W czwartek, 8 stycznia, do Szczytna dotarł Michał Felińczak. Sam. Pieszo. Bez jedzenia, bez telefonu, bez kontaktu ze światem. To kolejny etap jego ponad 600-kilometrowej wyprawy ze wsi Owińska pod Poznaniem na Mazury. Celem są Ściborki. Celem po drodze – zwrócenie uwagi na los dzikich zwierząt. Już na obrzeżach Szczytna czekał na niego Adam Gełdon – leśnik, edukator i traper (przewodnik po lesie). Wyszedł mu na spotkanie. Kilka kilometrów przeszli razem.
Felińczak idzie zimą, w śniegu, w mrozie i w wietrze. Pije głównie wodę. Od początku wyprawy nie je. Jak mówi, to wybór logistyczny i świadoma decyzja – organizm ma korzystać z własnych zapasów. Jedyny kontakt z technologią to lokalizator GPS, czołówka i zegarek. Reszta to mapa, kompas i ponad 20-kilogramowy plecak z ekwipunkiem biwakowym.
Szczytno, a właściwie Szczycionek, to kolejnym przystankiem na trasie nazwanej przez niego „Wilczym Szlakiem”. Trasa nie jest przypadkowa. Michał idzie wzdłuż lasów i tras szybkiego ruchu, tam gdzie miały działać przejścia dla zwierząt. W praktyce – jak podkreśla – wiele z nich od lat pozostaje zamkniętych siatkami.
– Zwierzęta nie mają alternatywy. Nie mają gdzie iść. Efekt? Giną pod kołami – mówi Michał Felińczak, autor projektu „Nie taki wilk straszny”. – Przejścia ekologiczne powstały po coś. Jeśli są zamknięte, nie spełniają żadnej funkcji.
Po dotarciu do Szczytna wędrowiec ruszył dalej w stronę Szczycionka. Tam czekał na niego Adam Gełdon – leśnik, edukator i traper. Wyszedł mu na spotkanie. Kilka kilometrów przeszli razem. Na końcu drogi zapłonęło ognisko i powstało prowizoryczne obozowisko.
Warunki nie rozpieszczały. Głębokie zaspy, mróz, wiatr. Mimo to Michał ma już za sobą ponad 400 kilometrów. Do mety zostało jeszcze kilkanaście dni marszu. Jeśli plan się nie posypie – dotrze do Ściborek w połowie stycznia.
Ta wyprawa to nie tylko test ciała. To także świadome wyjście z cywilizacji, urlop offline i próba spotkania się ze sobą. Felińczak nie ukrywa, że inspiracją były wcześniejsze doświadczenia z postami, medytacją i samotnymi pobytami w lesie. Tegoroczna droga łączy osobisty wymiar z konkretnym problemem społecznym.
Dlaczego wybrał zimę? Dlaczego zrezygnował z jedzenia? Co naprawdę dzieje się z korytarzami ekologicznymi w Polsce? I co widzi człowiek, który przez kilkanaście dni idzie sam, w ciszy, wzdłuż lasów?
O tym wszystkim przeczytacie w obszernej rozmowie z Michałem Felińczakiem w kolejnym papierowym wydaniu „Tygodnika Szczytno”.
Panie Karolu nie przejmować się krytyka. I tak jest Pan ładniejszy od Kiersikowskiego
Romek
2026-04-19 18:22:04
A filmiku z detonacji nie ma? Łee...
Jan
2026-04-19 18:20:07
Strzeżcie się przestępcy, świecący i pijacy nad jeziorami. Oto nadjeżdżają Moto diabłyyyy
Daniel
2026-04-19 13:54:10
Brawo brawo brawo Dalszego rozwoju
Jianna
2026-04-18 06:20:04
Wieś. tańczy i śpiewa W sweterku...w Parlamencie Europejskim Koszmar .
Joanna
2026-04-17 17:48:37
no to jest cudowne, obraz upadku, rzadow DEWELOPERUCHÓW
StaryMilicjant
2026-04-17 15:19:47
A na zdjęciu ostatnim: To wszystko kiedyś będzie Twoje. Co? Te zasłony? Znawcy wiedzą o co chodzi
Tytus
2026-04-17 04:56:38
Dla mnie ten tekst to marksizm: kobieta = „klasa pracująca”, wykonująca darmową pracę, mężczyzna = „klasa posiadająca”, korzystająca z tej pracy, rodzina = „fabryka reprodukcji społecznej”, tradycja = narzędzie utrzymania nierówności, macierzyństwo = forma ekonomicznego przymusu. A gdzie w tym wszystkim miłość czy autor rozumie, że robimy rzeczy bezinteresownie w imię wyższych wartości. Nie wiem w jakim otoczeniu obraca się autor, ale w moim znam wielu mężczyzn, którzy są wspaniałymi mężami i ojcami.
Taki Tam
2026-04-16 16:14:46
Brawo!!! Coś takiego marzyło mi się w Szczytnie od dawna, a gdy przeczytałam na stronie www parafii św.Brata Alberta w zakładce Demografia parafii takie słowa \"Pustych domów i mieszkań w granicach parafii jest około 28%, co odpowiada 914 niezamieszkanym pomieszczeniom\", to się przeraziłam. Jeśli w każdej z pozostałych czterech parafii jest też po kilkaset pustostanów - to kłopot z brakiem lokali i z bezdomnością bezdomnych z konieczności byłby chyba z głowy...
Tutejsza
2026-04-16 14:36:51
Litosci, jaką perla. Chyba Perła piwo walającą się tam po śmietnikach. Zróbcie zdjecua bardziej wstydliwym miejscom. Przecież tamnic się nie dzieje. Nawet lokalu w końcu nie wybudowali. Tam nawet nie ma co zjeść niestety oprócz kebaba a nawet jeden kebab się zamknął. Idźcie tam mieszkać i pracować to zobaczymy jaka to perla w koronie. Tereny może i piekne ale bieda aż piszczy. Gdyby warszawiacy nie stawiali tam domków to by prawie nikogo tam nie było.
Jan
2026-04-16 07:17:27