Poniedziałek, 13 Kwiecień
Imieniny: Juliusza, Lubosława, Wiktoryny -

Reklama


Reklama

Covid-19 dotknął przewodniczącego rady miejskiej


Covidowa statystyka w powiecie nie należy do najgorszych, niemniej przybywa przypadków zakażeń i zachorowań. Nie wszystkie są tak intensywne, że wymagają hospitalizacji, ale czas izolacji domowej, przy występowaniu różnych objawów i dolegliwości, do przyjemnych nie należy. Przekonał się o tym Tomasz Łachacz, zawodowo pracownik WSPol, a społecznie – przewodniczący szczycieńskiej Rady Miejskiej. To pierwsza osoba z naszego powiatu, która zgodziła się opowiedzieć o tym pandemicznym epizodzie swojego życia. Tomasz Łachacz już jest zdrowy. Pokonał koronawirusa.


  • Data:

Znasz źródło zakażenia?

 

Objawy wystąpiły w niedzielę, czyli musiałem się zarazić gdzieś między 5 a 9 października. Zapewne z kontaktu z osobą zakażoną, ale raczej nie w pracy, bo w czasie, kiedy mogłem się zarazić, pracowałem głównie zdalnie, a jeśli przebywałem na terenie uczelni, to sam w swoim pokoju. W tym czasie jednak miałem kilka spotkań związanych z pełnioną funkcją, z wykonywaniem mandatu radnego. W tych spotkaniach uczestniczyły także osoby spoza Szczytna, ale nikt z uczestników nie ma objawów chorobowych. Bywałem także w sklepach, robiłem zakupy. Starałem się zachować wszystkie rygory sanitarne, więc naprawdę trudno mi powiedzieć, gdzie i w którym momencie doszło do zakażenia.

 

A jakie dotknęły cię objawy?

 

Powiedziałbym, że początkowo niepozorne. Najpierw podwyższona temperatura, którą się nie przejąłem za bardzo, bo wcześniej ćwiczyłem, przegrzałem i podejrzewałem, że się po prostu lekko zaziębiłem. Dopiero, gdy temperatura zaczęła rosnąć, a do niej dołączyły inne objawy, zaniepokoiłem się. Doszedł ból mięśni, suchy kaszel. Miałem też nietypowy ból pleców, jakbym spadł na nie z dużej wysokości. I to mnie chyba najbardziej zaniepokoiło, bo to akurat dla przeziębienia czy grypy typowe nie jest.

 

I co dalej?

 

Po dwóch dniach, mimo że jeszcze składałem te nasilające się dolegliwości na karb cięższej grypy, zadzwoniłem do przychodni. Lekarz wypytał się dokładnie zarówno o te objawy, ale też o to, czym się zajmuję, jaki tryb życia prowadzę. Uznał, że skoro moja działalność łączy się z utrzymywaniem mniej czy bardziej ścisłych kontaktów z wieloma różnymi osobami, to należy wziąć pod uwagę prawdopodobieństwo zakażenia koronawirusem i dał skierowanie na testy. I dobrze, bo ograniczyłem te kontakty już oczekując na wynik, żeby nie stwarzać ewentualnego zagrożenia dla innych.

 

Gdzie wykonywałeś testy?

 

W naszym szpitalu, w punkcie mobilnym. Lekarz rodzinny podał mi numer na infolinię, poprzez którą rejestruje się na wykonanie takiego testu. Wskazano mi godzinę, tego samego dnia, w którym kontaktowałem się z lekarzem. Jako że dzwoniłem do przychodni z samego rana, to jeszcze można było przeprowadzić badanie prawie natychmiast. Przy punkcie mobilnym była niewielka kolejka, trzeba było ze 20 minut poczekać, ale o tyle nie było ryzyka, że to wszystko można było załatwić nie wysiadając z samochodu. Po prostu, gdy przyszła moja kolej, osoba pobierająca wymazy podeszła do auta i przez okno pobrała próbkę. Wynik testu otrzymałem już następnego dnia wieczorem, ale zanim to nastąpiło nabrałem przekonania, że jednak trafił mnie covid-19.


