Grażyna Zalewska z kabaretu “I co dalej…” ze Szczytna, nazywana przez koleżanki jego szefową, opowiedziała nam o jego początkach, występach, pomysłach i planach. W rozmowie dowiadujemy się też, jak fajnym hobby może być kabaret, o przekazywaniu przez rozrywkę głębszego przesłania w lekkiej formie i o wizji bycia aktywnym na emeryturze. Jest też zaproszenie w szeregi kabaretu - kierowane także do panów.
Grażyna Zalewska to emerytowana nauczycielka języka polskiego i wspólnie z sześcioma koleżankami tworzy szczycieński kabaret “I co dalej…”. W jego skład wchodzą jeszcze: Alicja Bałdyga, Maria Bartnicka, Bożena Król, Marlena Krupa, Barbara Sokołowska i Halina Telak-Serowik.
Jak długo występujecie?
Nasz kabaret powstał w marcu 2022 roku, a premierowy występ odbył się dwa miesiące później. Na początku grupa przez kilka miesięcy należała do Stowarzyszenia “Uniwersytet Trzeciego Wieku” w Szczytnie, później przeszłyśmy do MDK’u. Zostałyśmy dobrze przyjęte przez ówczesnego dyrektora Współpraca dobrze się układała. Teraz nowa dyrektor zainteresowała się, że istniejemy, przyjęła nas pod swoje skrzydła. Czujemy się dostrzeżone, dowartościowane, zaopiekowane.
Skąd pomysł na kabaret?
Pomysłodawczynią naszego kabaretu była Elżbieta Michalska, jego była szefowa. Działała prężnie w naszej grupie, jest wesoła, pełna poczucia humoru. Generalnie znałyśmy się wszystkie z pracy w grupie teatralnej, która działała w ramach UTW, więc znałyśmy też swoje możliwości i łatwiej było zacząć działać w kabarecie, który był jakby kontynuacją teatralnej działalności.
Wasz niedawny występ na scenie MDK-u, gdzie przedstawiłyście panie program “Przychodzi babcia do lekarza” spotkał się ze świetnym przyjęciem publiczności. Dało się w nim dostrzec, że miał nie tylko bawić, ale i uczyć. Skąd wzięła się ta koncepcja?
W odróżnieniu od ubiegłorocznego spektaklu z tej samej okazji: Dnia Babci i Dnia Dziadka, tym razem skoncentrowałyśmy się na jednym temacie. Dotyczył on wizyt u lekarza, a raczej postawy wobec doznawanych dolegliwości. Starałyśmy się w nim zawrzeć przesłanie, że mimo wieku, upływających lat warto coś zmienić w życiu, zadbać o siebie, wziąć się za dietę, sport. Przede wszystkim nie narzekać, a cieszyć się życiem, doceniać je. Widz mógł odnaleźć siebie w którejś z trzech odegranych postaci: narzekającej na zdrowie, lekceważącej je i właśnie trzeciej, cieszącej się życiem, pomimo przeciwności. Sama nazwa kabaretu, “I co dalej…” nawiązuje z jednej strony do tego “Co w przyszłości?”, z drugiej może być pytaniem osoby, która przechodzi na emeryturę i myśli, co dalej ze sobą zrobić. A wybór jest naprawdę duży. Możesz grać w kabarecie, chodzić na spacery z kijkami, czy zapisać się do uniwersytetu trzeciego wieku. Emerytura może być najlepszym czasem.
Co pani czerpie z występów w kabarecie, spotkań na próbach?
Przede wszystkim cieszę się, że mogę wyjść z domu, spotkać z koleżankami, pośmiać. To spotkania życzliwych sobie osób z podobnym poczuciem humoru. Świetnie się bawimy przygotowując występy, a przygotowania trochę trwają. To dobra odskocznia od zwykłej, szarej codzienności. Nasze skecze rodzą się w śmiechu, nie w bólu. To też forma terapii, każda z nas ma jakieś dolegliwości zdrowotne - wiek robi swoje. Finalnie to, co widać na scenie, jest wynikiem różnych pomysłów z kilku głów, bo pracujemy nad tym wszystkie razem.
Jakieś nieprzewidziane sytuacje na scenie?
Oczywiście, zdarzają się błędy. A to zapomni się zabrać na scenę rekwizytu, a to zdarzy się czarna plama w głowie i nie pamięta się tekstu. Publiczność niekoniecznie wtedy o tym wie. Improwizujemy, staramy się jakoś wybrnąć i coraz lepiej już potrafimy takie sytuacje ograć.
To gdzie już panie występowały i czy są już jakieś plany na najbliższą przyszłość?
