wpasowuje się w godziny odlotów. Dojazd busikiem... 50 zł za osobę, tego to już nawet nie ma co komentować. Taniej jest przyjechać autem i zostawić je na parkingu, wyjdzie taniej. Na prawdę nie rozumiem idei powstania tego lotniska na zadoopiu. Na prawdę nie dało się wyciąć jakiegoś kawałka lasu w stronę Olsztynka? Gdzie jest świetna droga. No chyba, że ideą było naciukanie odcinkowych pomiarów prędkości. Tylko u nas buduje się szybkie i nowoczesne drogi, aby kasować obywateli za mandaty.

    MP


    2026-04-10 21:28:30
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Znam twórczość Kornela Makuszyńskiego. Lubię jego poczucie humory w utworach takich jak „Szatan z siódmej klasy” , „O dwóch takich co ukradli księżyc”. Inspirowany baśniami (też z dalekiego wschodu), potrafił tworzyć dzieła pełne humoru dla dzieci. Nie to jednak skusiło mnie do napisanie odpowiedzi. Drogi anonimowy krytyku. Jak najbardziej dopuszczalne jest w wypowiedziach odnoszenie się do etymologicznego pochodzenia nazwisk. Należy przy tym zachować szczególną uwagę i zachować ostrożność (savoir-vivre). Nie taktem jest, gdy wyrażając myśl i wplatając w nią w/w, wyciągamy jednoznaczne negatywne wnioski naruszające godność drugiej osoby. Forma wypowiedzi, kolejność zdań, badawcze rozumienie opisywanego zjawiska jak najbardziej wpisuje się w poczet form dopuszczalnych. Stoi zatem w sprzeczności (jest przeciwieństwem), formy, w jakiej odniósł się p. Wiesława Mądrzejewski (pochodzenie nazwiska od „mądry\"), odpowiadając na wpis komentującego pod nazwą „Polak\" cyt: „osobnik tytułujący się ksywą Polak\". Pan Mądrzejewski ewidentnie w sposób pejoratywny naruszył godność komentującego. Określając adresata przymiotnikiem „osobnik, potraktował go jak bezmózgiego, prostego przedstawiciela rasy ludzkiej. Dokładnie zwykłego samca. Na domiar złego, dodał jeszcze rzeczownik „ksywa\". Wypowiedziany przez emerytowanego funkcjonariusza sugeruje, jego bardzo emocjonalne podejście i brak szacunku. Miłego dnia życzę krytykowi i więcej luzu :-)

    Do anonimowej postaci podnoszącej twórczość Kornela Makuszyńskiego


    2026-04-10 13:24:41
  • Kazik, Rodowicz, Czerkawski, Holland, Skolimowski, Żulczyk... Gmina, w której rodzą się nazwiska zamiast dzieci
    A gdzie inni? Krzysztof Daukszewicz? Stoklosa? Agnieszka Frączek autorka książek dla dzieci, która podobnież mieszka tu już na stałe?

    Marcin


    2026-04-09 06:19:53

Reklama