Będzie można przekonać się o tym już sobotę, 26 sierpnia podczas kolejnej odsłony festiwalu XXVI Pasymskie Koncerty Muzyki Organowej i Kameralnej. Zaprasza kościół ewangelicki w Pasymiu.
To właśnie tam „śpiewny” kunszt finezyjnego, ekspresyjnego brzmieniowo instrumentu – skrzypiec – zaprezentuje Róża Lorenc. Za kontuarem pasymskich organów zasiądzie i artystce towarzyszyć będzie dr Wiktor Brzuchacz.
- Muzycy razem i osobno poprowadzą nas poprzez wzajemne inspiracje takich kompozytorów jak Johann Sebastian Bach, Antonio Vivaldi, Pablo Sarasate, Viktor Herbert, Gaston Beliér, Camill Saint-Saëns czy Emil Młynarski – zachęca do obecności pastor Witold Twardzik, proboszcz parafii. - Przekonamy się, że istnieje znacznie więcej chwytających za serce melodii na oba instrumenty niż te, które dobrze znamy – zapewnia.
W niedzielę, 27 sierpnia zapraszamy z kolei do kościoła ewangelickiego w Dźwierzutach na chwile zasłuchania się w muzyce organowej w interpretacji Adama Kowalskiego.
Muzyka posiada ponadczasową siłę i mimo upływu czasu jest żywa i autentyczna, rozbudza pragnienia, porusza serca, obdarza pięknem. Oba koncerty o godzinie 18.00. Wstęp wolny.
Adam Kowalski rozpoczął naukę gry na organach w wieku dziewięciu lat, a już rok później był organistą Kościoła Garnizonowego w Nowym Dworze Mazowieckim. Mając piętnaście lat został drugim organistą bazyliki św. Krzyża w Warszawie, a sześć lat później pełnił funkcję organisty warszawskiej Archikatedry św. Jana. Artysta jest absolwentem Państwowej Szkoły Muzycznej II stopnia im. Józefa Elsnera w Warszawie i Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w klasie organów Prof. Józefa Serafina. Był stypendystą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Dongsan Research Foundation. Do grona najważniejszych osiągnięć zalicza I nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Organowym w Moskwie w roku 2008. Specjalizuje się w improwizacji, którą doskonalił pod okiem m.in. Mariana Sawy, Michała Dąbrowskiego, Szabolcsa Esztenyi’ego oraz Tomasza Adama Nowaka. Od 2015 roku Adam Kowalski pracuje jako organista bazyliki Nawiedzenia NMP Świętej Lipce oraz przewodniczącym Komisji do spraw inwentaryzacji organów Archidiecezji Warmińskiej. Jest autorem serii publikacji „Zeszyt do improwizacji”, w której improwizacja jest sposobem kształtowania aparatu gry na instrumencie klawiszowym. Jest również członkiem redakcji miesięcznika „Oremus”.
Róża Lorenc jest absolwentką Akademii Muzycznej w Gdańsku. Od najmłodszych lat uczestniczka i laureatka krajowych i międzynarodowych konkursów skrzypcowych oraz kameralnych. Brała udział w licznych kursach mistrzowskich prowadzonych przez znamienitych profesorów, m.in. Konstantego Andrzeja Kulkę, Jakuba Jakowicza, Tadeusza Gadzinę, Jana Staniendę, Zakhara Brona, Bernarda Le Monnier, Krzysztofa Węgrzyna, Magdalenę Rezler-Niesiołowską. Występowała solo i w zespołach na czołowych festiwalach w Polsce m.in. Warszawska Jesień, Chopin i jego Europa, Wiosna Młodych Kameralistów, a także Festival Bled oraz La Folle Journee. W latach 2014-2015 dokonała nagrań płytowych dla wytwórni DUX jako członek Orkiestry Symfonicznej Akademii Muzycznej w Gdańsku oraz Orkiestry Kameralnej Akademii Muzycznej w Gdańsku, w tym samym czasie sprawowała stanowisko koncertmistrza Orkiestry Hanza. W ostatnich latach poszerzała swoją wiedzę muzyczną w zakresie muzyki barokowej, biorąc czynny udział w lekcjach mistrzowskich z Davidem Bellugim (Włochy), Sigiswaldem Kuijkenem (Belgia) oraz Zbigniewem Pilchem. W latach 2015-2016 została zakwalifikowana na międzynarodowe kursy muzyczne – Summer Music Academy Hundisburg Castle (Niemcy), a także International Music Forum Trenta (Słowenia) pod patronatem Filharmonii Wiedeńskiej, zakończonym koncertem finałowym najlepszych uczestników w Musikverein (Brahms Saal) w Wiedniu. Wielokrotnie otrzymywała Stypendium Kulturalne Miasta Gdańska „Młody Gdańszczanin” (2015-2018 r.) na realizację zagranicznych projektów artystycznych, a także za zasługi w aktywności artystycznej i upowszechnianiu polskiej literatury muzycznej. Dysponuje szerokim repertuarem solowym i kameralnym, który każdego roku prezentuje podczas różnorodnych programów recitalowych w prestiżowych salach w Polsce i za granicą.