Reklama

 

Na jakiej podstawie?

 

Początkowe objawy ciągle się nasilały i dochodziły nowe: duże osłabienie, brak koncentracji, a w dalszej fazie doszła też utrata węchu.

 

Rozmawiamy we wtorek, po upływie 10 dni od wystąpienia pierwszych objawów. Jak się czujesz?

 

Najkrócej mówiąc: średnio. Niektóre objawy ustąpiły, ale pozostało uczucie nieustannego zmęczenia, osłabienie, które uniemożliwia niemal jakąkolwiek życiową aktywność. Na przykład chętnie bym popracował chociaż przy komputerze, ale nie jestem w stanie wysiedzieć dłużej niż godzinę czy mniej. Utrzymuje się też utrata węchu i jest to potężny dyskomfort. Trudno to opisać, ale na przykład jedzenie... To naprawdę uciążliwe, kiedy nie czuje się zapachu spożywanych potraw, nie czuje się zapachu pasty do zębów, czy mydła... Mówi się, że u człowieka węch nie jest najważniejszym ze zmysłów, ale wystarczy go stracić, żeby przekonać się, że to nieprawda: wszystkie są jednakowo ważne, a utrata jednego bardzo negatywnie odbija się na codziennym życiu. Naprawdę trudno z tym funkcjonować.

 

Fakt zachorowania powoduje, że pozostajesz w izolacji, co jest niejako wyższym szczeblem ograniczeń niż kwarantanna. Ale przebywasz w domu, z rodziną...

 

Trudno mówić o wyższym szczeblu. Zasady są generalnie takie same. Podstawowa rzecz – nie wolno opuszczać miejsca zamieszkania pod żadnym pozorem. Codziennie kontroluje to policja. Zalecenie medyczne jest takie, że należy się obserwować i nie bagatelizować ewentualnych zmian, a w przypadku wystąpienia jakichś duszności natychmiast wezwać karetkę covidową.

 

A rodzina?

 

Żona z automatu objęta została kwarantanną oraz skierowana na badania. W jej przypadku testy okazały się negatywne. Jest więc zdrowa.

 

Jak emocje? Co czułeś, gdy się dowiedziałeś o tym, że jesteś zakażony?

 

Na pewno zweryfikowałem swoje i nie tylko swoje poglądy, że Szczytno, gdzie jest mało przypadków, jest bezpieczne. Bo w czasie trwania pandemii bywałem w różnych miejscach, nawet poza granicami i się nie zaraziłem. Nie ma innego wyjaśnienia niż to, że złapałem wirusa w naszym mieście, gdzieś w przestrzeni publicznej, od kogoś, kto był jego nosicielem. Zaraziłem się mimo stosowania środków ochronnych, dezynfekowałem dłonie przed wejściem do sklepów czy innych miejsc publicznych, nosiłem maseczkę... Ale to nie uchroniło mnie, bo to nie tylko o moje zachowania chodzi, ale także innych osób. Jestem przekonany, że wirusem „obdarował” mnie ktoś z mieszkańców miasta czy powiatu, kto tych rygorów sanitarnych nie przestrzegał. Nie musiał o tym wiedzieć, ale mnie doprowadził do choroby. Na szczęście jeszcze nieśmiertelnej, ale oczywiście jestem pełen obaw: co dalej, jakie będą skutki uboczne, czy i jakie ślady choroba zostawi. Przez cały czas służby sanitarne, a za nimi media powtarzają, że nosząc maseczki chronimy przede wszystkim innych na wypadek, gdybyśmy byli nosicielami nic o tym nie wiedząc. Ja stałem się ofiarą kogoś, kto nie przestrzegał tych zasad i mnie zaraził.... Choruję, pewnie jeszcze długo będę odczuwał różne objawy tej choroby, być może do końca życia zostanie mi po niej ślad.... Gdyby te wirusy, które ktoś „dał” mi, trafiły do osoby starszej ode mnie, chorej na serce czy cukrzycę, to mogłyby doprowadzić ją do śmierci, wcale niełagodnej, a w ogromnym bólu... Wiem, że wciąż nie brakuje osób, które z koronawirusa kpią, w pandemię nie wierzą, ale czy mimo tych poglądów nie powinni przynajmniej uszanować cudzego zdrowia i życia?