Ostatni występ w MDK-u był naszym trzynastym z kolei. Kiedyś nawet wystąpiłyśmy w piątek trzynastego o 13:00 (śmiech). Debiutowałyśmy podczas walnego zebrania członków uniwersytetu, potem na zakończenie roku akademickiego. Miałyśmy występy w szczycieńskim MOS-ie, Olszynach, GOK-u w Jedwabnie, świetlicy wiejskiej w Burdągu, na Dzień Kobiet, czy Dzień Seniora. Najbardziej lubimy takie kameralne występy, bo mają swój klimat. Z występowaniem najbardziej intensywnie było w sierpniu: 15 - dożynki powiatowe w Jedwabnie, 8 dni później senioriada w Jerutkach, a 24 - festyn parafialny w Szymanach. Prezentowane były różne programy, np. “Kobieta + mężczyzna = kabaret”, “Mężczyzna + kobieta = kabaret”, czy “Pora na seniora”. Co do przyszłości to na razie konkretnych planów nie ma. Na najbliższym spotkaniu zastanowimy się… “I co dalej…” (śmiech). Marzy nam się jednak, żeby nasza grupa kabaretowa przygotowała inscenizację którejś baśni dla dzieci. Byłoby na wesoło. Mogłoby być śmiesznie z samego faktu przebrania, charakteryzacji, gdzie jedna osoba byłaby ubrana współcześnie, a druga miała strój z epoki.
Jesteście panie grupą kabaretową, ale i grupą znajomych…
Lubimy spędzać ze sobą czas, także poza występami i próbami. Można powiedzieć, że jesteśmy serdecznymi koleżankami. W najbliższym czasie spotkamy się obgadać ostatni występ.
Zapraszacie może w swoje szeregi?
Owszem. Zarówno panie, jak i panów. Nie mamy żadnego pana w składzie, a byłoby to pomocne w obsadzaniu ról męskich i dałoby dużo większe pole manewru. Powtarzam ten apel, tak jak rok temu przy okazji zapowiedzi jednego z naszych występów. Toteż zapraszamy wszystkie seniorki i seniorów, którzy chcieliby do nas dołączyć. Osoby zainteresowane dołączeniem mogą kontaktować się pod numerem telefonu: 665 130 259.
A niektórzy netto \"kosztują\" ok. 2400 miesięcznie...
Tutejsza
2025-04-04 10:37:01
Wicie drodzy czytelnicy, czemu Niemcy demontują swoje wiatraki?...z trzech powodów, pierwszy: nie osiągnięto zakładanych wpływów, tylko ogromne straty, bo okazało się, że wiatraki nie dosyć, że są niewydajne, są też bardzo awaryjne, a ich naprawa, czy konserwacja jest niezwykle kosztowna... drugi powód: tępy Polak odkupi od Niemców wszystko, wystarczy ładnie opakować, a trzeci, to ogromna wręcz szkodliwość dla środowiska i dla ludzi, którzy mieszkają w ich pobliżu, nie wspominając o tysiącach martwych ptaków. Taki wiatrak gdy się zapali, musi spłonąć do końca, bo nie sposób jest go zgasić.
nikoś
2025-04-04 10:15:31
Widok tego co leży w rowach na drodze powiatowej między miejscowościami Nowy Dwór - Witowo odwraca aż wzrok od wstydu, jak tak można.
Ludzka głupota.
2025-04-03 21:13:59
No proszę można po cichu i za milion trzysta beż stawania w świetle lamp i marzeniu o tłumach turystów (może nawet inzynierow). Można? Można brać przykład na pewno. I jakoś o tym problemie nigdy nie było słychać w lokalnej prasie...
Kamil
2025-04-03 15:46:26
Bez wątpienia jest to absolutna konieczność!
Michał
2025-04-03 12:20:23
Gratulacje, wspaniały lekarz
Gabi
2025-04-03 11:27:25
Może Jurek pomoże
2025-04-03 11:22:41
Mnie również nie podoba się nowe logo,w żaden sposób nie przemawia inie kojarzy się z promocją dni i nocy Szczytna.Szkida,że zmieniono lepsze na gorsze,ale zmiana jest !!!
Plik
2025-04-03 10:57:01
Droga kulko a na pewno inaczej się nazywasz masz bardzo złe info . Mamusia nie pojechała na wójtowej miejsce tylko jest członkiem zespołu. Ogarnij się i zasięgnij wiedzy wtedy pisz.
Olga
2025-04-03 09:12:18
Mam nadzieję, że Pan Ambroziak ma świadomość wypowiedzianych przez siebie słów w temacie inwigilacji ludzi za pomocą rzekomego programu. Mam nadzieje, ze zdaje sobie sprawie, ze tego typu działania noszą znamiona przestępstwa, pomijąc oczywiście fakt, iż żadna sieć komórkowa nie udostępnia takich danych od tak, a zwłasza wójtowi podrzędnej gminy.
SzalonyPrawnik
2025-04-02 22:41:06