Dr Wiktor Brzuchacz od 6 roku życia gra na instrumentach klawiszowych. Uczył się improwizacji, harmonii i kompozycji u prof. Mariana Sawy. Uczestniczył w kursach mistrzowskich interpretacji i improwizacji w kraju i za granicą prowadzonych m.in. przez profesorów: José Enrique Ayarra Jarné (Hiszpania), Maija Lehtonen (Finlandia) oraz Pierra Pincemailla (Francja). W 2006 roku zdobył „Złoty Laur Młodego Organisty" na XXIX Międzynarodowym Festiwalu Organowym w Giżycku. Ukończył Akademię Muzyczną w Gdańsku w klasie organów pod kierunkiem prof. Bogusława Grabowskiego. W 2009 roku dostał się do Konserwatorium w Saint-Germain-en-Laye we Francji do klasy improwizacji prof. Pierra Pincemailla. Artysta nagrał kilka płyt CD z muzyką klasyczną m.in. „Z koncertu z okazji beatyfikacji Papieża Jana Pawła II" (2011 r.), „Najpiękniejsze kolędy i pastorałki" (2017 r.) oraz „Kamedulskie Wigry" (2018 r.). Wiktor Brzuchacz w swoim dorobku artystycznym posiada występy na wielu prestiżowych Festiwalach Organowych w Polsce i za granicą. Koncertował we Francji, Holandii, w Niemczech a w 2016 roku został zaproszony na solowe tournée po Rosji. Po powrocie ze Studiów we Francji zorganizował kilkadziesiąt koncertów muzyki klasycznej. Jest dyrektorem artystycznym Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej „Kamedulskie Wigry”, cyklu letnich koncertów "Spotkaj się z muzyką w Warszawie" oraz Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej "Basilica Augustoviensis". Zorganizował ponad 100 koncertów muzyki klasycznej. W 2019 roku uzyskał tytuł doktora sztuki w Akademii Muzycznej w Poznaniu, a od 2021 roku prowadzi klasę organów w Akademii Katolickiej „Collegium Joanneum” w Warszawie. Artysta komponuje muzykę filmową, klasyczną oraz wybrane gatunki muzyki rozrywkowej. Należy do organizacji zajmujących się popularyzacją polskiej muzyki, animacją kultury i sztuki w kraju i za granicą.
Panie Karolu nie przejmować się krytyka. I tak jest Pan ładniejszy od Kiersikowskiego
Romek
2026-04-19 18:22:04
A filmiku z detonacji nie ma? Łee...
Jan
2026-04-19 18:20:07
Strzeżcie się przestępcy, świecący i pijacy nad jeziorami. Oto nadjeżdżają Moto diabłyyyy
Daniel
2026-04-19 13:54:10
Brawo brawo brawo Dalszego rozwoju
Jianna
2026-04-18 06:20:04
Wieś. tańczy i śpiewa W sweterku...w Parlamencie Europejskim Koszmar .
Joanna
2026-04-17 17:48:37
no to jest cudowne, obraz upadku, rzadow DEWELOPERUCHÓW
StaryMilicjant
2026-04-17 15:19:47
A na zdjęciu ostatnim: To wszystko kiedyś będzie Twoje. Co? Te zasłony? Znawcy wiedzą o co chodzi
Tytus
2026-04-17 04:56:38
Dla mnie ten tekst to marksizm: kobieta = „klasa pracująca”, wykonująca darmową pracę, mężczyzna = „klasa posiadająca”, korzystająca z tej pracy, rodzina = „fabryka reprodukcji społecznej”, tradycja = narzędzie utrzymania nierówności, macierzyństwo = forma ekonomicznego przymusu. A gdzie w tym wszystkim miłość czy autor rozumie, że robimy rzeczy bezinteresownie w imię wyższych wartości. Nie wiem w jakim otoczeniu obraca się autor, ale w moim znam wielu mężczyzn, którzy są wspaniałymi mężami i ojcami.
Taki Tam
2026-04-16 16:14:46
Brawo!!! Coś takiego marzyło mi się w Szczytnie od dawna, a gdy przeczytałam na stronie www parafii św.Brata Alberta w zakładce Demografia parafii takie słowa \"Pustych domów i mieszkań w granicach parafii jest około 28%, co odpowiada 914 niezamieszkanym pomieszczeniom\", to się przeraziłam. Jeśli w każdej z pozostałych czterech parafii jest też po kilkaset pustostanów - to kłopot z brakiem lokali i z bezdomnością bezdomnych z konieczności byłby chyba z głowy...
Tutejsza
2026-04-16 14:36:51
Litosci, jaką perla. Chyba Perła piwo walającą się tam po śmietnikach. Zróbcie zdjecua bardziej wstydliwym miejscom. Przecież tamnic się nie dzieje. Nawet lokalu w końcu nie wybudowali. Tam nawet nie ma co zjeść niestety oprócz kebaba a nawet jeden kebab się zamknął. Idźcie tam mieszkać i pracować to zobaczymy jaka to perla w koronie. Tereny może i piekne ale bieda aż piszczy. Gdyby warszawiacy nie stawiali tam domków to by prawie nikogo tam nie było.
Jan
2026-04-16 07:17:27