Reklama



Komentarze do artykułu

Janusz

To te czerwone poliki to po tym? Dobrze, że nie nos....

Złośliwiec

A takie rumiane oblicze, i te niewinne niebieskie oczy. W jakimś programie publicystycznym poseł Pasławska mówiła, że na Warmii i Mazurach jest jeden respirator (nie wiem, czy miała na myśli słownie jeden w ogóle, czy słownie jeden wolny respirator). Ale jak pod nim sfotografuje się nasz Przewodniczący - to będzie przebój ery COVID! No w czymś musimy jednak przodować.

Janusz

Zapewne przed wyborami pan radny położy się pod respirator ...... W ramach reklamy.

Karolina

Czyżby kolejna ściema pana radnego?

Ernest

\"Jestem przekonany, że wirusem „obdarował” mnie ktoś z mieszkańców miasta czy powiatu, kto tych rygorów sanitarnych nie przestrzegał. Nie musiał o tym wiedzieć, ale mnie doprowadził do choroby\". Ale burak. Aż wstyd że to mój rocznik i w tym samym czasie chodziliśmy do jednej szkoły. Aż wstyd że jest radny a nie pracuje przy łopacie z takim myśleniem. Biedaczek postanowił obwinić cały świat za to że się zaraził. No przecież miałeś maseczkę, dezynfekowałeś się ! Nie bredź chłopie. No właśnie, bądź po prostu chłopem. Gdzieś się zaraziłeś i tyle i po co teraz robić dochodzenie skąd i od kogo ? Tak jakbyś Ty pierwszy zachorował w PL. W ogóle artykuł z tyłka. Jest tyle przypadków i ma mnie bardzo zainteresować przypadek zarażenia Tomasza Łachacza jakby był kimś lepszym jak my i strasznie nad tym ubolewać. Zaraziłeś się i tyle, tak jak większość z nas zapewne się zarazi. Ehhhh

Ale jaja.

Społecznie , inni zawodowo tyle nie zarabiają co ten Pan za te społeczną pracę bierze wynagrodzenia.

Lola

Od kiedy funkcja radnego to działalność społeczna?Działacz społeczny swoją działalność wykonuje bezinteresownie.

Jolanta Magierowska

Dziękuję za tę szczerą, rzeczową relacje. Takie słowa pionizują.

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Ponad 1,6 mln zł na „Rowerem po Kolei”. Jarosław Matłach podpisał umowę na remont trasy
    A kto wyremontuje odcinek na Gminie Dżwierzuty?


    2026-04-13 11:59:50
  • Remis w Wielbarku. Błękitni byli blisko wygranej
    Ktoś kasuje komentarze

    Hmmm


    2026-04-13 08:06:48
  • Nowa sala, nowe otwarcie. Rozogi podsumowały zmiany w GOK
    Pytam kiedy te zmiany nadejdą i po co otwierać to co dawno otwarte, niech się nowy dyrektor weźmie do pracy jak obiecał bo do do tej pory to efektów brak, a GOK funkcjonuje jak biuro od 8 do 16 a miało być tak super kiedy to \'\' PODBIJAŁ ROZOGI\'. Żenada!!!

    mieszkaniec


    2026-04-13 08:03:55
  • 2200 diagnoz rocznie. System już nie wyrabiał – w Szczytnie ruszyła budowa nowej poradni
    Nie wiem o co chodzi ale większość kobiet na zdjęciu ma za duże galoty. Chyba pożyczone po wujkach czy co??

    Romek


    2026-04-13 07:54:24
  • Powiat podzielił pieniądze dla strażaków. Najwięcej trafi do Dźwierzut i gminy Szczytno
    A gdzie pieniądze dla Szyman się pytam.co wyparowały

    Panie Papa


    2026-04-13 06:19:11
  • Remis w Wielbarku. Błękitni byli blisko wygranej
    Pierwszy zespół znów pominięty...

    ...


    2026-04-12 22:05:06
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Proponuję nie czytać a już na pewno jest komentować wypocin tych panów, którym już powinno się dawno podziękować. To dla nich będzie najgorsze jeżeli ich teksty nie wywołają dyskusji

    Jan


    2026-04-12 13:04:07
  • Lotnisko w Szymanach przyspiesza. Pasażerowie wracają, rusza inwestycja za 100 mln zł
    Szkoda tylko, że droga z Olsztyna do Szyman pozostawia wiele do życzenia. Również dla wygody dojazdu kursuje pociąg, który kompletnie nie wpasowuje się w godziny odlotów. Dojazd busikiem... 50 zł za osobę, tego to już nawet nie ma co komentować. Taniej jest przyjechać autem i zostawić je na parkingu, wyjdzie taniej. Na prawdę nie rozumiem idei powstania tego lotniska na zadoopiu. Na prawdę nie dało się wyciąć jakiegoś kawałka lasu w stronę Olsztynka? Gdzie jest świetna droga. No chyba, że ideą było naciukanie odcinkowych pomiarów prędkości. Tylko u nas buduje się szybkie i nowoczesne drogi, aby kasować obywateli za mandaty.

    MP


    2026-04-10 21:28:30
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Znam twórczość Kornela Makuszyńskiego. Lubię jego poczucie humory w utworach takich jak „Szatan z siódmej klasy” , „O dwóch takich co ukradli księżyc”. Inspirowany baśniami (też z dalekiego wschodu), potrafił tworzyć dzieła pełne humoru dla dzieci. Nie to jednak skusiło mnie do napisanie odpowiedzi. Drogi anonimowy krytyku. Jak najbardziej dopuszczalne jest w wypowiedziach odnoszenie się do etymologicznego pochodzenia nazwisk. Należy przy tym zachować szczególną uwagę i zachować ostrożność (savoir-vivre). Nie taktem jest, gdy wyrażając myśl i wplatając w nią w/w, wyciągamy jednoznaczne negatywne wnioski naruszające godność drugiej osoby. Forma wypowiedzi, kolejność zdań, badawcze rozumienie opisywanego zjawiska jak najbardziej wpisuje się w poczet form dopuszczalnych. Stoi zatem w sprzeczności (jest przeciwieństwem), formy, w jakiej odniósł się p. Wiesława Mądrzejewski (pochodzenie nazwiska od „mądry\"), odpowiadając na wpis komentującego pod nazwą „Polak\" cyt: „osobnik tytułujący się ksywą Polak\". Pan Mądrzejewski ewidentnie w sposób pejoratywny naruszył godność komentującego. Określając adresata przymiotnikiem „osobnik, potraktował go jak bezmózgiego, prostego przedstawiciela rasy ludzkiej. Dokładnie zwykłego samca. Na domiar złego, dodał jeszcze rzeczownik „ksywa\". Wypowiedziany przez emerytowanego funkcjonariusza sugeruje, jego bardzo emocjonalne podejście i brak szacunku. Miłego dnia życzę krytykowi i więcej luzu :-)

    Do anonimowej postaci podnoszącej twórczość Kornela Makuszyńskiego


    2026-04-10 13:24:41
  • Kazik, Rodowicz, Czerkawski, Holland, Skolimowski, Żulczyk... Gmina, w której rodzą się nazwiska zamiast dzieci
    A gdzie inni? Krzysztof Daukszewicz? Stoklosa? Agnieszka Frączek autorka książek dla dzieci, która podobnież mieszka tu już na stałe?

    Marcin


    2026-04-09 06:19:53

Reklama